HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

wtorek

23

Czerwiec 2015

3

komentarzy

Mój przyjaciel Polar

Napisała: , w kategorii: bieganie

Mówi się, że bieganie to najtańsza forma sportu. Wystarczy zainwestować w dobre buty i już można udać się na swój pierwszy trening, gdziekolwiek. Ale każdy kto zasmakował w bieganiu uśmiecha się pewnie teraz do siebie… Tak. Buty. To wierzchołek góry lodowej. Od tej naiwnej myśli do grubych inwestycji jest naprawdę niedaleko. Czasem kilka kilometrów, czasem kilkadziesiąt ale dość szybko okazuje się, że potrzeby są ogromne.

Najpierw chcesz wiedzieć ile kilometrów pokonałeś, więc biegasz z telefonem i ulubioną aplikacją. Inwestujesz w słuchawki (nie każde nadają się do biegania – wielokrotnie się o tym przekonałam). Potem w odzież. Nie. Nie chodzi o lans i najnowsze trendy (choć spotkasz wielu biegaczy wyglądających jak z okładki najmodniejszego pisma). Chodzi o wygodę, okazuje się bowiem, że zwykła bawełniana koszulka lepi się do ciała jak plaster, a skarpetki pozostawiają na twoich stopach głębokie rany. Im więcej biegasz tym większą uwagę przykładasz do komfortu i minimalizowania uszkodzeń ciała. Akcesoria to kolejny krok. Gdzieś trzeba upchać telefon, klucze z domu, chusteczki… 

Kiedy więc przychodzi czas, gdy podczas biegu wszystko zaczyna ze sobą współgrać i czujesz się naprawdę komfortowo możesz skupić uwagę tylko na sobie, swoim rytmie, swoim oddechu… biegu. Coraz bardziej przykładasz się do treningów. Chcesz dłużej, szybciej, bardziej… Chcesz poznać granice swoich możliwości. Dlatego Twoje myśli zaczynają krążyć wokół pulsometru.

Dla tych, którzy nie analizują swoich treningów, pulsometr może okazać się jedynie gadżetem. I to dość kosztownym. Ale każdy kto tylko zasmakował w interwałach,sprintach i podbiegach wie, że dzięki temu „gadżetowi” może poprawić swoje wyniki. Pilnowanie stref tętna, to wyższa szkoła jazdy, której tak naprawdę dopiero się uczę.

Gdy pulsometr pojawił się w zasięgu moich myśli, wydawało mi się, że wystarczy mi proste urządzenie do pomiaru tętna. Ot i tyle, ale im więcej czytałam na ten temat, zasięgałam opinii, tym bardziej zależało mi na wielofunkcyjności urządzenia. Chciałam mieć wszystko w jednym: tętno, czas, czasy okrążeń, kilometry, spalone kalorie… i im więcej chciałam tym więcej złotówek to kosztowało.

Prawda jest taka, że podstawowy pulsometr można kupić już za 100zł. Ale za najtańsze urządzenie z GPS trzeba dać już prawie 1000zł. Przepaść jest ogromna. Dlatego uważam, że Polar RS300x jest najlepszym rozwiązaniem dla biegaczy amatorów, którzy chcą mieć wszystko, bo:

1. Mierzy całkowity czas treningu oraz poszczególnych okrążeń (samemu można określić długość okrążenia np. co 1km)
2. Mierzy tętno (średnie, maksymalne). Można samemu ustalać górną i dolną granicę, oraz wprowadzać własne strefy tętna
3. Podaje ilość spalonych kalorii
4. Podaje ilość przebytych kilometrów (dzięki sensorowi S1 -foot pod)
5. Jest spersonalizowany (programujesz wiek, płeć, wykonujesz test sprawnościowy, dzięki któremu automatycznie ustalane jest dla Ciebie tętno maksymalne)
6. Posiada programy treningowe np. interwały. Możesz jednak tworzyć własne.

Tyle jeśli chodzi o podstawy… ale to nie wszystko. Dzięki FlowLink możesz zgrywać swoje treningi na komputer, a na stronie: https://www.polarpersonaltrainer.com/  śledzić swoje wyniki, analizować treningi, a nawet układać indywidualny plan treningowy na podstawie dotychczasowych osiągów. Dla mnie BOMBA! Przyznaję, że ta strona daje o wiele więcej możliwości niż chociażby Endomondo w wersji bezpłatnej.

polar 1

polar 2

Może od strony wizualnej Polar RS300x nie zachwyca (a przynajmniej odbiega chociażby od „dizajnu” Suunto), ale jest całkiem solidny i funkcjonalny. Duży wyświetlacz. Obsługa tylko jednym przyciskiem podczas biegu lub całkowicie bezdotykowo (wystarczy przyłożyć zegarek do pasa na piersi by na wyświetlaczu pojawił się aktualny pomiar).

Minusem jest słabe podświetlenie. Akurat nie jestem nocnym biegaczem, więc ta funkcja wydaje mi się zbędna, choć zwrócą na nią uwagę Ci, którzy biegają w półmroku…

Zegarek doskonale dostosowuje się do nadgarstka. Pasek z miękkiego plastiku z dużą ilością dziurek sprawia, że można dopasować go niemal idealnie. Przyciski zaprojektowane są tak, by łatwo można było je obsługiwać podczas ruchu, ale by nie włączały się przypadkowo (np. podczas ruchu nadgarstkiem).

Pas z nadajnikiem jest praktycznie niewyczuwalny podczas biegu, choć trzeba pamiętać, by przed założeniem zwilżyć czujniki.

Największy problem miałam z foot podem. Niestety jest to dość spore urządzenie mocowane na sznurówkach buta. Przy moich małych stopach wydawał mi się olbrzymi wręcz i muszę przyznać, że miałam opory by z nim biegać. Pierwsze treningi wykonywałam bez sensora, ale ciekawość wzięła górę. Na całe szczęście okazało się, że sensor zupełnie nie wpływa na bieg. Jest tak lekki, że wcale go nie czuć. Teraz nawet nie zwracam na niego uwagi. I co najważniejsze: jest dokładniejszy niż nadajnik GPS w moim telefonie. Wielokrotnie wspominałam, że mam problem z Endomondo… że gubi sygnał. Foot pod na szczęście nic nie gubi. A jego odczyt wychodzi zawsze na plus w porównaniu z aplikacją. Na odcinku 10km jest do przodu aż o 0,5km w stosunku do Endo. Dla mnie to sporo. Sprawdziłam sensor na odcinku 1km porównując wynik nie z aplikacją (gpsem w telefonie) a z licznikiem rowerowym oraz zegarkiem z gps marki Garmin. Pomiar był taki sam… więc skłaniam się do ufania bardziej Polarowi niż wynikom z Endomondo. Ale to wciąż jest w fazie testów 😉

food pad

Koszt całego kompletu (zegarek, nadajnik, FlowLink, sensor S1) to ok 500zł. Dużo? Mało? Na pewno warto wydać te pieniądze na Polara. To naprawdę przyzwoity sprzęt. Nie tylko spełnił moje oczekiwania, ale wręcz je przekroczył. Wciąż wiele funkcji jest dla mnie nie odkrytych. Pewnie będę je odkrywać przy kolejnych treningach.

Dla mnie najważniejsza jest dokładność i personalizacja. To mój biegowy partner. Współgra ze mną. Dostosowuje się do moich wyników. Podpowiada co mam robić by się doskonalić…

Dziś mi mówi, że do mojego najważniejszego startu w tym roku pozostało 103 dni…

polar race day

3 komentarze

  1. Michał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *