HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

poniedziałek

19

Styczeń 2015

10

komentarzy

Pytacie co jem

Napisała: , w kategorii: dieta

Ostatnio zadajecie mi tylko dwa pytania.
1. Co jem?
2. Jak trenuję?

Robicie to i prywatnie, i przez social media, ale też skrzynka mailowa, w której przez ostatnie miesiące wiało nudą odczuwa pewnego rodzaju poruszenie. A że cierpię na deficyt czasu postanowiłam zebrać temat do kupy i odpowiedzieć zbiorczo w dwóch oddzielnych postach. Dzisiejszy temat to: 

„Co jesz?”

Temat bardzo mi bliski, ale trudny do ogarnięcia. Ostatnio pozmieniało się w mojej kuchni dość radykalnie, co mogliście śledzić w poprzednich postach. Cała dieta podporządkowana jest treningom. Nie chcąc spaść z wagi muszę utrzymać kaloryczność na poziomie ok 2000. To dużo jak dla mnie (jeszcze rok temu zjadałam 1500-1700 kcal).
W tym, w przybliżeniu tłuszcze: 73 gramy, białko 83, węglowodany 304. I oczywiście duży nacisk kładę na BIAŁKO.

Posiłków staram się jeść 5, choć przyznaję że różnie to bywało. Czasem ten jeden posiłek gdzieś mi umykał, dlatego w tym roku skorzystałam z aplikacji „Jedz i Pij”, która w wyznaczonych porach alarmuje: ZJEDZ POSIŁEK, NAPIJ SIĘ WODY! Tak jest łatwiej wyrobić w sobie nawyk regularnego jedzenia.

W komponowaniu samej diety kieruję się dwiema zasadami:
1. maksymalnie prosto
2. maksymalnie zdrowo

Choć lubię wydziwiać w kuchni i spędzać godziny stercząc przy garach, na taki luksus pozwalam sobie tylko w weekendy. Wtedy czaruję coś specjalnego. W tygodniu mam klapki na oczach (proteiny, warzywka, węglowodany), a że czas mam ograniczony koncentruję go na prostocie wykonania. W praktyce wygląda to tak:

Śniadanie: jajko (jajecznica, jajka na miękko, twardo, omlet itp.) lub owsianka lub kanapki z chleba żytniego lub sałatki (ser wiejski, awokado, pomidory, ogórki itd.)

Drugie śniadanie. Z reguły jest leciutkie. Może to być owoc, kefir z bananem, serek wiejski z owocami bądź rzodkiewką.

Obiad/lunch: makarony razowe/bezglutenowe, ryż, wszelkie kasze, warzywa (ugotowane i surowe), mięso (drób, wołowina), ryby, sosy warzywne (np sos 100% z pomidorów).

Podwieczorek. To właśnie z tym daniem mam problem i uczę się coś przegryzać nim usiądę do kolacji, nawet jeśli miałaby to być surowa marchewka.

Kolacja. Często stawiam na zupę. Uwielbiam je gotować, zwłaszcza że jeden słuszny garnek starcza mi na 2-3 dni. Kremy (z porów, brokuła, pomidorów), rosół (rzadko z makaronem, częściej z kaszą bądź soczewicą), zupy wieloskładnikowe (mieszanka warzyw + wkładka mięsna). Ale też robię naleśniki bezglutenowe, placki warzywne, pasty (z ryb lub z fasoli, soczewicy, ciecierzycy, rukoli itp.).

Jak wyglądają moje kompozycje możecie śledzić na Instagramie. Choć przyznam szczerze, że nie jestem dość regularna w foceniu jedzenia, bo przeważnie siadam do stołu głodna jak wilk i nim pomyślę o zrobieniu zdjęcia, talerz świeci pustkami.

Na zdjęciu przykład standardowego obiadu: kurczak panierowany w płatkach owsianych, szpinak, kalafior, ryż, jajko. Nic prostszego. Naprawdę nie trzeba stawać na głowie by jeść zdrowo i smacznie.

I tego się trzymajcie 😉

10 komentarzy

  1. anjam
  2. Mała Zuza
    • Kasia
  3. Adam
    • Kasia
  4. Anita

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *