HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

poniedziałek

27

Marzec 2017

0

komentarzy

Rozbieganie

Napisała: , w kategorii: bieganie, trening

Nie tak.
No nie tak miało to wszystko wyglądać. 
Też tak macie, że jak sobie coś dokładnie rozplanujecie to okazuje się, że tych planów w żaden sposób dopiąć się nie da?

Tegoroczną aktywność sportową planowałam już jesienią. Cel klarował się w styczniu… (Maraton?) Gdzieś podświadomie ustawiałam sobie ten bieg. Jesienna regeneracja, zwiększenie siły i mobilności, joga… to wszystko miało mi pomóc w dotarciu do celu. Z treningami miałam ruszyć w styczniu. I ruszyłam raz czy dwa, a potem rozłożyłam się na całego. Najpierw przeziębienie, potem zapalenie oskrzeli… i kończy się marzec, a ja dopiero od dwóch tygodni mogę biegać.  (więcej…)

czwartek

9

Marzec 2017

2

komentarzy

Wege Power

Napisała: , w kategorii: dieta, styl życia

Właśnie mija sześć miesięcy odkąd skierowałam swoją dietę na pokrętną wegetariańską drogę. Właściwie to wegetariańską powinnam napisać w cudzysłowie, bo gdyby jakiś wegetarianin prześwietlił to co jem, to szczerze by się uśmiał. Nie mogę o sobie mówić wegetarianka, bo byłoby to niezgodne z prawdą. Prawdą natomiast jest, że 80% mojej diety opiera się na wege jadłospisie. 

Dlaczego podjęłam decyzję o o ograniczeniu spożycia białka zwierzęcego możecie przeczytać w poście >>>BEZ MIĘSA<<<

Od tego momentu trochę się pozmieniało. Okazało się bowiem, że bardzo ciężko jest zbilansować dietę, gdy w grę wchodzi sportowy tryb życia. Moje życie kręci się wokół sportu. Nie robię treningów 3-4 razy w tygodni. Robię kilka treningów dziennie! Nie na każdym przerzucam ciężary, ale niemal w każdym biorę czynny udział (moje podopieczne to wiedzą 😉 ). Do tego dochodzi bieganie i codzienne wieczorne prowadzenie grup jogi, na które muszę mieć siły.  (więcej…)

środa

1

Marzec 2017

2

komentarzy

Sekretne życie trenerki fitness

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Godzina 04:30. Zimne, już nie takie małe rączki lądują na mojej twarzy.
-Mamo, musisz już wstawać!
-Nie muszę… jeszcze jest NOC.
-No racja. Taki żarcik.
I czuję nie tylko zimne rączki ale i nóżki wpychające się pod kołdrę. Żarcik… Śmieszne. Ale lubię gdy pakuje się do mojego łóżka, by trochę się przytulić. Nawet jeśli serwuje mi wcześniejszą pobudkę. Zasypia od razu. Ja nie. Ja już jestem myślami w dzisiejszym grafiku. Do kogo mam zadzwonić? Komu zapomniałam odpisać? Próbuję sobie przypomnieć imiona nowych dziewczyn… 

06:30. Wstaję. Muszę pierwsza zająć łazienkę, bo potem będzie ciężko. Wyglądam dobrze. Nawet. 

07:00. Pobudka. 
– Mamo nie chcę owsianki. Chcę jajeczko.
– Mamo, a wiesz co było pierwsze? drzewo czy nasionko?
– Maaaamooo! Szkoda, że nie widziałaś. To było śmieszne co zrobiłem. Poczekaj, pokażę Ci.
– Maaamooo! a już nic…
– Mamo, pośpiesz się, bo się spóźnimy.

07:45 Wychodzimy.
Fuck. Zapomniałam, że dziś gimnastyka. Oj niedobra Ja.

08:00
Ok. Wrzucam swoje tempo. Szybkie zakupy i marszem do domu. Kawa. Ostatnio znów mam ochotę na kofeinę. Kończę przygotowywać posiłki na dzisiaj. Nie mogę doczekać się wiosny. Zimowe życie „wegetarianina” jest dość skomplikowane. Nie narzekam, to mój wybór, na szczęście jestem daleka od wszelkich rygorów. To trochę ułatwia sprawę. 
Pierwszy trening mam o 09:30. Delektuję się tym Slow Life do momentu, kiedy odkrywam, że jestem spóźniona. Szybko wciągam getry. Na styk.

„Na styk” upływają kolejne godziny. Oczywiście mam przerwę, ale odnoszę wrażenie, że wszyscy o niej wiedzą, bo w punkt rozlegają się telefony, przychodzą maile. Rozmawiam z pełnymi ustami. Nieładnie. Ale jak nie zjem to padnę, wybaczcie.

13:15 mam czas na własny trening. Zerkam na sztangę. „Oj, my się dzisiaj nie przyjaźnimy koleżanko” – myślę szyderczo (o ile można myśleć szyderczo). Robię minimum z minimum. Liczę w myślach, że przecież zrobiłam już dziś „z trzysta przysiadów”. Ćwiczę z dziewczynami, bo tak lubią. Motywacja, tempo, zaangażowanie. W zasadzie nie muszę już rozpisywać sobie treningów, ale czuję się niezręcznie bez własnego planu.

Na wszystko muszę mieć plan. Tak jest łatwiej. To daje mi poczucie bezpieczeństwa. 

o 14:00 jem obiad. Nie lunch. Nie posiłek po treningowy. Obiad. Tak po prostu zdrowo. Nie nadaję mojemu życiu nowomodnych znaczeń, bo to jest bez sensu. Obiad zawsze będzie obiadem, choć ułożony jest stricte pod moje zapotrzebowanie i plan dnia. To taki mój sekret… gdy mówię o jedzeniu śniadań, obiadów, kolacji to łatwiej trzymać się planu. Gdy mówię po posiłkach przed treningowych, po treningowych, regeneracyjnych… nagle wszyscy popadają w popłoch. Niepotrzebnie. 
Niepotrzebna jest zmiana dotychczasowego nazewnictwa. Celebrujmy naszą tradycję. No chyba, że chcemy zabłysnąć w socialach.

O 15:00 wreszcie mam czas na organizację. Czasem domu, czasem skrzynki mailowej, bloga… trochę rzadziej. Choć częściej teraz wykorzystuję ten czas na czytanie. Mam ostatnio szczęście do wciągających książek, więc pranie i pisanie czeka sobie na „jak będę mieć czas”. Przecież tylko wywiązuję się z noworocznych postanowień. Chciałam więcej czytać? No to czytam. Reszta niech leży, albo zrobi się sama (dlaczego się nie robi, ja się pytam?).

16:15.
Fuck. Fuck. Fuck. 
Za 5 minut skończy się angielski. Lecę do przedszkola. Zdążyłam. Czekam. 
-Mamo, a pójdziemy na plac zabaw?
-Mamo, a do sklepu z zabawkami? Potrzebuję więcej klocków.
-Ale ja naprawdę potrzebuję. Muszę wybudować kamerę.
-no taką na szpulki.
-Mamo, nogi mnie bolą. Poniesiesz mnie?
-Żarcik
-Pobaw się ze mną!
-Nie lubię bawić się w jogę.
-Mamo, opowiedz mi jak pracuje silnik.
-Zrobisz mi rybkę?
-Dlaczego nie masz rybki? Musisz wiedzieć, że będę chcieć. Przecież jesteś mamą!!!

O 18:00 zamykam się w łazience. Staram się ogarnąć. Nie chce mi się wychodzić. Nigdzie. Z łazienki. Z domu. Jest mi cieplutko i dobrze. Policzkuję się w myślach: „przecież to lubię! Uwielbiam!”. Gdy wychodzę na zewnątrz uderza mnie rześkie powietrze. Zaciskam ręce na macie. Wchodzę w mrok. Przez całą drogę powtarzam mantry – nowy nawyk.

19:00 
Wdech – unosimy ręce do góry. Wydech – skłon. Wdech – prawa noga do tyłu, otwieramy klatkę piersiową. Wydech – dostawiamy lewą nogę. Deska. W dół Chaturanga. Wdech Kobra…

Kolejna Mantra. Robię to już z automatu. Czasem tylko nogi mi się pomylą. Lewa? Prawa? co za różnica, skoro Wszyscy Wszystko Wiedzą. Potrafią zrobić to z zamkniętymi oczami (mam nadzieję!). Oni nie wiedzą, ale ja wiem, że z kolejnymi zajęciami są coraz lepsi i chyba trochę nerwowo reagują, gdy mówię, że „dziś będzie spokojnie”. Nie wiem dlaczego. 

Wychodzę ze spokojną głową. Joga działa na mnie terapeutycznie nawet gdy jestem w trybie pracy. 20:15… nie śpieszę się. W wieczornym powietrzu czuć już wiosnę. To był dobry dzień. Kolejny… Czuję wdzięczność.

O 20:45 mam tyle energii, że nie wiem co mam ze sobą zrobić. Poczytam! Może coś obejrzę… o Walkiria za kwadrans. Wskakuję w piżamę i zaparzam herbatę. Cieszę się bo nigdy nie obejrzałam do końca. 

21.30… tracę kontakt z rzeczywistością.
Odpadłam.

Godzina 05.15:
-Mamo, zrób mi śniadanko. Jestem głodny. 
-Maaamooo chcesz, żebym umarł z głodu?

Żarcik? Powiedz, że to żarcik…

czwartek

16

Luty 2017

2

komentarzy

Wolne z przymusu

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Czas na relaks i regenerację należy się każdemu bez względu jaki zawód uprawiają. Nie jesteśmy zdolni do aktywności 12/h na dobę, 7 dni w tygodniu. Nawet jeśli zdarzy nam się taki gorący okres, który uziemi nas w pracy na kilka tygodni, to z pewnością wyjdziemy z niego z nadszarpniętym układem nerwowym i totalnym wyczerpaniem organizmu. 

Na szczęście istnieje weekend!
Na szczęście istnieje urlop!

Na nieszczęście przychodzi choroba. (więcej…)

wtorek

7

Luty 2017

0

komentarzy

W zgodzie z hormonami

Napisała: , w kategorii: joga, styl życia, trening

Kobieta przez całe swoje życie podlega działaniu hormonów. Jesteśmy zdominowane przez nasz cykl miesięczny. Od dojrzewania do okresu menopauzalnego. Niby każda to wie, ale czy na pewno?

Ile sama o hormonach wiedziałam? Z dzisiejszej perspektywy – niewiele. Wszystko zmieniło się, gdy nie potrafiłam zajść w ciążę i zaczęłam interesować się tematem. Pierwsze zetknięcie z jogą hormonalną nie tylko otworzyło mi oczy, ale i umysł na zdobywanie wiedzy w tym zakresie. Uważam, że nasza gospodarka hormonalna jest kluczem do rozwiązania najczęstszych problemów
– zaburzeń nastrojów
– zaburzeń wagi ciała
– zaburzeń cyklu miesięcznego
– niepłodności
(więcej…)

poniedziałek

23

Styczeń 2017

2

komentarzy

poniedziałek

9

Styczeń 2017

0

komentarzy

Podsumowanie roku 2016

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Cały poprzedni rok „męczyłam” Was podsumowaniami treningowymi. Dlaczego? Powodów miałam kilka, ale najważniejszy jest ten:

Pokaż innym i sobie samej ile wysiłku wkładasz w to co robisz!

Oczywiście nie ważna jest ilość treningów, ale ich jakość. Ważna jest regeneracja i dobry plan treningowy. Wszystko musi być poparte właściwie zbilansowaną dietą. 

Czasami zastanawiam się skąd się w ludziach bierze przekonanie, że jednemu coś przychodzi łatwiej niż innym. Czasem rzeczywiście, można mówić o szczęściu, zrządzeniach losu, sprzyjających warunkach, ale tak naprawdę na wszystko trzeba ciężko pracować. Wielokrotnie słyszałam:

– Ty się nie musisz wysilać. Tobie to łatwo przychodzi. Ty masz na wszystko czas.
(więcej…)

wtorek

3

Styczeń 2017

2

komentarzy

12 działań w 2017

Napisała: , w kategorii: styl życia

To nie jest wpis o planach na nadchodzący rok, choć takich mam sporo i to całkiem konkretnych. To jest wpis o działaniach, które chcę wprowadzić w swoje życie, by wypełnić pewne braki. Każdy rok na blogu zaczynałam od stworzenie swojej wishlisty – rzeczy, wokół których będzie skupiać się moja uwaga. Dzisiaj jednak gdy usiadłam przed pustą kartką papieru, nie wynotowałam ani jednego słowa. Nic nie przychodziło do głowy. Postanowiłam zadać pytania trochę inaczej. Nie: co bym chciała mieć, a:

CZEGO MI BRAKUJE?
(więcej…)

piątek

16

Grudzień 2016

2

komentarzy

Chroń swoją kobiecość

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Ostatnio na naszym cyklicznym spotkaniu coachingowym, poruszałyśmy z dziewczynami problem kobiecości. Dla mnie to temat ważny. Mogę powiedzieć nadrzędny. Dla mnie kobiety, matki, żony, joginki, trenerki kobiet. Analizując dotychczasowe etapy mojego życia, to z czym musiałam się mierzyć, jak wielki musiałam podjąć wysiłek by być Tu i Teraz – kobietą świadomą, aktywną, dojrzałą i pewną siebie. Niemal każda z dziewczyn, z którymi pracuję za swoją wagę, ciało, brak akceptacji własnego wyglądu obarcza brak poczucia własnej kobiecości. 

Znacie przecież przypadki kobiet, które wcale nie mają „magazynowej” figury, ale są szczęśliwe, spełnione i po prostu piękne. Naturalnie piękne. Czują się kobieco. Wyglądają kobieco. Znacie też dziewczyny z nienaganną aparycją, wiecznie zestresowane i niezadowolone z siebie. Wciąż dążące do perfekcji, której nigdy nie osiągną. Z czego to wynika? (więcej…)

piątek

9

Grudzień 2016

3

komentarzy

O blogu, który nie zniknął

Napisała: , w kategorii: styl życia

Przychodzi czasem taki moment, kiedy każdy piszący bloga zastanawia się „po co ja to robię”. Wypalenie. Zwątpienie. BRAK CZASU. Wiecie… miałam kryzys. Prawdopodobnie wraz z końcem tego roku blog HPM zniknąłby z nieogarnionych zasobów internetu. Tak po prostu. 

Zniknąłby.

Gdyby nie zimny prysznic jakim obdarzyły mnie dwie wspaniałe coacherki. 
Nie wypaliłam się.
Nie zwątpiłam NIGDY w to co robię.
Ale… brak czasu to mój Demon. Walczę z nim jak mogę. Ale nic nie poradzę, że gdy tylko chcę poświęcić czas blogowaniu zostaję zasypywana mailami, telefonami, zleceniami. 

To w sumie dobrze. (więcej…)