HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

dziecko nie chce spaćArchiwum

wtorek

22

Styczeń 2013

11

komentarzy

Nocne i inne dramaty

Napisała: , w kategorii: dziecko

Odkąd Synek zaczął ząbkować nasze nocki nie wyglądały zbyt różowo, jednak przyzwyczaiłam się i uznałam to za normę. Potem zaczęło być coraz lepiej… dwa, trzy wybudzenia i jakoś schodziło do 6.00.

Teraz zaczął się nowy dramat. Mały śpi do 24.00… no góra do 2.00 i zaczyna się istne szaleństwo. Albo płacze, albo chce się bawić, albo chce mleczka… tych albo jest bardzo dużo, co w efekcie sprowadza się do tego, że moja nocka kończy się w granicach drugiej godziny. Gdzieś po trzech godzinach Mały przysypia… na godzinkę…

Niech żyje KAWA!… bo bez tego nie wiem jakbym w tych dniach funkcjonowała.

W dzień wcale nie jest lepiej. Synek coś nerwowy jest bardzo. Szybko się irytuje, a złości daje ujście niemalże natychmiast, raz rzucając się na podłogę, raz rzucając tym co jest pod ręką. Wczoraj drewniane klocki fruwały na prawo i lewo po pokoju, musiałam wyjść by nie oberwać przy okazji. Gdy nastała cisza, wróciłam, a Mały jak gdyby nigdy nic rzuca mi się na szyję…

Mamy też problemy komunikacyjne… jakbyśmy nagle przestali się rozumieć. Synek przechodzi fazę totalnego milczenia. Zasób słówek miał już dość spory, gdy nagle jakby wszystko zapomniał, i znów przechodzimy etap „EEEE” i wskazującego paluszka. Tylko, że Mały ma dość sprecyzowane potrzeby, i o ile wcześniej wskazujący na klocki paluszek oznaczał „chcę klocka” teraz oznacza „chcę tego czerwonego klocka, który leży za tym niebieskim, a nie tym zielonym”, tylko, że ja nie rozumiem i Mały wpada w złość.

O co chodzi?
Skok rozwojowy?
Bunt dwulatka? Słuchałam opowieści rodziców o zachowaniach dzieci podczas tego „buntu” i nie dowierzałam, że dziecko z dnia na dzień tak bardzo może się zmienić…

W myśl naszej rodzinnej zasady „on nas płaczem, my go miłością”, trwam przy moim dziecku niczym piorunochron, który uziemia wszystkie wyładowania energetyczne zanim narobią szkody.

Bo to nie moje dziecko urządza takie sceny, tylko jego układ nerwowy…