HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

czwartek

12

Marzec 2015

2

komentarzy

Siłownia dla początkujących – wstęp.

Napisała: , w kategorii: trening

Wiosna sprzyja kreatywnemu myśleniu i przyrostowi sił witalnych. Czasem nadludzkich. Chce Ci się więcej. Masz ochotę zmienić swoje życie o 180 stopni. Wybiegasz z domu w garderobie lżejszej o co najmniej 5kg. Czujesz się lekko. Niemal krzyczysz „Zróbmy coś! Zróbmy coś ze sobą!” Wpadasz na genialny pomysł: zapiszę się na siłownię!

Zapisujesz się na siłownię i…nie wiesz co dalej ze sobą zrobić?
Albo zadasz sobie pytanie „co dalej”, zaraz jak myśl o siłowni zakiełkuje w Twojej głowie… i w końcu się poddajesz, bo nie wiesz jak ugryźć ten temat. O siłowni przecież nie wiesz nic. 
Pytań o „zajęcia na siłowni” dostaję tyle… że chyba rozsądnie z mojej strony będzie, jeśli to wszystko spiszę i będę Was odsyłać do tych tekstów.

NIE MA ŻADNYCH ZAJĘĆ NA SIŁOWNI!!! 
Zanim wykupisz karnet zastanów się dobrze czego chcesz.

Jeśli chcesz po prostu wejściówkę do fitness clubu z możliwością skorzystania z zajęć tematycznych, to siłownią w ogóle nie zaprzątaj sobie głowy.
Jeśli pojęcie siłownia jest dla ciebie równoznaczne z oddzielną strefą cardio (bieżnie, rowerki, orbitreki, stepery itp.) to serio… nie marnuj ani swojego, ani mojego czasu na bezużyteczne omawianie sprzętów i ćwiczeń siłowych, skoro i tak wiesz, że cię to nie interesuje i nie chcesz nawet spróbować.

Jeśli chcesz spróbować, a nie wiesz jak się do tego zabrać, to TEN TEKST JEST DLA CIEBIE!

Lekcja nr 1 
Na siłowni jesteś sama. Jesteś outsiderem. Ćwiczysz ze sobą dla siebie. Nie ma grup zorganizowanych, w których wszyscy trenują to samo w jednym tempie. Tylko Ty i Twoje odbicie w lustrze.
Wyjątek stanowi praca z trenerem, ale i on nie będzie z Tobą ani za Ciebie trenował, a jedynie Cię nadzorował. WALCZYSZ SAMA!

Jeśli jesteś na to gotowa to czas rozejrzeć się za siłownią odpowiednią dla Ciebie.

Lekcja nr 2
Jeśli w Twoim mieście, lub okolicy jest tylko jedna siłownia, to w zasadzie nie masz wyboru. Jeśli jednak masz wybór to z niego skorzystaj. Mało kto wie, że w wielu siłowniach można skorzystać np. z dnia otwartego. Taki dzień organizowany jest średnio raz w tygodniu w określonych godzinach lub te godziny ustalane są indywidualnie. Jednorazowe wejście w takim dniu jest nawet o połowę tańsze, a masz możliwość zwiedzania siłowni w towarzystwie trenera lub pracownika klubu. Pokaże Ci on  czym klub dysponuje, jak ćwiczyć na podstawowych maszynach, odpowie też na wszystkie pytania i obawy jakie pojawią się w Twojej głowie. Potem dopiero decydujesz czy naprawdę chcesz się zapisać.

Często też wraz z zakupem pierwszego karnetu masz prawo do jednego treningu z trenerem, tzw. treningu wprowadzającego. Warto tego nie przegapić, bo jest to przywilej tylko dla nowych członków klubu. Trener również oprowadzi Cię po siłowni i po krótkim wywiadzie, przeprowadzi przykładowy trening.

Jeśli na stronie internetowej klubu nie ma informacji ani o dniach otwartych, ani o treningu wprowadzającym – zadzwoń. Zawsze warto się upewnić.

Jeśli wybrałaś siłownię, kupiłaś karnet to przechodzisz do lekcji nr 3!

W tej lekcji dowiesz się, że nic nie wiesz i nikogo nie słuchasz.
Jeśli miałaś okazję zaznajomić się z siłownią w towarzystwie jej pracownika lub osoby kompetentnej, to jesteś szczęściarą i powinnaś mieć już mgliste pojęcie co, jak i gdzie.
Jeśli nie, to pierwsza Twoja wizyta będzie wizytą badawczą. Nie planuj żadnego treningu w tym dniu. Zanim cokolwiek zaczniesz robić musisz oswoić nową przestrzeń. Zobacz jakimi sprzętami dysponuje siłownia. Usiądź. Dotknij. Spróbuj ustawić sobie maszynę. Zapisz, jak się nazywa, albo po prostu ją opisz (po co? dowiesz się później). Naucz się uruchamiać bieżnię czy orbitrek. Podejdź do stanowiska wolnych ciężarów i weź do ręki hantle. Zbadaj ile się da. Notuj wszystko co ci tylko przyjdzie do głowy. Zrób zdjęcia.

I absolutnie nie wolno Ci czerpać wiedzy z obserwacji osób ćwiczących jeśli nie są oni trenerami siłowni! Uwierz mi! To, że ktoś „chodzi na siłownię” X-czasu nie znaczy, że wie co robi. Jeśli na Tobie robi wrażenie sprawność z jaką macha ciężarami czy swoboda w obsłudze urządzeń nie znaczy, że robi to dobrze! Nie podpatruj nikogo, jeśli nie masz tej pewności. W ten sposób możesz jedynie nabrać złych nawyków, których trudno będzie się pozbyć wraz z upływem czasu.

Jeśli nie ćwiczysz z trenerem, to musisz nastawić się, że wszystkiego uczysz się sama. SAMA i z odpowiednich źródeł. Jakich? Ano z internetu, Pani!

Lekcja nr. 4

Po to robiłaś notatki i zdjęcia podczas pierwszej wizyty, by teraz zacząć się uczyć. Zanim zawitasz na siłowni po raz drugi, musisz wiedzieć o niej coś więcej niż do tej pory. Skoro już wiesz, co masz do dyspozycji musisz wiedzieć jak tego używać. Odpalasz więc YouTube i oglądasz filmy instruktażowe. I według zasady z poprzedniej lekcji: absolutnie nie wchodź na byle profil byle „koksa”. Filmik może nakręcić każdy, co wcale nie znaczy, że się na tym zna. Bzdur powielanych w Internecie jest tak dużo, że czasem ciężko odróżnić „zwykłemu” człowiekowi, czy przekazywana wiedza jest użyteczna, czy też nie. Poszukaj kanałów sygnowanych przez trenerów, bądź grupy trenerskie. Z czystym sumieniem mogę polecić filmy instruktażowe sygnowane przez Zapytaj Trenera, KFD.pl, Po Treningupl – wiele rzetelnych informacji i omówionych ćwiczeń.

Potrenuj na sucho w domu. Zrób notatki. Podczas kolejnej wizyty na siłowni zaczniesz już ćwiczyć.

Lekcja nr 5

Twoim zadaniem w tej lekcji będzie wykonanie po jednej serii ok 5 – 10 powtórzeń na każdym sprzęcie. Dostosuj do siebie maszynę, ustaw najmniejszy ciężar i wykonaj ćwiczenie. Następnie przejdź do kolejnej.

Jest to jedyny moment w Twojej siłowej przygodzie, w którym możesz bezkarnie „przeskakiwać z maszyny na maszynę”!!! Nigdy później nie będziesz tego robić!!! Twoje zadanie to wciąż nauka. Musisz wiedzieć co, jak działa i które mięśnie trenuje.

Niestety. Z moich obserwacji wynika, że 80% osób odwiedzających siłownię (nie tylko kobiet) pozostaje na tym etapie. Przechodzą oni od maszyny do maszyny zupełnie bezmyślnie i spontanicznie. Raz robią rozpiętki, zaraz później wyciskają na nogi, potem tricepsik, a potem… w zależności co jest aktualnie wolne. Są w lesie i pozostaną w tym lesie, dopóki nie zaczną się zastanawiać PO CO TO? 

Lekcja nr 6

Skoro opanowałaś już pracę z maszynami, czas na ciężary. Robisz dokładnie to co poprzednio. Wypisujesz sobie podstawowe ćwiczenia na konkretne partie ciała i ćwiczysz. Najpierw na sucho w domu, później z minimalnym obciążeniem na siłowni. Nie dokładaj sobie ciężarów, jeśli nie czujesz, że opanowałaś technikę. Nie pomijaj też sztangi i hantli w swoim późniejszym treningu. Tak naprawdę to wolne ciężary przynoszą najlepsze efekty…

…ale o tym już następnym razem.

Pamiętaj też o odpowiednim stroju. Nie chodzi o fit-lans. Chodzi o maksymalną wygodę i bezpieczeństwo. Na przykład tak modne ostatnio na Zumbie luźne stroje z „frędzlami”, „węzłami” (czy czymś takim) są kompletnie niedostosowane do ćwiczeń siłowych. Mogą się wkręcić lub zaczepić o urządzenie, co może być zagrożeniem i dla Ciebie i dla innych ćwiczących. To samo z obuwiem. Zasznurowany but, dobrze trzymający stopę zapewnia utrzymanie stabilnej postawy podczas ćwiczeń. Schowaj też sznurówki, bo i one mogą gdzieś się zaczepić, lub po prostu odwiązać. Nigdy nie trenuj boso, ani w klapkach (chyba, że kończysz trening i przechodzisz do rozciągania i relaksacji).

Pamiętaj! Technika przede wszystkim!

2 komentarze

  1. Adam Dj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *