HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

sobota

15

Lipiec 2017

0

komentarzy

Jak trener z trenerem

Napisała: , w kategorii: bieganie, trening

Pierwszym pytaniem, jakim zadaję swoim podopiecznym jest „Dlaczego?”

Dlaczego chcesz ćwiczyć?
Dlaczego ze mną?
Dlaczego chcesz zmian?

Odpowiedzi są zwykle podobne: chęć poprawy wyglądu, zrzucenie kilogramów, poprawienie sprawności, potrzeba zrobienia czegoś dla siebie. Tak to wygląda na początku. Gdy to samo pytanie zadaję w trakcie współpracy zwykle odpowiedzi się zmieniają:

– Bo nigdy nie zrobiłabym takiego treningu sama. Nawet, gdybym wiedziała co mam robić.

Tocząc samotną walkę często popełniamy błędy, czasem odpuszczamy, a czasem wykonujemy jedynie minimum. Łatwiej mieć kogoś, kto wspiera, kto pilnuje, kto czuwa nad jakością treningu i planuje progresy. Dlatego nawet te dziewczyny, które osiągnęły już swój cel zostają ze mną, bo tak jest łatwiej choć treningi proste nie są. 

Trener często walczy sam. Nie jest to reguła, ale im więcej kart zapisanych w kalendarzu, tym trudniej zmusić się do dodatkowej pracy z trenerem.

Trener walczy sam, bo często uważa, że jego wiedza i zdolności są wystarczające i nikt lepiej nie ułoży planu, zrobi treningu niż on sam.

Trener walczy sam, bo prośba o wsparcie jest oznaką słabości (tak słyszałam…).

Kiedyś miałam trenera, potem walczyłam sama. Wywalczyłam sporo… więcej niż zakładałam. Ale potrafię być skoncentrowana na celu. I wszystko szło dobrze, dopóki na mojej drodze, cudownym zrządzeniem losu (Karma?) nie pojawiła się Asia.

Trenerka biegania z i-Sport

Przerabiałam różnych trenerów i nauczycieli, ale od biegania nie miałam nikogo. Nigdy. Nawet gdy miałam plan, to wykonywałam go bez nadzoru. 

W ciągu tych trzech tygodni współpracy doskonale zrozumiałam zdanie tak często wypowiadane przez moje podopieczne: „bo bez Ciebie to nie jest tak samo”.

Teraz sama mogę powiedzieć:
– moje bieganie z Asią, to zupełnie inne bieganie!

Inna energia, inne podejście do treningów, inna jakość biegu.
I nagle doznałam olśnienia, że można tak prosto! Że cele są bez limitu. Że co dwie głowy to nie jedna!

Mimo, że nie znamy się osobiście, kontakt jest tylko on-line i telefoniczny, to czuję, że doskonale się rozumiemy. Jak trener z trenerem. 

A jakie są założenia i efekty naszej współpracy będę Was informować na bieżąco.
Na razie jestem po teście Coopera i czekam na nowy plan, bo coś czuję, że mogę więcej, a Silesia Marathon zbliża się wielkimi krokami!

Chcę więcej. Chyba o to tu chodzi,
Chcę więcej, bo znów mogę śmiać się w głos podczas trudnego biegu. 
Jeszcze nie zatraciłam radości biegania, jeszcze się nie przetrenowałam… ale wierzcie mi… praca z trenerem to zupełnie inna bajka. 

Moja bajka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *