HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

książki dla dzieciArchiwum

piątek

23

Maj 2014

3

komentarzy

Liczenie jest fajne

Napisała: , w kategorii: dziecko

Liczy paluszki. Liczy poukładane autka. Liczy piętra, gdy jedziemy windą. Liczenie jest fajne.

Do tego cyferkowego szaleństwa dochodzi nowa książeczka od wydawnictwa MUZA. Tak… w niej też liczy… i o liczeniu słucha.  (więcej…)

środa

2

Kwiecień 2014

4

komentarzy

Książka dobra na wszystko

Napisała: , w kategorii: dziecko

Rozchorowaliśmy się ostatnio. Najpierw M. teraz ja. Każdą wolną od pracy chwilę spędzam w łóżku i zbieram siły. O ile Mały w dwie doby stanął na nogi, ja ledwo żyję. Na szczęście przedszkole wysysa z niego całą energię, a wieczorami po prostu kładzie się obok mnie i… (więcej…)

sobota

22

Luty 2014

11

komentarzy

maluje, nakleja, powtarza

Napisała: , w kategorii: dziecko, styl życia

Pozostając w klimatach logopedycznych, opowiem Wam krótko jak nakłaniam Małego do powtarzania sylab i całych wyrazów. Bo, że nie reaguje na prośby typu „powiedz cio-cia”, co najwyżej odpowie NIE, chyba nie muszę wspominać. Muszę się nieźle nagimnastykować, by zaczął ze mną pracować. W sensie dosłownym oczywiście. Okazuje się, że podczas intensywnej zabawy np. podczas kopania piłki, puszczają mu blokady i ładnie powtarza wszystko o co go proszę, a przynajmniej się stara. (więcej…)

sobota

8

Luty 2014

7

komentarzy

Alfabet

Napisała: , w kategorii: dziecko

Postęp rozwoju mowy u Małego jest ewidentny. Codziennie pojawia się przynajmniej jedno nowe słowo i wiele prób naśladowania kolejnych. Potrafi w prostym zdaniu opowiedzieć niemal o wszystkim, a najważniejsze, że już dokładnie potrafi opisać czego chce. Jeśli ma problem ze słowem, to używa wyrazów dźwiękonaśladowczych. Nie czeka już aż sama zgadnę, o co mu chodzi. Stara się mówić i to mnie uskrzydla. (więcej…)

wtorek

6

Sierpień 2013

7

komentarzy

Trafił mi się TAKI egzemplarz czyli o pierwszej książce kucharskiej!

Napisała: , w kategorii: dziecko

O książkach piszę rzadko, choć biblioteczka Synka wcale mała nie jest. Tym razem jednak oprzeć się nie mogłam. Za sprawą cioci G. trafiła w nasze rodzinne ręce pozycja niezwykle interesująca.

Książka kucharska dla dzieci czyli „Owoce i Warzywa. Dzieciaki robią przysmaki” z ilustracjami Justyny Jędrzejewskiej. 

Taka pierwsza książka kucharska dla dziecka. Dla mojego – prezent idealny. Mały kucharzyć lubi, bardzo dużo już potrafi, a oglądanie ilustracji przedstawiających jedzenie, to dla niego sama frajda.
Ogląda i mówi „mniam mniam”, bo słowo „cebula” jakoś koślawo wychodzi, a „bakłażan” to raczej by salwy śmiechu wywołać istnieje. Ale po co one, skoro „mniam mniam” mówi wszystko…
Przepisy na przekąski są proste, i rzeczywiście wykonalne przez kilkuletnie dziecko. Ilustracje przyciągają wzrok, a małe ludki kryjące się w warzywach intrygują dziecko. Z pewnością ta książka jest sposobem by zachęcić dziecko do jedzenia warzyw i owoców… ja sama kilka przepisów wcieliłam w życie. Takie banalne… a jakoś człowiek w rutynę popada.

Co jednak mnie zaciekawiło najbardziej w tej pozycji? 
Książka jest wydana z myślą o zdrowiu i bezpieczeństwu dzieci a także z troską o środowisko!
„Papier wykorzystany do produkcji tej książki posiada certyfikat dopuszczający do produkcji zabawek (…)”
„Oprawa miękka ma przyjemne wykończenie, a szycie jest przyjazne małym alergikom niż klejenie”
„Papier został wyprodukowany w papierni, dbającej o środowisko naturalne, co potwierdzają certyfikaty ISO 14001”
„Farby zostały wyprodukowane na bazie olejów roślinnych”

Przyznacie same, że ta pozycja jest godna uwagi. Problem jedynie w tym, że ciężko tę książeczkę dostać.
Na stronie wydawnictwa „Pietrusowa Górka” wisi taki oto komunikat:
 
DRODZY CZYTELNICY!
NIESTETY Z PRZYCZYN OSOBISTYCH ZMUSZENI JESTEŚMY ZAKOŃCZYĆ SWOJĄ DZIAŁANOŚĆ. BARDZO DZIĘKUJEMY NASZYM WSZYSTKIM KLIENTOM. BYĆ MOŻE KIEDYŚ TA STRONA ZNÓW OŻYJE NOWYMI POMYSŁAMI?
NASZĄ KSIĄŻKĘ MOGĄ PAŃSTWO ZNALEŹĆ JESZCZE W KILKU KSIĘGARNIACH. JEŻELI BYŁBY Z TYM PROBLEM TO PROSZĘ DZWONIĆ.
POZDRAWIAMY I ŻYCZYMY POWODZENIA!

Trochę szkoda…

wtorek

30

Kwiecień 2013

10

komentarzy

Kto posprząta ten Bałagan?

Napisała: , w kategorii: reklama

„Bałagan” jest jedną z najbardziej znanych książek wśród blogujących mam.
Gdy zobaczyłam po raz pierwszy ilustracje Alicji Wasilka, zachwyciłam się i przeraziłam jednocześnie… jak wśród tego hipnotyzującego chaosu odnajdzie się mój Synek. I powiem… odnalazł się!
Ogląda i cieszy się, gdy w tym całym bałaganie rysunków, odnajdzie znajome kształty… kota na przykład, czy lampę, czy słoik… wtedy pokazuje i klaszcze z radości…

Książka tylko pozornie trudna w odbiorze, bo jak się okazuje, dzieci lubią takie wyzwania 🙂

środa

17

Październik 2012

14

komentarzy

Przeprosiny z książką

Napisała: , w kategorii: dziecko

Nadeszły dla nas wielkie zmiany.

Kiedyś wspomniałam na łamach bloga, że książka w naszym domu służyła Synkowi głównie do testowania właściwości papieru. Po kilku wyrwanych kartkach wszystkie co cenniejsze pozycje znalazły się w szufladzie, gdzie czekały na lepsze czasy.

Mały zadowolić się musiał kartonowymi namiastkami książeczek. Wiele z nich po jego eksperymentach wylądowało w koszu, lecz tych akurat nie było mi żal.

W sobotę dostał piękną książkę o przygodach Kubusia Puchatka. Klasyczną. Z tradycyjnymi kartkami. I to był przełom. Przeczytaliśmy ją od razu. Raz, drugi, trzeci… do wieczora. Czytałam, a Mały słuchał i oglądał ilustracje. Postanowiłam zaryzykować i wyciągnęłam skrzętnie skrywane egzemplarze i… czytamy. Codzienie po kilka razy.

Lista książek, którą dla niego zrobiłam wciąż jest nie zrealizowana do końca. Teraz muszę to nadrobić. Przeprosiliśmy się z książką na całego. Nie ukrywam jak wielce mnie to raduje.

Co więcej. Mały słucha bajek opowiadanych przeze mnie. Czasem na poczekaniu wymyślanych. Istny szał nastąpił, gdy mu Czerwonego Kapturka opowiedziałam, co to naleśniki ze szpinakiem (które akurat na obiad były) niósł do swojej babuni. Oczywiście w mojej cenzorskiej wersji wilk pożarł naleśniki a nie babcię. Na horrory myślę, że jeszcze czas 🙂

Mały słuchał z otwartą buzią. Gdy skończyłam, zaczął jęczeć i zaczęłam od początku. Czerwony Kapturek chyba ze trzy razy niósł do babci te naleśniki, a wilk tak się obżarł, ze aż pękł niczym Smok Wawelski…

Bajki, baśnie, opowieści… kocham! I mój Mały chyba też 🙂

poniedziałek

27

Luty 2012

26

komentarzy

Czytać nie będę!

Napisała: , w kategorii: dziecko

Ogłaszam bunt na pokładzie. Dotąd czytanie bajeczek przebiegało sprawnie i przyjemnie, czasem zdarzały się tylko momenty mniejszego zainteresowania Synka literaturą. Teraz przechodzimy na kolejny etap:
Książki są do targania, ślinienia i rzucania, a już na pewno nie do czytania!
I cóż mogę zrobić w takiej sytuacji. Każde wspólne czytanie kończy się stratami w pozycjach książeczkowych, a przyznam się, że tych mi szkoda trochę. A gdy twardo nie daję Synkowi choćby dotknąć karteczek kładzie się na podłodze i wyje, co udaje mi się ignorować. Tylko, że dalsze czytanie nie ma sensu… I wspomnieć muszę, że niezależnie od pory dnia czy wieczoru wciąż to samo!
Dziś spróbowałam innego sposobu. Zaczęłam czytać czasopismo, a dokładnie Twój Styl. Na początku Syneczek słuchał i patrzył, patrzył i słuchał… dobrych pięć (!) minut. Potem zaczął skubać. Eeee tam oberwane rogi, to nic nie szkodzi… I nagle jak nie wyrwał tej gazety, jak nie zaczął uciekać. Nie goniłam go nawet. Patrzyłam bezsilnie jak moje nie przeczytane jeszcze, ulubione czasopismo zamienia się w stos maluteńkich papierowych skrawków.
Koniec. Czytać nie będę.
Przynajmniej przez jakiś czas.