HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

środa

31

Październik 2012

17

komentarzy

Śmiać się czy płakać?

Napisała: , w kategorii: dziecko

Dawno dawno temu słyszałam opinie, ze przy dziecku są same straty… i nie chodziło o koszta jakie za sobą pociąga posiadaniem dziecka, a raczej o to, że sukcesywnie pozbywasz się swojego „majątku”. Oczywiście każdą taką wypowiedź dzielę przez dwa…

Dawno dawno temu też byłam mocno przywiązana do rzeczy. Wyniosłam to z domu, w którym każdy garnek czy talerz służył swoim użytkownikom przez lata całe, a o zbity kieliszek mogła być mała awantura.

Wyprowadziłam się, nabrałam dystansu do tego typu zachowań, co więcej nauczyłam się, że rzeczy służą człowiekowi a nie odwrotnie. Teraz mi nie żal, ani stłuczonej zastawy, ani zaplamionych nieodwracalnie ubrań, zniszczonego telefonu. Jedyną rzeczą do której jestem naprawdę przywiązana i której strata wywołałaby pewnie smutek, a nawet łzy to obrączka! I nic więcej…

Przy dziecku są same straty… a ile radości!

Malec mój dzielny, postanowił pokazać mi jak potrafi załączyć pralkę. Zamknął drzwiczki, nastawił program pokrętłem, nacisnął START i zaczął bić brawo. Ja też! Dopóki nie zobaczyłam, że w środku znajduje się ładowarka do akumulatorków…

Usiadłam na chwilę do komputera z kubkiem kawy, Mały w tym czasie bawił się klockami obok w pokoju. Nagle słyszę trzask. Idę, zaglądam, nic się nie dzieje… Mały siedzi na dywanie obłożony klockami… „pewnie nimi rzucił” pomyślałam… Potem słyszę szybciutkie tup tup tup i trzaśniecie lodówki. Podnoszę się z krzesła i biegnę… Nie zdążyłam, na dywanie wylądowały trzy jajka w nich moja biżuteria. Jak mogłam się nie domyślić, ze wcześniejszy trzask to było moje pudełko na błyskotki? Synek oczywiście znów bił brawo. Kto go tego nauczył?

Gotujemy razem obiad. Nieopatrznie na oczach Małego do kosza wrzucam papierek po wysmarowanym maśle. Zwykle nie wrzucam do kosza przy nim rzeczy, które go zainteresują na tyle, by z tego kosza je wyjąć. Roztargniona byłam… Odwracam się, a on już wylizuje resztki masełka. Wystarczyło, że spojrzałam, by Mały zorientował się, że zrobił coś nie tak i pozbył się dowodu zbrodni, kładąc go sobie na głowę.

Ostatnio jest u nas bardzo wesoło. Bardzo :)))

17 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *