HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

poniedziałek

1

Czerwiec 2015

2

komentarzy

Cała Polska Biega!

Napisała: , w kategorii: bieganie

Akcję „Cała Polska Biega” znam od dawna. Wielokrotnie śledziłam sportowe zmagania i te profesjonalne, i bardzo amatorskie. Ale zdumiałam się, gdy w przedszkolu zobaczyłam plakat „C(m)ała Polska Biega”. W pierwszej chwili ucieszyłam się, że będę miała okazję pobiec z Małym, ale zaraz przyszło otrzeźwienie… Jak to? 2km dla czterolatka to trochę za dużo… chyba.

Nawet wypytywałam organizatorów jak wygląda taki bieg z maluchem. Wszyscy zapewniali mnie, że to przede wszystkim dobra zabawa, a jak nie uda się pobiec, to zawsze można zrobić spacerek po lesie i się dotlenić. To mnie przekonało. Choć sprawność ruchowa mojego dziecka jest wyjątkowo dobra (powiedziałabym, że ponadprzeciętna, ale nie mam statystyk, którymi mogłabym się podeprzeć 😉 ), nigdy nie sprawdzałam jego kondycji biegowej na takim dystansie. Zresztą… Zabawa! Wspólnie spędzony czas! Integracja rodziców i dzieci z przedszkola! Poczucie, że bierze się udział w ważnym wydarzeniu! Rozbudzanie miłości do sportu! Oto powody, dla których nie chciałam tego biegu odpuszczać. 

Mając też przed oczami jego płacz, gdy wróciłam z medalem po Biegu Korfantego, wiedziałam, że Mati musi mieć swój. Musi wiedzieć, że medali nie kupuje się  w sklepie… a dostaje za bardzo ciężką pracę. Prawdziwy medal to była dla niego realna nagroda, z którą nie chciał się rozstać przez kolejne dni…

O akcji Polska Biega pomysłodawcy na polskabiega.pl piszą tak:

Akcja Polska Biega to akcja społeczna, którą promujemy bieganie. Powstała w 2006 r. z inicjatywy dwóch biegaczy-dziennikarzy Gazety Wyborczej, Piotra Pacewicza i Wojtka Staszewskiego. Wtedy jeszcze mało kto biegał. Zachęcaliśmy i edukowaliśmy głównie na łamach Gazety. Serwis powstał chwilę później, by akcja mogła żyć cały rok. Weekend Polska Biega to kulminacja naszych starań o rozruszanie Polaków. To specjalny weekend, podczas którego naprawdę cała Polska biega! Odbywa się zawsze w jeden z ostatnich weekendów maja. Organizowane są wtedy w całym kraju setki imprez biegowych pod patronatem Akcji Polska Biega. Różnego rodzaju instytucje, szkoły, kluby, OSiRy, stowarzyszenia, lokalni aktywiści i pasjonaci biegania organizują amatorskie biegi dla swojej społeczności. Startują wszyscy – niezależnie od wieku czy stażu biegowego.

W tym roku by uczcić 10 rocznicę inicjatywy biegi odbywały się pod hasłem „Polska już biega”. Trafionym w dziesiątkę patrząc jak wiele osób zaangażowało się w bieganie.

Nasz „mały” bieg był wyjątkowy.

Na starcie byliśmy pierwsi, bo kto by po przedszkolu szedł do domu, gdy biegać trzeba. Mały tak bardzo był podekscytowany, że niemal biegł już na miejsce zbiórki. Trochę rozczarował się jednak, gdy na miejscu zobaczył Panie z przedszkola… cóż przybyliśmy godzinę wcześniej (od przedszkola do miejsca zbiórki mamy zaledwie 10min drogi).

Wykorzystaliśmy ten czas na zwiedzenie trasy. Choć pogoda w ten dzień dopisała w lesie pełno było podeszczowego błota. Wąska leśna dróżka… a na niej kałuże, błoto po kostki… Już wyobrażałam sobie ten tłum dzieciaków przedzierający się przez przeszkody.

Gdy zaczęli zbierać się rodzice z dziećmi, atmosfera zrobiła się przyjemniejsza. Zeszło napięcie, zaczęliśmy żartować, dzieci biegały po polanie… Integracja, radość, ekscytacja… małe obawy, zwłaszcza dla tych co startowali pierwszy raz. Ale wszyscy jednogłośnie stwierdzali „najwyżej ich poniesiemy”!

Jak się okazało „poniesiemy ich” było trafione w punkt. Trasa idealnie nadawała się na Survival Race… dla rodziców. Dzieciaki na barana i pędem przez błoto i krzaki. Niezła gratka dla fanów crossfitu 🙂

Za to przed metą Mały dostał skrzydeł. Gdy zawołałam, że już niedaleko, że już widać polanę, tak pognał do przodu, że straciłam go z oczu!

Ta radość gdy koleżanka z grupy zakładała mu na szyję medal!
– mamo popac! Plawdziwy!!!

Medale dostaliśmy wszyscy. I wszyscy cieszyliśmy się z nich jak dzieci.

Po zakończeniu biegu maluchy zostały pod opieką przedszkolanek, a Ci rodzice, którzy chcieli, mogli wziąć udział w biegu na 4300m. Już bez medali i dyplomów – tylko dla własnej satysfakcji. Pobiegłam i ja, to oczywiste. Trasa wiodła przez tę część lasu, która była dla mnie kompletnie nieodkryta. Jak duże było moje zdziwienie, gdy z niemal płaskiego terenu, skręciłam w bok i wpadłam na górkę… Z rozpędu wpadłam… i niemal nie wyhamowałam do zera. Wzniesienie prawie kilometrowe… (oj przypomniał mi się Korfanty – tam jednak byłam przygotowana – tu nie). Zmasakrowała mnie ta górka, przyznaję. I z czołówki spadłam na piąte miejsce. Mam nauczkę. A przy okazji odkryłam kolejne miejsce do trenowania podbiegów.

Radość! Wspaniała atmosfera! Cudowni i zaangażowani rodzice! Przedszkolanki, którym się chce organizować taką akcję. Brawo!

Podziękowania dla wszystkich, z którymi biegliśmy w ramach tej wspaniałej akcji i dzięki którym mój maluch miał okazję przebiec swoje pierwsze 2km.

Gdy wracaliśmy do domu, pojawił się żal, że to już koniec…
Za rok pobiegniemy ponownie, zwłaszcza że Mati śmiał się przez sen. Śnił o bieganiu… z medalem w dłoni…

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *