HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

treningArchiwum

czwartek

8

Czerwiec 2017

5

komentarzy

Dla przyjemności.

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Padam zmęczona po wieczornym treningu. Zaparzam herbatkę. Otwieram książkę. Wyciągam nogi w świeżej pościeli. Mój czas. Moja godzina nim oczy same zaczną się zamykać. Krótkie bzyczenie telefonu wyrywa mnie z błogostanu. Czytam:

„Kasiu, muszę Ci się do czegoś przyznać… podałam sobie efedrynę. Czuję się źle”.

Czytam. Nie wierzę. Ręce mi opadają. Dopada mnie smutek. Cel uświęca środki? Pięć minut szczytowej formy naprawdę warto przypłacić własnym zdrowiem, czasem życiem?

To nie pierwszy raz, gdy widzę jak sport, wynik, rezultat przekształca zdrowego człowieka, w jego cień. Podążanie za marzeniami przybiera groteskowe formy. Dla wielu niestety zdrowy odżywianie utożsamiane jest z wieczną głodówką. Dobry trening to ten, co cię sponiewiera do nieprzytomności. Bieganie tak, ale tylko wtedy gdy jest szansa na życiówkę.  (więcej…)

poniedziałek

27

Marzec 2017

0

komentarzy

Rozbieganie

Napisała: , w kategorii: bieganie, trening

Nie tak.
No nie tak miało to wszystko wyglądać. 
Też tak macie, że jak sobie coś dokładnie rozplanujecie to okazuje się, że tych planów w żaden sposób dopiąć się nie da?

Tegoroczną aktywność sportową planowałam już jesienią. Cel klarował się w styczniu… (Maraton?) Gdzieś podświadomie ustawiałam sobie ten bieg. Jesienna regeneracja, zwiększenie siły i mobilności, joga… to wszystko miało mi pomóc w dotarciu do celu. Z treningami miałam ruszyć w styczniu. I ruszyłam raz czy dwa, a potem rozłożyłam się na całego. Najpierw przeziębienie, potem zapalenie oskrzeli… i kończy się marzec, a ja dopiero od dwóch tygodni mogę biegać.  (więcej…)

środa

1

Marzec 2017

4

komentarzy

Sekretne życie trenerki fitness

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Godzina 04:30. Zimne, już nie takie małe rączki lądują na mojej twarzy.
-Mamo, musisz już wstawać!
-Nie muszę… jeszcze jest NOC.
-No racja. Taki żarcik.
I czuję nie tylko zimne rączki ale i nóżki wpychające się pod kołdrę. Żarcik… Śmieszne. Ale lubię gdy pakuje się do mojego łóżka, by trochę się przytulić. Nawet jeśli serwuje mi wcześniejszą pobudkę. Zasypia od razu. Ja nie. Ja już jestem myślami w dzisiejszym grafiku. Do kogo mam zadzwonić? Komu zapomniałam odpisać? Próbuję sobie przypomnieć imiona nowych dziewczyn… 

06:30. Wstaję. Muszę pierwsza zająć łazienkę, bo potem będzie ciężko. Wyglądam dobrze. Nawet. 

07:00. Pobudka. 
– Mamo nie chcę owsianki. Chcę jajeczko.
– Mamo, a wiesz co było pierwsze? drzewo czy nasionko?
– Maaaamooo! Szkoda, że nie widziałaś. To było śmieszne co zrobiłem. Poczekaj, pokażę Ci.
– Maaamooo! a już nic…
– Mamo, pośpiesz się, bo się spóźnimy.

07:45 Wychodzimy.
Fuck. Zapomniałam, że dziś gimnastyka. Oj niedobra Ja.

08:00
Ok. Wrzucam swoje tempo. Szybkie zakupy i marszem do domu. Kawa. Ostatnio znów mam ochotę na kofeinę. Kończę przygotowywać posiłki na dzisiaj. Nie mogę doczekać się wiosny. Zimowe życie „wegetarianina” jest dość skomplikowane. Nie narzekam, to mój wybór, na szczęście jestem daleka od wszelkich rygorów. To trochę ułatwia sprawę. 
Pierwszy trening mam o 09:30. Delektuję się tym Slow Life do momentu, kiedy odkrywam, że jestem spóźniona. Szybko wciągam getry. Na styk.

„Na styk” upływają kolejne godziny. Oczywiście mam przerwę, ale odnoszę wrażenie, że wszyscy o niej wiedzą, bo w punkt rozlegają się telefony, przychodzą maile. Rozmawiam z pełnymi ustami. Nieładnie. Ale jak nie zjem to padnę, wybaczcie.

13:15 mam czas na własny trening. Zerkam na sztangę. „Oj, my się dzisiaj nie przyjaźnimy koleżanko” – myślę szyderczo (o ile można myśleć szyderczo). Robię minimum z minimum. Liczę w myślach, że przecież zrobiłam już dziś „z trzysta przysiadów”. Ćwiczę z dziewczynami, bo tak lubią. Motywacja, tempo, zaangażowanie. W zasadzie nie muszę już rozpisywać sobie treningów, ale czuję się niezręcznie bez własnego planu.

Na wszystko muszę mieć plan. Tak jest łatwiej. To daje mi poczucie bezpieczeństwa. 

o 14:00 jem obiad. Nie lunch. Nie posiłek po treningowy. Obiad. Tak po prostu zdrowo. Nie nadaję mojemu życiu nowomodnych znaczeń, bo to jest bez sensu. Obiad zawsze będzie obiadem, choć ułożony jest stricte pod moje zapotrzebowanie i plan dnia. To taki mój sekret… gdy mówię o jedzeniu śniadań, obiadów, kolacji to łatwiej trzymać się planu. Gdy mówię po posiłkach przed treningowych, po treningowych, regeneracyjnych… nagle wszyscy popadają w popłoch. Niepotrzebnie. 
Niepotrzebna jest zmiana dotychczasowego nazewnictwa. Celebrujmy naszą tradycję. No chyba, że chcemy zabłysnąć w socialach.

O 15:00 wreszcie mam czas na organizację. Czasem domu, czasem skrzynki mailowej, bloga… trochę rzadziej. Choć częściej teraz wykorzystuję ten czas na czytanie. Mam ostatnio szczęście do wciągających książek, więc pranie i pisanie czeka sobie na „jak będę mieć czas”. Przecież tylko wywiązuję się z noworocznych postanowień. Chciałam więcej czytać? No to czytam. Reszta niech leży, albo zrobi się sama (dlaczego się nie robi, ja się pytam?).

16:15.
Fuck. Fuck. Fuck. 
Za 5 minut skończy się angielski. Lecę do przedszkola. Zdążyłam. Czekam. 
-Mamo, a pójdziemy na plac zabaw?
-Mamo, a do sklepu z zabawkami? Potrzebuję więcej klocków.
-Ale ja naprawdę potrzebuję. Muszę wybudować kamerę.
-no taką na szpulki.
-Mamo, nogi mnie bolą. Poniesiesz mnie?
-Żarcik
-Pobaw się ze mną!
-Nie lubię bawić się w jogę.
-Mamo, opowiedz mi jak pracuje silnik.
-Zrobisz mi rybkę?
-Dlaczego nie masz rybki? Musisz wiedzieć, że będę chcieć. Przecież jesteś mamą!!!

O 18:00 zamykam się w łazience. Staram się ogarnąć. Nie chce mi się wychodzić. Nigdzie. Z łazienki. Z domu. Jest mi cieplutko i dobrze. Policzkuję się w myślach: „przecież to lubię! Uwielbiam!”. Gdy wychodzę na zewnątrz uderza mnie rześkie powietrze. Zaciskam ręce na macie. Wchodzę w mrok. Przez całą drogę powtarzam mantry – nowy nawyk.

19:00 
Wdech – unosimy ręce do góry. Wydech – skłon. Wdech – prawa noga do tyłu, otwieramy klatkę piersiową. Wydech – dostawiamy lewą nogę. Deska. W dół Chaturanga. Wdech Kobra…

Kolejna Mantra. Robię to już z automatu. Czasem tylko nogi mi się pomylą. Lewa? Prawa? co za różnica, skoro Wszyscy Wszystko Wiedzą. Potrafią zrobić to z zamkniętymi oczami (mam nadzieję!). Oni nie wiedzą, ale ja wiem, że z kolejnymi zajęciami są coraz lepsi i chyba trochę nerwowo reagują, gdy mówię, że „dziś będzie spokojnie”. Nie wiem dlaczego. 

Wychodzę ze spokojną głową. Joga działa na mnie terapeutycznie nawet gdy jestem w trybie pracy. 20:15… nie śpieszę się. W wieczornym powietrzu czuć już wiosnę. To był dobry dzień. Kolejny… Czuję wdzięczność.

O 20:45 mam tyle energii, że nie wiem co mam ze sobą zrobić. Poczytam! Może coś obejrzę… o Walkiria za kwadrans. Wskakuję w piżamę i zaparzam herbatę. Cieszę się bo nigdy nie obejrzałam do końca. 

21.30… tracę kontakt z rzeczywistością.
Odpadłam.

Godzina 05.15:
-Mamo, zrób mi śniadanko. Jestem głodny. 
-Maaamooo chcesz, żebym umarł z głodu?

Żarcik? Powiedz, że to żarcik…

czwartek

16

Luty 2017

2

komentarzy

Wolne z przymusu

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Czas na relaks i regenerację należy się każdemu bez względu jaki zawód uprawiają. Nie jesteśmy zdolni do aktywności 12/h na dobę, 7 dni w tygodniu. Nawet jeśli zdarzy nam się taki gorący okres, który uziemi nas w pracy na kilka tygodni, to z pewnością wyjdziemy z niego z nadszarpniętym układem nerwowym i totalnym wyczerpaniem organizmu. 

Na szczęście istnieje weekend!
Na szczęście istnieje urlop!

Na nieszczęście przychodzi choroba. (więcej…)

wtorek

7

Luty 2017

0

komentarzy

W zgodzie z hormonami

Napisała: , w kategorii: joga, styl życia, trening

Kobieta przez całe swoje życie podlega działaniu hormonów. Jesteśmy zdominowane przez nasz cykl miesięczny. Od dojrzewania do okresu menopauzalnego. Niby każda to wie, ale czy na pewno?

Ile sama o hormonach wiedziałam? Z dzisiejszej perspektywy – niewiele. Wszystko zmieniło się, gdy nie potrafiłam zajść w ciążę i zaczęłam interesować się tematem. Pierwsze zetknięcie z jogą hormonalną nie tylko otworzyło mi oczy, ale i umysł na zdobywanie wiedzy w tym zakresie. Uważam, że nasza gospodarka hormonalna jest kluczem do rozwiązania najczęstszych problemów
– zaburzeń nastrojów
– zaburzeń wagi ciała
– zaburzeń cyklu miesięcznego
– niepłodności
(więcej…)

poniedziałek

9

Styczeń 2017

0

komentarzy

Podsumowanie roku 2016

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Cały poprzedni rok „męczyłam” Was podsumowaniami treningowymi. Dlaczego? Powodów miałam kilka, ale najważniejszy jest ten:

Pokaż innym i sobie samej ile wysiłku wkładasz w to co robisz!

Oczywiście nie ważna jest ilość treningów, ale ich jakość. Ważna jest regeneracja i dobry plan treningowy. Wszystko musi być poparte właściwie zbilansowaną dietą. 

Czasami zastanawiam się skąd się w ludziach bierze przekonanie, że jednemu coś przychodzi łatwiej niż innym. Czasem rzeczywiście, można mówić o szczęściu, zrządzeniach losu, sprzyjających warunkach, ale tak naprawdę na wszystko trzeba ciężko pracować. Wielokrotnie słyszałam:

– Ty się nie musisz wysilać. Tobie to łatwo przychodzi. Ty masz na wszystko czas.
(więcej…)

piątek

16

Grudzień 2016

2

komentarzy

Chroń swoją kobiecość

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Ostatnio na naszym cyklicznym spotkaniu coachingowym, poruszałyśmy z dziewczynami problem kobiecości. Dla mnie to temat ważny. Mogę powiedzieć nadrzędny. Dla mnie kobiety, matki, żony, joginki, trenerki kobiet. Analizując dotychczasowe etapy mojego życia, to z czym musiałam się mierzyć, jak wielki musiałam podjąć wysiłek by być Tu i Teraz – kobietą świadomą, aktywną, dojrzałą i pewną siebie. Niemal każda z dziewczyn, z którymi pracuję za swoją wagę, ciało, brak akceptacji własnego wyglądu obarcza brak poczucia własnej kobiecości. 

Znacie przecież przypadki kobiet, które wcale nie mają „magazynowej” figury, ale są szczęśliwe, spełnione i po prostu piękne. Naturalnie piękne. Czują się kobieco. Wyglądają kobieco. Znacie też dziewczyny z nienaganną aparycją, wiecznie zestresowane i niezadowolone z siebie. Wciąż dążące do perfekcji, której nigdy nie osiągną. Z czego to wynika? (więcej…)

wtorek

22

Listopad 2016

0

komentarzy

Podsumowanie października

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Już listopad dobiega końca, a ja z październikiem się wyrywam. Przyznaję, że ostatnio cierpię na marazm twórczy. Ile tylko mogę wkładam w pracę, ale żeby zdobyć się na działalność dodatkową (jak blogowanie na przykład) to nie bardzo mam siły. Choć październik był dla mnie dobrym miesiącem, to w listopadzie zaczęły się schody. Trochę jeszcze cisnę pod górkę, ale przynajmniej znam przyczynę. O tym za chwilę.

Treningowo poprzedni miesiąc był bardzo mocny z dwóch powodów:

2 października start w Silesia półmaratonie ( tym osobny wpis >>>PKO SILESIA MARATHON<<<KLIK )

Wróciłam do treningów siłowych. Mimo, że nigdy z nich całkowicie nie zrezygnowałam, to w okresie przygotowań biegowych zepchnięte były na plan drugi, a nawet trzeci – jako trening uzupełniający. Teraz przerzucam ciężary 5 dni w tygodniu. Plan ułożony mam naprzemiennie: trening poszczególnych partii ciała przeplata się z ogólnorozwojowym treningiem obwodowym. O ile trening siłowy jest ściśle ramowy, to w obwodowym pozwalam sobie na dowolność. Czasem jest to trening bokserski, następnym razem wytrzymałościowy, często korzystam z odważników, TRX, skakanki czy piłki lekarskiej.  (więcej…)

wtorek

18

Październik 2016

0

komentarzy

Czego nigdy nie dowiesz się od swojego trenera?

Napisała: , w kategorii: styl życia, trening

Od września moje życie nabrało rozpędu. Dużo pracy, dużo nowych wyzwań i planów. Spotkania, szkolenia, nowe kontakty zawodowe. Natłok informacji, czasem bełkot jaki mnie otacza trochę zaczął mnie uwierać. Tak wiem, że moda na Fit trwa w najlepsze i każdy kto choć otarł się o trening (zwłaszcza siłowy) urasta do rangi eksperta, ale to z jakimi doświadczeniami, i z jaką wiedzą trafiają do mnie dziewczyny (kobiety) nie mieści mi się w głowie. Czasem mam wrażenie, ze ci trenerzy to nieźli szamani są… Czary mary i wszystko się samo stanie.

Zacznijmy od początku. Praca trenera personalnego, jest działalnością zarobkową. Nigdy charytatywną. Nie spotkałam się z zawodowym trenerem, który robi to tylko i wyłącznie z pasji i wewnętrznej potrzeby. Praca ta oczywiście jest dla pasjonatów, bo nie wyobrażam sobie, że ktoś powierza w opiekę swoje zdrowie i ciało osobie, która ma to głęboko – wiadomo gdzie. Oczywiście wśród trenerów są osoby bardziej i mniej empatyczne. Jeden jest pod telefonem 24h/dobę, z innym omawiasz swoje problemy w trakcie 45 minutowego treningu. Każdy wybiera co/kogo lubi. (więcej…)

środa

12

Październik 2016

2

komentarzy

Podsumowanie września

Napisała: , w kategorii: trening

Lubię wakacje, ale tylko wtedy gdy wypoczywam. Niestety w momencie kiedy powinnam  wywiązywać się ze swoich obowiązków okazuje się, że w tym letnim okresie robię to zaledwie na 65%. Dlatego co roku z tak wielkim utęsknieniem oczekuję na wrzesień. Na nową energię, nową motywację. Po długiej regeneracji sił do pracy jest aż nadto, dlatego zawsze staram się maksymalnie je wykorzystać.

Pod względem treningowym ubiegły miesiąc może nie wygląda spektakularnie, ale to tylko pozory. Każde moje działanie było podporządkowane pod jeden cel: bieg w półmaratonie. Przez ostatnie lata eksperymentowałam na sobie i z dietą i z treningami. Sprawdzałam, co mi służy a co niekoniecznie. Pisałam już wielokrotnie, że nie ma złotego środka i jednej kompleksowej metody treningowej. (więcej…)