HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

poniedziałek

20

Kwiecień 2015

9

komentarzy

Sen o bieganiu

Napisała: , w kategorii: bieganie

Stało się. Dokładnie tak jak zaplanowałam na początku roku, wzięłam udział w XXII Biegu Ulicznym im. Wojciecha Korfantego. Pierwszy start, pierwsze prawdziwe emocje, choć stanęłam na starcie osłabiona chorobą przez co moje wyniki mocno odbiegały od moich możliwości, a pogoda prawdziwie rozczarowała. Przed startem siedzieliśmy w autobusach, spoglądając w niebo. Na szczęście nie padało, ale mroźny wiatr dawał o sobie znać.

Nawet nie byłam zestresowana, jak przypuszczałam że będę. Raczej chciałam jak najszybciej rozpocząć bieg, a czas, jak to zwykle w takich wypadkach bywa, ciągnął się w nieskończoność. Wtedy do autobusu – szatni weszła grupa kobiet, na oko sześćdziesięcioletnich. „Podziwiam” – pomyślałam i w tej właśnie chwili dotarła do mnie ich rozmowa:
– Nie, w tym roku nie biegnę maratonu. W zeszłym roku ostatni raz biegłam
– Szkoda… ja dwa razy chcę przebiec…
I wtedy do mnie dotarło, że bieganie nie jest zależne od wieku, a od charakteru. Nie ważne ile masz lat, ale ile w sobie masz determinacji, by mierzyć się z kolejnymi dystansami. I zobaczyłam swoją wymarzoną starość… Ja za 20-30 lat… w butach biegowych na trasie ulicznego biegu…

Wszystkie cztery panie skończyły bieg z czasem poniżej 50 minut.

Nie pamiętam startu. Miałam już słuchawki na uszach z głośną muzyką. Wiem, że nagle wszyscy ruszyli i pognałam razem z nimi zupełnie zdezorientowana. I biegłam… tak jak nigdy. Lekko i równo. Dwa podbiegi sprawiły, że łapałam lekką zadyszkę, ale w sumie nie czułam zmęczenia.

Dobiegając do mety widziałam zegar… 52 minuty… pognałam ile sił w nogach. Gdy założono mi medal, ciężko było mi uwierzyć, że to już koniec. Przecież sił miałam na jeszcze kilka kilometrów… Nagle ktoś szarpnął mnie za ramię.
– Gratuluję Pani. Wyprzedziła mnie Pani na ostatnich metrach… – stanął przede mną dobrze zbudowany mężczyzna
– Przepraszam… – zdołałam wykrztusić zszokowana
– Nie ma za co! To było piękne!

I dotarło do mnie, że ktoś na trasie się za mną ścigał. I że zdołałam go wyprzedzić, choć nie miałam takiego zamiaru. Mierzyłam się jedynie z czerwonym wyświetlaczem zegara.

Życiówka!
00:53:10

Oficjalne miejsce w kategorii Open – 730, (choć na mecie dostałam sms-a z informacją, że 840)

Przybiegłam jako 83-cia kobieta.

25-ta w kategorii Kobiet 30-39.

 
Gdy wróciłam do domu z medalem, mój Mały zaczął płakać:
– ja tes chce taki medal. Kup mi!
– Kochanie, tego jednego kupić Ci nie mogę. Sam będziesz musiał na to zapracować..
Łeeee

Długo musiałam mu tłumaczyć co to znaczy „zapracować na coś” i w końcu stwierdził:
– ja tes będę biegać!
– Będziesz! jestem tego pewna! Kiedyś razem pobiegniemy. Obiecuję…

Rano obudził się z płaczem. Gdy zapytałam co się stało, powiedział:
– bo nie mam medala a biegałem
– biegałeś? Śniło ci się, że biegasz?
– tak…

Sen o bieganiu… jeden z najpiękniejszych… niech mu się ziści… tak jak mnie się spełnia…

9 komentarzy

  1. Małgorzata Kotel
    • Kasia
        • Kasia
    • Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *