HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

BoschArchiwum

piątek

5

Październik 2012

13

komentarzy

HPM sprząta (z) Boschem

Napisała: , w kategorii: reklama

Nadszedł czas, w którym chcę się z Wami podzielić przemyśleniami na temat sprzątania, odkurzania i nowego sprzętu.

Jak wiecie od dłuższego już czasu testuję odkurzacz Bosch Pro Power  BSGL32510

Dziś podsumuję całą akcję sprzątania.

Odkurzacza odpalam praktycznie codziennie. Ilość kruszków, piasku, kurzu przy takim Malcu jak mój jest wręcz nie do opisania. Ciężko utrzymać porządek zwłaszcza, że cały dom i opieka nad Małym jest na mojej głowie. Radzę sobie całkiem nieźle, a odkurzacz przypadł mi do gustu.

Pierwsze spostrzeżenie, o który wspomniałam w poprzednim poście to design. Czarno-czerwona kolorystyka sprawia, że sprzęt wygląda elegancko i nowocześnie. Opływowe kształty dodają dynamiki wizerunkowej. Połączenie jest jak najbardziej kobiece:

Odkurzacz łatwo się montuje, praktycznie nie potrzebowałam instrukcji obsługi. Rura główna, łukowy łącznik oraz teleskopowa rurka, dają się zmontować jednym ruchem. Nie stwarzają żadnych problemów i nie zabierają czasu, co w przypadku tego typu sprzętów jest bardzo ważne (poziom irytacji równa się zero). Możliwość dostosowania wysokości rurki do użytkownika jest dużą zaletą. Wprawdzie to nie jest nowy patent, ale w przypadku Boscha, wyjątkowo prosty i skuteczny (przynajmniej tak wynika z moich dotychczasowych doświadczeń)

Nie mam oddzielnego miejsca na odkurzacz. Stoi w szafie w oryginalnym opakowaniu, dlatego cenię sobie, że jest na tyle mały i poręczny, że mogę go swobodnie spakować.

Jest leciutki jak piórko (waga ok 4kg). Nie mam problemów z dźwiganiem go, wkładaniem do pudła a następnie na swoje miejsce w szafie (mój Malec też rwie się do dźwigania).

Najbardziej intrygującą jego częścią jest czerwony przewód.Odznacza się na tle czarnej obudowy. Przykuwa oko, a co najważniejsze sam się zwija. Ta część odkurzacza przypadła Synkowi najbardziej do gustu i gdy przewód się schowa mówi „oooo” i klaszcze 🙂

Odkurzacz posiada schowek na szczotki. Niestety ja z niego nie korzystam. Wszystko wrzucam do pudła jak leci. Tak mi wygodniej. Nie muszę w ten sposób za każdym razem otwierać klapy.

Ma regulację ssania. Co więcej na pokrętle jest oznakowanie, mocy ssani a także podpowiedź z jaka siła jest odpowiednia do jakiej powierzchni. Ja ustawiłam na pozycję średnią i z taką mocą odkurzam wszystko od kanapy po panele i kafelki.

Odkurzacz jest bardzo wytrzymały. Obudowę ma solidną na tyle, że wytrzymuje dodatkowe trzynasto kilowe obciążenie. I zamontowane koła dają radę ciągnąć ten słodki ciężar. A ciężko przekonać Synka by na niego nie siadał skoro dmuchawa tak fajnie wyrzuca powietrze do góry. Gratisowy fryzjer 😉

Do gustu przypadły mi zwłaszcza dwie szczotki, jedna płaska i wąska, którą odkurzam meble i kanapę i szeroka szczota, nie mająca litości dla kurzu znajdującego się na podłodze. Wąską szczelinową używam tylko w wyjątkowych przypadkach do pracy w zakamarkach.

A na koniec wyłącznik. Mam szczęście jeśli sama mogę wyłączyć odkurzacz. Normalnie robi to mój mały pomocnik. To kolejna ulubiona jego czynność związana ze sprzątaniem.

 Teraz trochę o workach. Odkurzacz posiada wskaźnik napełnienia worka. Na razie pokazuje mi 1/3 wypełnienia a odkurzam naprawdę dużo. W mojej opinii są pojemne i starczają na długo. Po wypełnieniu worek wymienia się na typ BBZ41FG/TYP G. Cena 4 worków razem z filtrem to ok. 30zł. Myślę, że przy normalnym użytkowaniu taki zapas starczy na rok.

Podsumowując: jestem bardzo zadowolona z pracy odkurzacza. Jak na razie jest niezawodny i doskonale spełnia swoje zadanie. Domowe sprzątanie nabrało nowej jakości wizualnej i wydajnej. Jak dla mnie super :)))

Jak macie ochotę na bieżąco śledzić opinie o odkurzaczach i innych produktach marki Bosch, zapraszam na Facebooka producenta.

piątek

28

Wrzesień 2012

11

komentarzy

Sprzątamy z Boschem

Napisała: , w kategorii: reklama

O tym, jak ważna jest czystość w miejscu, w którym przebywa dziecko nie muszę chyba nikogo przekonywać. A utrzymać ją wcale nie jest łatwo. Codzienne kruszki, piasek z piaskownicy, resztki obiadu na powierzchni prawie całego mieszkania (z dzieckiem włącznie), zawartość szafek kuchennych rozsypana po podłodze…

Czasem mam wrażenie, że moja ciężka praca zupełnie nie ma sensu. Wieczorem jest czysto, a w południe istny bałagan. Domowe porządki przy szesnastomiesięcznym malcu to Syzyfowa Praca w czystej postaci.

Na szczęście mam nowego pomocnika:

odkurzacz marki Bosch model ProPower BSGL 32510.

 Jest ze mną już od kilku tygodni i używany jest codziennie! Wciąż się zaprzyjaźniamy, testujemy, sprawdzamy wytrzymałość ( w roli eksperta mój Malec).

Według Producenta: Odkurzacze z linii ProPower to najmocniejsze odkurzacze na polskim rynku. Dzięki mocy silnika 2500 W, odkurzacz szybko i łatwo usuwa kurz i zanieczyszczenia nawet z grubych i puszystych dywanów. Już nie trzeba kilka razy odkurzać tego samego miejsca, aby mieć idealnie czysty dywan. Niestety nie mam u siebie grubych dywanów, ale i tak odkurzacz ma co robić, a powierzchnia, z którą zmierzyć się musi nie jest prosta…

Na razie muszę Wam powiedzieć, że jestem pod wrażeniem. Podoba mi się to, co same teraz możecie zobaczyć… jego czarno – czerwona kolorystyka! Czyż nie jest seksi? A już wkrótce recenzja tego nowego „sprzątacza”.

A oto, krótka fotorelacja z dnia pierwszego. Mr.Tata w roli testera 🙂

Zapraszam też do odwiedzenia strony producenta na FB: