HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

czwartek

26

Czerwiec 2014

10

komentarzy

Kobieta na siłowni

Napisała: , w kategorii: trening

Kobiety są niezwykłe. Potrafią zrobić karierę, zorganizować dom, wychować dziecko, symultanicznie niemal. Kobiety są piękne… codziennie widuję takie, za którymi sama na pięcie się obrócę. Zadbane, świetnie ubrane, szczęśliwe. Kobiety są motywujące. Popychają do działania. Mówią „ja zrobiłam, ty też to zrobisz, dasz radę”.

Jednak czasem ich nie ogarniam. Momentami nawet wątpię czy kobiety obdarzone są zdrowym rozsądkiem, bądź zdolnością logicznego myślenia. A już na pewno tracą rozum, gdy w grę wchodzi ich własny wizerunek.

Kobiety są… na siłowni i to w dość licznej grupie. Chcą walczyć o swoje ciała, o zdrowie, dobre samopoczucie. Motywacje są różne. Nie oceniam. Samej trudno mi tłumaczyć po co to robię.

Ostatnio podeszła do mnie jedna z pań i zapytała, czy ja się przypadkiem do jakiś zawodów nie przygotowuję. Zabiła mnie tym pytaniem. Serio. Zdołałam tylko wybąkać, że nie… ja tak dla siebie ćwiczę…
– ze sztangą? po się tak męczyć? – niemal wykrzyczała i spojrzała na mnie jak na wariatkę.

Po co się męczyć na siłowni? No po co?
Po co w ogóle do niej przychodzić?

Rozejrzałam się zdezorientowana… i rzeczywiście. Nie napotkałam żadnej, która by choć trochę się „zmęczyła”. Żadnej.

Za to w szatni – tak damska szatnia, to niemal docelowe miejsce spotkań kobiet przychodzących na tę siłownię – każda jest trenerem fitness, każda jest ekspertem. Marzą o wymarzonej sylwetce, ale zamiast ćwiczyć wciąż o tym paplają:

– karnet mam od dwóch miesięcy i jeszcze nie widzę efektów.
– a jak często pani przychodzi?
– no staram się być przynajmniej raz w tygodniu…

? Raz w tygodniu? Raz w tygodniu to może przyjść emerytka na rehabilitację, a nie młoda kobieta, która chce stoczyć walkę z własnymi kilogramami – myślę. Nie wystarczy kupić karnet na siłownię, by zgubić kilogramy (choć taki bonus byłby fantastyczny). Jaka praca – takie efekty.

– robię po 300 brzuszków dziennie a w pasie nic nie ubywa. Chyba zacznę robić 500…
– od takiej ilości powtórzeń pani brzuch się na pewno wzmocnił, ale żeby spalić tłuszcz, to trzeba na aeroby…
– eee… to nie dla mnie… za szybko się męczę…

? Brak mi komentarza. Nikt wcześniej jej nie powiedział, że tłuszcz trzeba spalić?

– trener trochę przegina. Dziś kazał mi dźwigać 2,5kg hantle. Tyran!

2,5 kg… Kobiety! Wasze dzieci ważą więcej. Wasze zakupy też! Nie wspominając już o torebkach, w których znajduje się „pół świata”. Dźwigacie i nie zastanawiacie się nad tym. Tak. Trenerzy to tyrani, ale sami nie zawalczą o wasze ciała. Musicie dźwigać!

– strasznie się dziś napracowałam i jak zgłodniałam! – mówi kobieta, ściągając po treningu sportowe buty i wyciągając z torby paczkę chipsów…

Brawo!

Kobiety… Jak za wami trafić? Nie ogarnę w życiu…

Chyba muszę poszukać bardziej spartańskiej siłowni… gdzie pot ścieka strumieniami, krew się leje ze zdartych przez ciężary dłoni, łzy spływają… z wysiłku i radości jednocześnie…

Tak chcę trenować. W takiej atmosferze.

10 komentarzy

  1. Piotr
    • Kasia
  2. Patryk
    • Kasia
  3. Asia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *