HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

wtorek

8

Lipiec 2014

2

komentarzy

Testuję naturę

Napisała: , w kategorii: styl życia

Doceniam współczesną kosmetologię. Jak każda kobieta wciąż inwestuję w kremy-cuda, szampony, maski, peelingi i… wiele coraz to nowych wynalazków. Po co mi to? Głównie po to, by mieć poczucie, że „coś ze sobą robię”, bo nie jestem na tyle naiwna, by wierzyć, że za pomocą jakiejś mazi mogę powstrzymać skutki upływającego czasu. Jednak wierzę w naturę. Ufam jej instynktownie. Wiem, że w niej należy szukać źródła rozwiązania problemów, tych zdrowotnych zwłaszcza. Po pierwsze zdrowe, naturalne odżywianie. To pokarm jest naszym budulcem. Hasło „jesteś tym co jesz”, wcale nie jest przesadzone. To co w siebie wrzucamy musi zapewnić nam energię do działania, odżywić organy wewnętrzne, zapewnić nam zdrowie.

Trudno jednak zachować zdrową równowagę w tych dziwnych czasach, w których natura jest produktem luksusowym. Dostać czarną rzepę, to już był wyczyn. Jednak każda taka inwestycja zwróci się z nawiązką.

Tym razem chcę poeksperymentować z włosami. Już od jakiegoś czasu… powiedzmy, że są dla mnie problematyczne. Nigdy idealne nie były zresztą. Moja kosmetolog, na ten problem miała tylko jedną odpowiedź. Czarna rzepa! I podała mi przepis na maskę:

Maska do włosów

1 czarna rzepa
3 łyżki nafty kosmetycznej
5 kropli oleju rycynowego
1 żółtko jajka
sok z jednej cytryny

Rzepę zetrzeć na tarce i wycisnąć z niej sok. Następnie wymieszać z pozostałymi składnikami. Wetrzeć w skórę głowy i założyć czepek foliowy. Całość owinąć ręcznikiem i trzymać ok 1h. Następnie spłukać. Niewykorzystaną część maski przelać do pojemnika i przechowywać w lodówce. Zabieg powtarzać min. raz w tygodniu aż do osiągnięcia pożądanych rezultatów.

 
Właśnie kompletuję składniki. W weekend startuję, a zabieg będę powtarzać raz w tygodniu. Jestem ciekawa rezultatów, choć pewnie będę musiała na nie trochę poczekać. Wierzę jednak, ze doczekam się poprawy kondycji moich włosów.

Poczytajcie sobie o czarnej rzepie TU i TU. Myślę, że warto sobie o niej przypomnieć nawet w kuchni 🙂

*źródło zdjęcia

«
»

2 komentarze

  1. Ola
  2. Ola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *