HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

środa

17

Październik 2012

14

komentarzy

Przeprosiny z książką

Napisała: , w kategorii: dziecko

Nadeszły dla nas wielkie zmiany.

Kiedyś wspomniałam na łamach bloga, że książka w naszym domu służyła Synkowi głównie do testowania właściwości papieru. Po kilku wyrwanych kartkach wszystkie co cenniejsze pozycje znalazły się w szufladzie, gdzie czekały na lepsze czasy.

Mały zadowolić się musiał kartonowymi namiastkami książeczek. Wiele z nich po jego eksperymentach wylądowało w koszu, lecz tych akurat nie było mi żal.

W sobotę dostał piękną książkę o przygodach Kubusia Puchatka. Klasyczną. Z tradycyjnymi kartkami. I to był przełom. Przeczytaliśmy ją od razu. Raz, drugi, trzeci… do wieczora. Czytałam, a Mały słuchał i oglądał ilustracje. Postanowiłam zaryzykować i wyciągnęłam skrzętnie skrywane egzemplarze i… czytamy. Codzienie po kilka razy.

Lista książek, którą dla niego zrobiłam wciąż jest nie zrealizowana do końca. Teraz muszę to nadrobić. Przeprosiliśmy się z książką na całego. Nie ukrywam jak wielce mnie to raduje.

Co więcej. Mały słucha bajek opowiadanych przeze mnie. Czasem na poczekaniu wymyślanych. Istny szał nastąpił, gdy mu Czerwonego Kapturka opowiedziałam, co to naleśniki ze szpinakiem (które akurat na obiad były) niósł do swojej babuni. Oczywiście w mojej cenzorskiej wersji wilk pożarł naleśniki a nie babcię. Na horrory myślę, że jeszcze czas 🙂

Mały słuchał z otwartą buzią. Gdy skończyłam, zaczął jęczeć i zaczęłam od początku. Czerwony Kapturek chyba ze trzy razy niósł do babci te naleśniki, a wilk tak się obżarł, ze aż pękł niczym Smok Wawelski…

Bajki, baśnie, opowieści… kocham! I mój Mały chyba też 🙂

14 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *