HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

czwartek

6

Październik 2011

6

komentarzy

Podwórkowe Historie

Napisała: , w kategorii: styl życia

Rozpieściła nas ta jesień, oj rozpieściła… aż strach pomyśleć, że nadchodzą chłodne dni.
Pomyślałam właśnie dzisiaj, że z terminem porodu trafiliśmy w dziesiątkę. Pierwsze majowe spacery, potem całe lato (choć w lipcu było dość chłodno), no i sierpień, wrzesień, październik… tak cudownie było przebywać z Synkiem na świeżym powietrzu… Cudownie zwłaszcza dla mnie, ponieważ były to chwile wytchnienia, odpoczynku, relaksu. Mój Mały Rycerz jakże mi pomagał, zasypiając prawie przy pierwszym zakręcie na Plac Zabaw 🙂 Wtedy mogłam zaszyć się gdzieś w kącie na ławce, z książką bądź czasopismem w ręku, wystawiając moje blade kończyny na słońce.
Zdarzało się jednak, że te skrajne ławki, oddalone od głównych „atrakcji” były zajęte, więc musiałam zająć miejsce bliżej bawiących się dzieci oraz ich rodziców, dziadków, opiekunów… Chcąc nie chcąc miałam wtedy okazję poobserwować różne „postawy rodzicielskie”. Niestety wiele było tych negatywnych. Może nawet zbyt wiele. Wręcz zastanawiałam się czy ci ludzie przychodzą z dziećmi na plac zabaw za karę? I od razu żal mi się zrobiło tych aniołków… bo obserwować je podczas zabaw było dla mnie ogromną przyjemnością. 
Pierwsza historia, która mną wstrząsnęła, zdarzyła się praktycznie na początku moich spacerów. Nie zdając sobie sprawy jak głośno jest w samym „centrum” przycupnęłam z Małym prawie w samym środku i zatopiłam nos w książce. Ławkę obok zajęły dwie kobiety: Matka, Córka (ok.30 lat) wraz z synem. Obie były dość znacznie przy tuszy. Córka okazała się najgłośniejszą osobą na placu, co więcej głośniejsza niż wszystkie dzieci razem wzięte: „Dominiczku załóż czapeczkę!!! Dominiczku nie wchodź na zjeżdżalnie!!! Dominiczku nie siedź na trawie!!! Nie biegaj!!! Chodź zjedz ciasteczko!!! Chodź zawiążę Ci buta!!!” . A głos miała donośny. Wzbudzała tymi swoimi zawołaniami irytację chyba wszystkich obecnych rodziców. W końcu jej własna matka nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć (!!!) na córkę: „Mogłabyś ruszyć tę grubą dupę i zawiązać mu buta, a nie drzeć się!!! Jesteś taka gruba i leniwa!!! Wstydziłabyś się!!!” itd.
Nie wiem, która postawa była gorsza… szybko sobie poszłam, zszokowana…
Razu pewnego, czytając oczywiście, dobiegły do mnie strzępki rozmowy o baterii, sprawnie działającym sprzęcie, niezawodności i satysfakcji… przekonana, że rozmowa dot. sprzętu kuchennego jakiegoś, zwróciłam głowę w stronę rozmówczyń. Dwie miłe panie rozmawiały i chichotały… I zastanawiałam się z czego? Z malaksera jakiego? Aż jedna z pań wspomniała coś o mężu przyłączającym się do zabawy… Spojrzałam raz jeszcze w tę stronę. Obok ławki bawiły się córeczki (ok. 6lat) owych pań… I spłonęłam rumieńcem… I wstyd mi było, że to słyszałam, ale czy to ja powinnam się wstydzić?
Kiedyś też spotkałam dziadka, który na plac przyszedł z wnuczkiem. I pomyślałam, że to cudownie jak dziadek z wnuczkiem spędzają razem czas… Do czasu, kiedy dziadek się nie odezwał, zakazując małemu, żywemu chłopczykowi wszystkiego prawie: „Nie wspinaj się, bo nie będę Cię łapał”, „Nie, na huśtawkę nie pójdziemy, bo nie mam siły cię huśtać”, „Nie biegaj, bo się wywrócisz”, „Nie kop piłki, bo wyleci za ogrodzenie” itd. W końcu chłopak zrezygnowany siada na ławce „Dziadku chodźmy już do domu pooglądać telewizję”. Żal… po prostu żal…
Takich historii było całe mnóstwo. Aż pomyślałam sobie, że na tym placu zabaw to jakaś zła energia płynie chyba… bo wszyscy tacy agresywni… tylko te dzieci „Bogu Ducha winne”… nieszczęśliwe, że nie mogą się normalnie bawić…
Ech…
Teraz wszystko się zmieni. Już nie będę przesiadywała na ławce. Trudno będzie wysiedzieć jak takie wietrzysko daje po kościach. Będziemy SPACEROWAĆ. Z tej okazji odgrzebałam dawno zapomniany  acz przydatny w taką pogodę przedmiot: KUBEK TERMICZNY!

Nie boję się jesieni! Jestem przygotowana :))))))

6 komentarzy

  1. Dag

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *