HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

piątek

6

Luty 2015

8

komentarzy

Zgubiłaś dziecko? Nie panikuj!

Napisała: , w kategorii: dziecko

Nigdy nie sądziłam, że mnie to spotka, ale takie rzeczy zdarzają się właśnie osobom, które się tego zupełnie nie spodziewają. Stracić dziecko z oczu? Przecież to niemożliwe. A jednak.
Zgubiłam dziecko! 

Zgubiłam dziecko w sklepie. W przestrzeni zamkniętej na szczęście, ale jednak mały zniknął mi z oczu. To był moment. Kolorowe wieszaki, wszędzie pełno kurtek, czapek, butów… Przecież trzymałam go za rękę. Za kaptur? Szedł obok… i nagle zauważyłam, że go nie ma.

Nie panikuj! – mówiłam do siebie, a serce swoje. Waliło jak głupie.

Na moje szczęście wydostać się ze sklepu można było tylko przez kasy. Więc zamiast lecieć na oślep za dzieckiem, skierowałam się w stronę wyjścia. Kasjerki były dwie, a za nimi ochroniarz. Wymuszając w sobie stoicki spokój poinformowałam ich, że zgubiłam dziecko, pokazałam zdjęcie w telefonie, poprosiłam by nie pozwolili mu wyjść ze sklepu.

Wtedy dopiero zaczęłam biec i wołać. Jedno pełne okrążenie. Mijam kasy. Ochroniarz kręci przecząco głową. Nie. Jeszcze go nie widzieli. To znaczy, że wciąż jest w sklepie.

Drugie okrążenie. Dostaję już oczopląsu od tych neonowych kolorów.  Nie jestem pewna, czy w ogóle jestem w stanie dostrzec własne dziecko. Czuję taką bezsilność jakiej nigdy jeszcze nie doświadczyłam.

Przystaję. W tym momencie słyszę za sobą jego głos:

– Niespodzianka! Schowałem się!

Odwracam się. Jest. Cały. Zdrowy. Uśmiechnięty.
Nogi mi miękną. I teraz nie wiem, czy mam zacząć krzyczeć? Powstrzymuję się by nie szarpnąć go za rękaw i nie warknąć na niego. Potem radość i uczucie ulgi… i łzy gdy mówi:

– ale tu jest fajnie!
– fajnie. Tylko nie rób tak więcej. Nie chowaj się gdy nie wiem, że się bawisz. Sklep to nie plac zabaw. Nie wolno ci się oddalać, rozumiesz?
– tak. A kupis socek?

Niewiele pewnie zrozumiał w tamtym momencie, ale i ja nie wiedziałam co tak naprawdę mam mu powiedzieć. Zakupy jednak dokończyliśmy. I dopiero w domu z chłodną głową wróciłam do tego zdarzenia i wysiliłam się na tłumaczenie. Jednak wiem, że była to lekcja również dla mnie.

I przypomniała mi się opowieść znajomych, którzy zgubili dziecko na gdańskiej starówce… Niewiarygodne. Nie wyobrażam sobie co oni przeżyli. Jak zachować zimną krew?

Nie panikuj! Bo tylko wtedy zachowasz zdrowy rozsądek, który pozwoli Ci szybko zareagować.  Zgłoś gdzie możesz, że go szukasz. Zawsze trzymaj  aktualne zdjęcie w swoim telefonie.  Jeśli tylko w zniknięcie dziecka nie są zaangażowane osoby trzecie, to odnajdzie się.

Po tym zdarzeniu też wypisałam  na kartonowym bloczku moje i jego dane oraz mój numer telefonu i włożyłam mu do kieszeni kurtki. Muszę pomyśleć o czymś bardziej trwałym, co mogłabym przepinać z jednego ubrania na drugie, schować mu do kieszeni, bądź przyszyć od wewnętrznej strony. Mam jednak nadzieję, że już nigdy nam się nie zdarzy takie zniknięcie…

…już nigdy nie puszczę tej małej rączki.

 
*zdjęcie ze strony foter.com

8 komentarzy

  1. Marta Luna-Błaszewska
    • Kasia
    • Kasia
    • Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *