HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

media społecznościoweArchiwum

czwartek

13

Luty 2014

6

komentarzy

czwartek

7

Luty 2013

13

komentarzy

Wpis prawie sentymentalny

Napisała: , w kategorii: styl życia

Kiedyś siedziałam z mamą na kanapie i przeglądałyśmy jej albumy szkolne. Słuchałam opowieści o czasach jej młodości, o szkolnych przyjaźniach i sympatiach. Na moje pytanie, „dlaczego z nikim nie utrzymuje już kontaktu?” Odpowiedziała zdawkowo „wiesz, w życiu tak się nie da ze wszystkimi utrzymywać kontakt”.

Oczywiście, że nie zrozumiałam. Dla nastolatki rówieśnicy to cały świat. Gdy się ma naście lat wydaje się, że przyjaźnie będą trwać wiecznie.

A nie trwają.

Na każdym etapie życia spotykam nowych znajomych, którzy stają się bliscy, jednak po pewnym czasie i oni rozmywają się gdzieś w czasoprzestrzeni. Zawsze jest ktoś obok… jednak zawsze ktoś inny.

W erze internetu jest łatwiej, ale to nie znaczy, że łatwo zupełnie.

Wiele lat szukałam pewnego kontaktu w zasobach społecznościowych. I oto go znalazłam. I wzruszyłam się bardzo. I całe niemal licealne czasy zawirowały mi w głowie.

Przed oczami ujrzałam młodą kobietę, matkę dwójki dzieci, żonę, artystkę… Niby dorosła, a w jej oczach wciąż widać ten nastoletni spontan. I jakoś wizja nie gra ze wspomnieniami.

Bo to przecież z nią wybierałam się na wypady plenerowe z farbami olejnymi, na których malowałyśmy wszystko tylko nie pejzaże.

Bo to z nią urządzałam sesje fotograficzne, których efektem były zdjęcia, na których nic nie było do siebie podobne, a już najmniej my same.

To do niej biegłam przez cały parking, w samym środku osiedla z wałkami na głowie, by zrobiła mi fryzurę studniówkową..

Kiedy ja uczyłam się obsługi maszyny do szycia…ona już szyła, i to tak że zapierało dech.

Teraz jesteśmy dorosłe. Pognało nas w przeciwne strony. Złapałyśmy kontakt. Czy przetrwa?
Hmmm… czas pokaże.

W zasadzie piszę ten post by powiedzieć: Dzięki Ci Boże za Internet!

O Internecie! Ty przypominaczu! Ty… wywoływaczu wspomnień!

środa

28

Listopad 2012

13

komentarzy

Jak bez ręki…

Napisała: , w kategorii: styl życia

Nie ma co ukrywać, że w dzisiejszych czasach brak komputera to rzecz straszna.

Padł nam komputer. Psuł się od jakiegoś czasu, ale jakoś dawaliśmy radę go ponownie uruchamiać. Udało nam się też przenieść wszystkie ważne dane na mojego netbooka. Ale niestety ten zaczął strasznie mulić.

Naprawimy go nie wcześniej niż za kilka dni, więc dostęp do newsów na waszych blogach mam ograniczony. Tzn. staram się czytać, ale pozostawienie komentarza to już duża sztuka, więc wybaczcie mi milczenie.

Z dobrych wiadomości, to udało nam się w końcu (!) uruchomić internet bezprzewodowy, więc żegnaj kabelku 🙂

Bez komputera czuję się jak bez ręki… oby jak najszybciej udało nam się ten problem rozwiązać.
Trzymajcie kciuki.