HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

sobota

12

Maj 2012

16

komentarzy

Kupa, kupa i jeszcze raz kupa

Napisała: , w kategorii: styl życia

O kupie miałam nie pisać, ale coś takiego zdarzyło mi się pierwszy raz…
Mój Syn czasami nie wypróżnia się codziennie, więc dzisiejszy brak papy w pieluszce w ogóle mnie nie zdziwił. „Będzie rano” pomyślałam sobie. 
Czas kąpieli zbliżał się nieubłaganie, a ja przypomniałam sobie o istnieniu sprzętu kurzącego się w łazience, czyli nocnika. Postanowiłam spróbować ponownie oswoić Syna z jego tronem. Rozebrałam go do naga i posadziłam. Nie zdziwiło mnie, że nim zdążyłam do dziesięciu policzyć ten dał nogę i leci z gołą pupą na drugi koniec mieszkania. Niech leci i się powietrzy, a co! Najwyżej panele posika.
Coś mnie jednak tknęło i poszłam za nim, a ten kuca i niewyraźną minę ma. O kupa! Szybko wróciłam się po nocnik i lecę… nie zdążyłam. Na panelach już była… ciskam nocnik w kąt i wracam się po chusteczki. Lecę z chusteczkami. Gdy próbuję kupę wyczyścić mały znów kuca. Z tymi chusteczkami sprawa ciężka, bo one są do… pupy. Lecę do kuchni po ręczniki papierowe. Druga już na panelach. Ścieram szybko, a ten trzecią gdzieś w kącie zostawia…
Ja na jednym, on na drugim końcu pokoju. Śmieje się. O nie! Tylko nie to! Mały wkłada ręce w kupę, a potem jak gdyby nigdy nic przebiega po niej! Lecę i ścieram, a obok mnie przelatuje z piskiem „Kochany Malec” i zostawia „pachnące ślady”. Gania po cały mieszkaniu, a ja za nim. Biegnie do pokoju, a tam  świeża pościel na łóżku, wszystko wysprzątane jak nigdy. „Tylko nie na łóżko, tylko nie na łóżko” krzyczę za nim.
Wbiegam do pokoju. Uff.. Stoi. Biorę Delikwenta pod pachy i zabieram trzymając z dala od mojego wrażliwego nosa. Uprzednio sprawdzam czy aby nie skosztował, ale buzię ma czystą i z ust pachnie ładnie choć Mały cuchnie cały. Zanoszę do łazienki i robię „prysznic”. 
Oczywiście podłoga musiała z mopem się przywitać.
Takiej zabawy nie miałam już dawno! Mały też, bo po tej „gównianej gonitwie” padł i śpi 🙂

16 komentarzy

  1. Anonymous

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *