HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

wtorek

30

Lipiec 2013

24

komentarzy

Obraz Kobiety

Napisała: , w kategorii: styl życia

Mierzyłam się z tym tematem już wystarczająco długi czas, by teraz o tym wspomnieć. Wakacje u babci oprócz totalnego chilloutu, sprowokowały w mojej głowie szereg myśli na temat wychowania… wychowania dziewczynki na kobietę.

Prawda jest taka, że mam prawdziwy problem z kobietami. W zasadzie to mało jest takich, które lubię. Mało jest kobiet „z jajem”, które wiedzą czego chcą, co nie znaczy, że nie ma ich wcale. Źle się czuję w towarzystwie miłych, grzecznych, zachowawczych panienek, które kiwają głowami, ładnie się uśmiechają i „krzyczą” dużo, dla pozoru… często o nic. Ech… nie lubię kobiet, bo marudzą, bo uzależniają swój byt od mężczyzny, bo idą na łatwiznę i sięgają tylko po oczywiste cele. „Wspinać” się nie lubią, wysilać raczej też nie, godzić z losem też nie bardzo, ale zrobić coś z tym, to już wcale.

Dlaczego?
Bo tak zostały wychowane!

Dziś na placu zabaw widziałam śliczną siedmio, może ośmiolatkę. Siedziała na ławce swobodnie i żuła gumę. Podbiegła do niej zirytowana mama:
– jak będziesz siadać tak rozkracznie to nie znajdziesz przyzwoitego męża!

Jak słyszę takie teksty, to robię się agresywna. Przysięgam. I nie chodzi o to, że słowa zostały skierowane do dziewczynki jeszcze… ale  o wychowanie w przeświadczeniu, że mąż jest Celem Życiowym. Znalezienie Przyzwoitego Męża to jedyne, o czym dziewczyna powinna myśleć. Każde zachowanie powinno być ku temu kierowane.

Wiem o tym dość sporo, bo sama wychowana byłam w takim klimacie.
Klimacie kobiety słabej, bezbronnej, roztkliwiającej się nad sobą, układającej życie dla pozorów… i przyszłego męża. No i dla klasyki… „co ludzie powiedzą!”

Na szczęście odkąd pamiętam, coś mi tutaj mocno nie grało. Nie wierzyłam w poprawność tych stwierdzeń. Ale przyznaję, wiele wysiłku kosztowało mnie, by powiedzieć NIE.
Nie zaręczę się po maturze.
Nie wyjdę za bogatego gogusia.
Nie będę księgową „bo to dobry zawód”.
Nie, nie będę pozwalała by ktoś decydował za mnie.
Nie będę słuchała się nikogo, prócz siebie.
Nie będę na utrzymaniu męża (no dobra… teraz to jest stan tymczasowy i zmierza ku końcowi)
Nie dam sobie wmówić, że jestem słaba i bezbronna.
Nie będę grzeczną dziewczynką.

Rozumiem strach kobiety… ale czy to nie jest czasem prosta droga do kompleksów i samounicestwienia?
Akuratność, wstyd, pokora… może to sposób na proste życie, ale chyba nie na szczęśliwe.

A więc Drogie Panie „nie siadajcie tak rozkracznie, bo nie znajdziecie przyzwoitego męża…”

(czyż ci nieprzyzwoici nie bywają ciekawsi?)

Free Your Mind!!!

24 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *