HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

dentystaArchiwum

wtorek

1

Październik 2013

10

komentarzy

Dentysta… kolejna dawka

Napisała: , w kategorii: dziecko

Należę do tych osób, które nie pałają nienawiścią do Dentysty. Lekarz jak każdy inny, a że problemów z zębami nie mam, więc i bardzo złych skojarzeń też nie.

I teraz staram się na Dentystę łaskawym okiem spoglądać, gdy wiem, że z Małym nie jedną przeprawę będę mieć.

Ze złamanym zębem już drugie podejście robiliśmy… I nic. No nie daje sobie w buzię zaglądać i tyle. A na „ogłupiacze” jest niestety za mały. Musimy poczekać… Na szczęście ząb jest wciąż żywy, miazga nie naruszona.

Choć i Dentystka mocno mnie nastraszyła… że ząbek może czernieć, może napuchnąć… w każdej chwili… a wtedy trzeba go będzie leczyć „siłą”, tzn. siłą trzymać dziecko… chyba, że pediatra wyda zgodę na podanie „środków” takiemu maluchowi…. choć ewidentnie dało się wyczuć, jak chce nam powiedzieć „trzymajcie kciuki, oby nic się z zębem nie działo, póki Wam dziecko nie podrośnie”.

No to trzymamy…
I oby…

środa

21

Sierpień 2013

8

komentarzy

Zawsze COŚ

Napisała: , w kategorii: dziecko

No tak. Wizyta u dentysty dopiero w przyszłym tygodniu i wcale nie jest pewne, czy ząbek będzie zrobiony. To znaczy, czy Mały współpracować będzie.
Obstawiamy, że nie będzie. Ale… niektórzy lekarze to magicy i zaklinacze dzieci… więc może…
Jakie jest prawdopodobieństwo?

I robiąc w głowie bilans zysków i strat wakacyjnych, na głos wypowiadam
– w zeszłym roku rota, w tym roku ząb, co będzie w przyszłym?
– zawsze coś! – dobiega mnie głos „znikąd”

Bo z dziećmi zawsze COŚ.
Bo w życiu zawsze COŚ.

Bo się tak nie da przecież, żeby wszystko jakoś sprawnie, bez komplikacji przebiegało. A sama przecież nim osiągnęłam wiek rozumny i bark złamałam, i wargę rozciętą mi zszywali, i kolana do krwi pozdzierane miałam, i drut w nogę wbiłam sobie i siostrę na szybie zawiesić próbowałam… wszystko nim przedszkole ukończyłam.

A jak Mr.Tata swoje wyliczenia zrobił, to ciarki mnie przeszły, bo uświadomił mi, że dzieci wyobraźnie mają nieograniczoną. Bez poczucia krzywdy, uszczerbku na zdrowiu, zagrożenia życia. Bez wiedzy i ingerencji rodzica nawet!
Teraz dzieci (przynajmniej do wczesnych lat szkolnych) nie puszcza się w samopas na plac zabaw, jak to niegdyś bywało, na szczęście.
Bo w przypadku dziecka powiedzenie „co z oczu, to z serca” żadnego zastosowania nie ma.
A i „chuchać na zimne” nie da się za bardzo.

Bo z dziećmi zawsze COŚ.

wtorek

2

Październik 2012

16

komentarzy

Dentysta

Napisała: , w kategorii: dziecko

Niestety zaliczyłam z Małym pierwszą wizytę u dentysty.

Odkąd zaczęły wychodzić mu zęby mamy z nimi same problemy. Kilka miesięcy temu zauważyłam, że górne jedynki i dwójki nie są idealne. Bardzo się różnią od dolnych śliczniutkich i bialutkich ząbków. Są chropowate i nierówne.

Gdy pierwsza górna dwójka zaczęła się lekko kruszyć, postanowiłam zareagować. Zapisałam nas do dentysty w prywatnej klinice. Niestety (albo na szczęście jak się okazało) musieliśmy czekać ponad miesiąc na wizytę. W między czasie na placu zabaw zgadałam się z matką, która opowiedziała mi o super stomatologu dziecięcym, który leczy zęby jej trzyletniego syna. I co najważniejsze wizyty refundowane przez NFZ i to na moim osiedlu!

Poszliśmy.

Mały od początku zgrywał bohatera 🙂 Wszystkim wkoło zainteresowany. Chętnie usiadł ze mną na fotelu. dentystka zabawiała go jak mogła, pokazywała przyrządy, dała mu je do ręki. Zapaliła „słoneczko”… wszystko było super do momentu, kiedy nie włożyła lusterka do jego buzi.

Zaczął się lament, odpychanie, bicie, gryzienie… biedna Pani, oj biedna, ale sprawdzić ząbki dla jego własnego dobra musiała.

Po ciężkim boju, wiedziała już wszystko. Diagnoza: brak szkliwa na górnych zębach. Skąd się to wzięło? Nie mam pojęcia. Taki się urodził. Wada genetyczna.

Zęby bez szkliwa są słabe, często się łamią, podatne są na próchnicę.

Teraz nie można zbyt wiele zrobić. Mały nie chce wspólpracować. Mamy zgłosić się, gdy świadomie będzie buźkę otwierał. Za dwa miesiące? Może pół roku? Wszystko zależy od dziecka. Wtedy dopiero będzie można dorobić ukruszone ząbki i wzmocnić je by się mu nie połamały.

A teraz zaleciła raz w tygodniu myć mu ząbki pastą dla dzieci z fluorem w celu zapobiegania próchnicy…

Nikt chyba bardziej niż ja nienawidzi tego całego „ząbkowania”.
I dziwię się tylko, że mój Malec mimo wszystko taki dzielny jest…