HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

logopedaArchiwum

poniedziałek

16

Listopad 2015

5

komentarzy

A tak mnie straszyli

Napisała: , w kategorii: dziecko

Odkąd tylko zrozumiałam, że rozwój mowy mojego dwulatka nie przebiega tak jak powinien podjęłam oczywistą dla mnie decyzję o terapii logopedycznej. Dla otoczenia pomysł wydawał się kontrowersyjny bo:

  • takie malutkie dziecko ma czas na mówienie
  • po co go męczyć i po lekarzach ciągać
  • panikuję
  • słyszy to się nauczy
  • taka terapia nic nie daje przecież

No przecież.  (więcej…)

środa

6

Sierpień 2014

8

komentarzy

Wychodzimy na prostą

Napisała: , w kategorii: dieta

Niczego nie należy pozostawiać przypadkowi. Niczego nie pomijać. Należy uwzględniać sprzeczne informacje. Nie spieszyć się z wyciąganiem wniosków. Hipokrates ( jeśli uważamy, że wszystko jakoś się ułoży, a dziecko, które miało problemy z rozwojem, po prostu z nich wyrośnie - jesteśmy w poważnym błędzie dop. JF-K)

Właśnie minął rok odkąd rozpoczęłam z Matim terapię logopedyczną. Wtedy wydawało mi się, że ma jeszcze czas, choć byłam na tyle zaniepokojona, że udałam się do poradni. Nie ma na co czekać, gdy intuicja podpowiada, że coś działa nie tak. Teraz wiem, że dobrze zrobiłam. Logopeda to strasznie niedoceniany specjalista, błędnie omijany szerokim łukiem przez rodziców. (więcej…)

poniedziałek

3

Marzec 2014

15

komentarzy

Dwujęzyczne dziecko

Napisała: , w kategorii: dziecko

Kolejna wizyta u logopedy nie przyniosła nic nowego w kwestii diagnozy Małego. Dostałam jedynie namiary na poradnię integracji sensorycznej i po prostu umówię się na konsultacje. Nie ma co gdybać, trzeba wiedzieć i działać.

Za to dowiedziałam się ciekawej rzeczy jeśli chodzi o prowadzenie dziecka w dwóch językach jednocześnie. Mały chłonie angielski, ale tak naprawdę wybiera sobie słowa z jednego, czy drugiego języka, które są dla niego prostsze do wypowiedzenia. Niestety w naszym wypadku może to być kolejny problem z nauką mowy, bo ciężej będzie nakłonić dziecko do wymawiania słów w języku polskim. (więcej…)

wtorek

18

Luty 2014

12

komentarzy

Jak skutecznie podciąć skrzydła? Logopeda cz. III

Napisała: , w kategorii: dziecko

Całkiem niedawno chwaliłam się, że Mały robi znaczne postępy w swoim rozgadywaniu się. I to wciąż jest prawda. Mówi więcej, mówi wyraźniej, a przede wszystkim chętniej. Idąc na wizytę kontrolną do logopedy, wyobrażałam sobie, jak nas chwali i mówi, że teraz to już będzie z górki… (więcej…)

sobota

8

Luty 2014

7

komentarzy

Alfabet

Napisała: , w kategorii: dziecko

Postęp rozwoju mowy u Małego jest ewidentny. Codziennie pojawia się przynajmniej jedno nowe słowo i wiele prób naśladowania kolejnych. Potrafi w prostym zdaniu opowiedzieć niemal o wszystkim, a najważniejsze, że już dokładnie potrafi opisać czego chce. Jeśli ma problem ze słowem, to używa wyrazów dźwiękonaśladowczych. Nie czeka już aż sama zgadnę, o co mu chodzi. Stara się mówić i to mnie uskrzydla. (więcej…)

poniedziałek

4

Listopad 2013

13

komentarzy

Gada czy nie gada…?

Napisała: , w kategorii: dziecko

Ostatnio jedna z blogowych koleżanek, Eveleo, zapytała mnie jak aktualnie wygląda sprawa rozgadywania się mojego Synka. I rzeczywiście… od czasu drugiej wizyty u logopedy, nie napisałam co dalej…

A dalej… ulubionym językiem Małego jest „chiński”. Już oboje posługujemy się nim perfekcyjnie. Ale muszę przyznać, że robimy postępy. Drobnymi kroczkami idziemy do przodu. Coraz więcej dźwięków pojawia się w eterze. Naśladuje zwierzęta, odgłosy… i Skubany powtarza za mną pojedyncze słowa… ale niestety tylko raz. Dziś pięknie zawołał za mną „łap, łap”… i uciekł. I ja wiem, że on potrafi… i on też to wie… tylko jeszcze tej woli i odwagi brak!

Za to jedno zdanie wychodzi mu perfekcyjnie:

„gdzie jest moja mama?”

…gdy budzi się w środku nocy, płacze – gdzie jest moja mama?
…gdy znikam mu z pola widzenia – gdzie jest moja mama?…Gdzie? MAMAAAA!
…gdy zamykam się w łazience – gdzie jest moja mama? …ooo! Myj, myj! (woła do kratki w drzwiach)

ale gdy tylko pojawiam się w zasięgu jego wzroku to skacze i woła:

„tu je! tu je! tu je! Tu jest moja mama!!!”

Ćwiczymy jak tylko jest możliwość. Choć Mały coraz mniej garnie się do tego typu zabaw. I czekam…

I wiem, że nadejdzie moment, kiedy ten chłopiec zagada mnie na śmierć (a to trudne zadanie) 😉

piątek

23

Sierpień 2013

6

komentarzy

Nie-Konwersacja

Napisała: , w kategorii: dziecko

Jakże cudnie donieść, że doszłam w końcu z moim własnym dzieckiem do nie-porozumienia. Język w końcu mu się rozwiązuje… ups… nie-rozwiązuje:

– Chcesz siku?
– nie-siiii
– Chcesz obejrzeć „Świnkę Peppę”
– nie-pepe
– A może pójdziemy na spacer
– nie-pa-pa
– Gdzie jest piesek?
– nie-hał-hał
– A jak robi krowa?
– nie-muuu
– a kotek jak robi?
– nie-miii-miii
– chodź pójdziemy do taty
– nie-tata
-Gdzie jest mama?
– tu-je-mama-nie-mama

itp… itd…

Nie-konwersacja trwa w najlepsze, a co najważniejsze, codziennie pojawia się w niej coś nowego… Chyba zmierzamy w dobrym kierunku :)))

Ps. Ostatni dzień wakacji (dla nas). Zielona noc! Nie zamierzam dziś spać… (przed 23.00). Ostatnie chwile relaksu… szkoda.

poniedziałek

22

Lipiec 2013

15

komentarzy

Taaaka przerwa i logopeda

Napisała: , w kategorii: dziecko

Dokładnie tydzień mnie nie było. Pojechałam z Małym do babci… i nie myślcie, że nie miałam komputera ze sobą. Miałam! Miałam nawet dostęp do Internetu! I chęci miałam, by pisać regularnie i na blogi zaglądać. Ale… nie chciało mi się niemiłosiernie. Wybaczcie. Poczułam spokój jakiego dawno nie zaznałam. Byłam wśród bliskich mi osób, które otoczyły mnie opieką, serdecznością, miłością…

Jak tylko ogarnę zdjęcia, będzie specjalny wpis o moich wakacjach. Może jutro, może pod koniec tygodnia. Teraz próbuję się zorganizować. Pranie, sprzątanie, nadrabianie zaległości domowych… Mr.Tata radził sobie znakomicie jako wdowiec słomiany, ale na moje pytanie
– Dałeś radę z praniem?
Odpowiedział:
– Pewnie, że dałem radę. Jak mi się skarpetki skończyły, kupiłem nowe…

Załamałam ręce.

Dziś też byliśmy na tak bardzo wyczekiwanej przeze mnie wizycie u logopedy. Obawiałam się, nasłuchałam opinii, że dziecko niepotrzebnie na stresy narażam. Wolę jednak reagować, upewniać się, kiedy mam wątpliwości.

Oczywiście, żadnych stresów nie było, a Pani logopeda okazała się być również psychologiem dziecięcym. Wspaniale mi się z nią rozmawiało. Od razu złapałyśmy kontakt. A co najważniejsze mój Synek też ten kontakt złapał. Niemalże bez żadnych oporów dał się wciągnąć w proponowane przez nią zabawy i gierki.
Momentami sama byłam zaskoczona jak wiele wie moje dziecko, jak radzi sobie z zadaniami, które w mojej opinii są dość skomplikowane.

A co nam logopeda powiedziała? Same miłe rzeczy. Mogłabym słuchać i słuchać, jaki Mały jest bystry i silny i spostrzegawczy i odważny… Serce rosło. No i mam w domu klasyczny przykład „braku  mowy wynikający z braku takiej potrzeby” czyli zawsze jest kompocik. Znam Synka doskonale i od razu niemal reaguję na jego potrzeby. Jeśli nie… on sam sobie radzi.

Już w czwartek czeka mnie kolejne spotkanie, na którym Logopeda jeszcze poobserwuje Synka i zaproponuje najlepszą metodę stymulacji mowy. Mogła to zrobić dzisiaj, ale po 40 minutach Mały pożegnał się, założył czapkę, otworzył drzwi i wyszedł na korytarz…

Szok!

poniedziałek

11

Luty 2013

13

komentarzy

Logopeda

Napisała: , w kategorii: dziecko

Mam niezwykłą zdolność przyciągania ludzi i zdarzeń. Często, gdy o czymś intensywnie myślę, spełnia się.
Tak było i tym razem.

Od jakiegoś już czasu w głowie kotłowała się myśl, by udać się z Małym do logopedy, tak dla świętego spokoju. Choć Synek w swojej chińszczyźnie mówi coraz bardziej melodyjnie, a gdy pochłonięty jest samodzielną zabawą wyrywają mu się poszczególne słowa, to wciąż mam wrażenie, że coś go blokuje.

I te pytania, czy gada już, co gada, dlaczego tak mało… wybijają mnie z mojej idyllicznej harmonii.

Ja gadałam bardzo szybko, mając już rok układałam pierwsze zdania, o ile wierzyć mojej mamie, bo sama przecież nie pamiętam.

Mąż podobno nie… wręcz przeciwnie. Zaczął mówić po drugich urodzinach…

Każde dziecko ma swój czas. Dlatego nie chciałam panikować i stresować Synka wizytą u lekarza.
No ale, gdy logopeda sam staje na mojej drodze?
Przeznaczenie!

I kamień spadł mi z serca, bo potwierdziło się, to co sama w głowie powtarzam… ma czas!
Najważniejsze, że rozumie i wykonuje polecenia, że czynnie uczestniczy w życiu rodzinnym, domowym, rozpoznaje przedmioty i osoby.

Rady logopedy?

Po pierwsze czekać.

Po drugie kupić szczoteczkę elektryczną dla dzieci i masować Małemu aparat mowy. Żeby był giętki, rozluźniony, wrażliwy… Sam lekarz powiedział „jeśli te masaże nie przyśpieszą rozwoju mowy, to zapewniam, że jak Mały zacznie mówić, to pójdzie mu to sprawniej i lepiej”.

Nie zaszkodzi spróbować.

***

Uwaga: Jeszcze tylko siedem dni do zakończenia konkursu z KappAhl. Wymyślajcie i zgłaszajcie się.

Te z Was, które marzą o zestawie dla dziewczynki w większym rozmiarze (98) zapraszam na rozdanie u Hafiji :)))