HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

wtorek

15

Lipiec 2014

4

komentarzy

Trening – podsumowanie kolejnego miesiąca

Napisała: , w kategorii: trening

Za mną kolejne tygodnie na siłowni. Muszę przyznać, że złapałam bakcyla. Dni liczę od treningu do treningu. Czekam na ten pot i wysiłek, który gładko wchodzi mi w krew. To już nie hobby, to styl życia.

W tym miesiącu zmieniło się wiele. Głównie podejście do sposobu odżywiania. To co kiedyś uznawałam za zdrowy standard, teraz okazało się niewystarczające. W związku z intensywnymi treningami przede wszystkim zmieniłam ilość dostarczanych kalorii z 1300 na 2200. Nie było to łatwe. Blokada w mojej głowie nie pozwalała mi jeść więcej, jednak wysiłek fizyczny robił swoje. Byłam strasznie głodna. Ciało samo domagało się pożywienia.

Z jeszcze większą uwagą przyglądam się  temu co jem. Oczywiście dieta bogata jest w proteiny, które budują moje ciało, ale też zaczęłam eliminować produkty, które mają na nie zły wpływ. W pierwszej kolejności ograniczam chleb i przetwory mączne. Pszenica, gluten są mi zbędnym balastem. To nie jest łatwe zadanie, bo ciężko jest przestawić się z tego, co tak mocno wrosło w moje korzenie… śniadania bez chrupiącego, świeżego pieczywa… jeszcze niedawno nie do przejścia. Na razie się trzymam. Mam nadzieję, ze wytrwam.

Sen. Dużo zdrowego snu. To kolejna nowość. Padam. Zamykam oczy i automatycznie zapadam w sen. Koniec z wierceniem się w nocy, z rozmyślaniem, czytaniem książek by się zmęczyć  i spokojnie zasnąć. Działam jak robot. Zamykam oczy – śpię. Otwieram – zrywam się na nogi, jestem gotowa do działania. I nawet kawa jest zbędna.

A trening, no cóż… uważam, że jest ciężki, jednak podchodzę do niego z ogromnym zapałem, dlatego przychodzi mi dość naturalnie. Na pewno współgra z moją psychiką i wyobrażeniem zdrowej sylwetki:

Martwy ciąg (mój max. 50kg)
Wiosłowanie sztangą (max. 45kg)
Przysiady ze sztangą (max. 45kg)
Push Press (max.25kg)
interwał na bieżni
…to podstawa…

do tego dochodzi – podciąganie na drążku, dipsy, hantle… trochę boksu… no i moja kochana joga, bez której żyć jednak nie mogę…

Za kilka dni wyjeżdżam na wakacje. To będzie chwila oddechu dla moich spracowanych mięśni. Potem wracam i pewnie podkręcam sobie śrubki…

Oczywiście sama nie ruszyłabym z takim treningiem, stąd ukłon w stronę człowieka, który nauczył mnie tej ciężkiej pracy 😉

A na koniec kilka motywatorów… więcej w temacie dzieje się na moim insta 🙂

4 komentarze

  1. Ola
    • Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *