HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

nauka mowyArchiwum

poniedziałek

16

Listopad 2015

5

komentarzy

A tak mnie straszyli

Napisała: , w kategorii: dziecko

Odkąd tylko zrozumiałam, że rozwój mowy mojego dwulatka nie przebiega tak jak powinien podjęłam oczywistą dla mnie decyzję o terapii logopedycznej. Dla otoczenia pomysł wydawał się kontrowersyjny bo:

  • takie malutkie dziecko ma czas na mówienie
  • po co go męczyć i po lekarzach ciągać
  • panikuję
  • słyszy to się nauczy
  • taka terapia nic nie daje przecież

No przecież.  (więcej…)

poniedziałek

3

Marzec 2014

15

komentarzy

Dwujęzyczne dziecko

Napisała: , w kategorii: dziecko

Kolejna wizyta u logopedy nie przyniosła nic nowego w kwestii diagnozy Małego. Dostałam jedynie namiary na poradnię integracji sensorycznej i po prostu umówię się na konsultacje. Nie ma co gdybać, trzeba wiedzieć i działać.

Za to dowiedziałam się ciekawej rzeczy jeśli chodzi o prowadzenie dziecka w dwóch językach jednocześnie. Mały chłonie angielski, ale tak naprawdę wybiera sobie słowa z jednego, czy drugiego języka, które są dla niego prostsze do wypowiedzenia. Niestety w naszym wypadku może to być kolejny problem z nauką mowy, bo ciężej będzie nakłonić dziecko do wymawiania słów w języku polskim. (więcej…)

wtorek

18

Luty 2014

12

komentarzy

Jak skutecznie podciąć skrzydła? Logopeda cz. III

Napisała: , w kategorii: dziecko

Całkiem niedawno chwaliłam się, że Mały robi znaczne postępy w swoim rozgadywaniu się. I to wciąż jest prawda. Mówi więcej, mówi wyraźniej, a przede wszystkim chętniej. Idąc na wizytę kontrolną do logopedy, wyobrażałam sobie, jak nas chwali i mówi, że teraz to już będzie z górki… (więcej…)

sobota

8

Luty 2014

7

komentarzy

Alfabet

Napisała: , w kategorii: dziecko

Postęp rozwoju mowy u Małego jest ewidentny. Codziennie pojawia się przynajmniej jedno nowe słowo i wiele prób naśladowania kolejnych. Potrafi w prostym zdaniu opowiedzieć niemal o wszystkim, a najważniejsze, że już dokładnie potrafi opisać czego chce. Jeśli ma problem ze słowem, to używa wyrazów dźwiękonaśladowczych. Nie czeka już aż sama zgadnę, o co mu chodzi. Stara się mówić i to mnie uskrzydla. (więcej…)

poniedziałek

4

Listopad 2013

13

komentarzy

Gada czy nie gada…?

Napisała: , w kategorii: dziecko

Ostatnio jedna z blogowych koleżanek, Eveleo, zapytała mnie jak aktualnie wygląda sprawa rozgadywania się mojego Synka. I rzeczywiście… od czasu drugiej wizyty u logopedy, nie napisałam co dalej…

A dalej… ulubionym językiem Małego jest „chiński”. Już oboje posługujemy się nim perfekcyjnie. Ale muszę przyznać, że robimy postępy. Drobnymi kroczkami idziemy do przodu. Coraz więcej dźwięków pojawia się w eterze. Naśladuje zwierzęta, odgłosy… i Skubany powtarza za mną pojedyncze słowa… ale niestety tylko raz. Dziś pięknie zawołał za mną „łap, łap”… i uciekł. I ja wiem, że on potrafi… i on też to wie… tylko jeszcze tej woli i odwagi brak!

Za to jedno zdanie wychodzi mu perfekcyjnie:

„gdzie jest moja mama?”

…gdy budzi się w środku nocy, płacze – gdzie jest moja mama?
…gdy znikam mu z pola widzenia – gdzie jest moja mama?…Gdzie? MAMAAAA!
…gdy zamykam się w łazience – gdzie jest moja mama? …ooo! Myj, myj! (woła do kratki w drzwiach)

ale gdy tylko pojawiam się w zasięgu jego wzroku to skacze i woła:

„tu je! tu je! tu je! Tu jest moja mama!!!”

Ćwiczymy jak tylko jest możliwość. Choć Mały coraz mniej garnie się do tego typu zabaw. I czekam…

I wiem, że nadejdzie moment, kiedy ten chłopiec zagada mnie na śmierć (a to trudne zadanie) 😉

piątek

23

Sierpień 2013

6

komentarzy

Nie-Konwersacja

Napisała: , w kategorii: dziecko

Jakże cudnie donieść, że doszłam w końcu z moim własnym dzieckiem do nie-porozumienia. Język w końcu mu się rozwiązuje… ups… nie-rozwiązuje:

– Chcesz siku?
– nie-siiii
– Chcesz obejrzeć „Świnkę Peppę”
– nie-pepe
– A może pójdziemy na spacer
– nie-pa-pa
– Gdzie jest piesek?
– nie-hał-hał
– A jak robi krowa?
– nie-muuu
– a kotek jak robi?
– nie-miii-miii
– chodź pójdziemy do taty
– nie-tata
-Gdzie jest mama?
– tu-je-mama-nie-mama

itp… itd…

Nie-konwersacja trwa w najlepsze, a co najważniejsze, codziennie pojawia się w niej coś nowego… Chyba zmierzamy w dobrym kierunku :)))

Ps. Ostatni dzień wakacji (dla nas). Zielona noc! Nie zamierzam dziś spać… (przed 23.00). Ostatnie chwile relaksu… szkoda.

sobota

3

Sierpień 2013

9

komentarzy

Śląski chłopak

Napisała: , w kategorii: dziecko

Mój Mały ma zdolności językowe niebywałe. Łapie wszystko, co nie jest poprawną polszczyzną.
Dziś gwarą dziecięcą do mnie przemówił.

Rano, podczas sobotnich porządków przyglądał się uważnie, jak balansuję na krześle i przecieram dość sporych rozmiarów zegar wiszący na ścianie.
On patrzy, a ja go zabawiam rozmową
– a powiedz, co mama robi?
– myju!
– a co myje?
– TIKTOK!!!
– co myje? Powtórz kochanie – pytam zszokowana
– tiktok, tiktok, tiktok…

:)))

*zdjęcie pochodzi z Internetu

piątek

26

Lipiec 2013

24

komentarzy

By się rozgadać

Napisała: , w kategorii: dziecko

Rozwój mowy to sprawa indywidualna. Wiecie same, że różnie z tym bywa. Nie potrafię jednak siedzieć z założonymi rękami i czekać… może się rozgada do trzech lat… może do czterech.

Pierwszą wizytę u logopedy mieliśmy w poniedziałek. Wczoraj byliśmy na drugiej.
Tym razem było zupełnie inaczej. Mały od razu zaczął współpracę. Każda forma zabawy mu odpowiadała. Co więcej, nie chciał w ogóle pożegnać się z „Miłą Panią”. Po 1.5h zostaliśmy poproszeni o zakończenie, bo już inne dziecko niecierpliwie czekało na swoją kolej. No, Mały nie był zadowolony…

Dostaliśmy już konkretne zdania do pracy nad uelastycznieniem aparatu mowy i rozgadaniem się Synka:

1. Ćwiczenie języka (mielenie językiem)
Należy posmarować dolną wargę i górną miodem (lub innym smakołykiem) i zachęcić dziecko do wysunięcia języka. Im dalej tym lepiej.
Ewentualnie można przed lustrem „stroić miny” pokazując język w jak najbardziej zmyślnych pozycjach.

2. Dmuchanie przez słomkę
Należy zakupić słomki w różnym rozmiarze i zachęcić dziecko do dmuchania. Najlepiej w wodę (np. podczas kąpieli)

3. Wyraźnie mówienie i dźwiękonaśladownictwo.
Mój Synek w ogóle nie zwraca uwagi na usta. Dlatego zaleceniem logopedy jest, by rzecz o której mowa przystawić jak najbliżej ust np. jeśli pytam czy chce pić, to dźwigam kubek do góry, tak by Mały uniósł wzrok i spojrzał na moje usta. Ważne jest, by jak najwięcej spoglądał na mówiącego, dlatego rola przedmiotu skupiającego wzrok jest bardzo ważna.

Na razie tyle. Przez kolejne 3 tygodnie trenujemy w domu, a potem kolejne spotkanie.
Nie ma paniki. Jeszcze mamy czas, więc rozgadujemy się małymi kroczkami 🙂

A na rozpoczęcie tego gorącego weekendu, polecam coś, w czym się zakochałam bez pamięci:

SAIL!!!

poniedziałek

22

Lipiec 2013

15

komentarzy

Taaaka przerwa i logopeda

Napisała: , w kategorii: dziecko

Dokładnie tydzień mnie nie było. Pojechałam z Małym do babci… i nie myślcie, że nie miałam komputera ze sobą. Miałam! Miałam nawet dostęp do Internetu! I chęci miałam, by pisać regularnie i na blogi zaglądać. Ale… nie chciało mi się niemiłosiernie. Wybaczcie. Poczułam spokój jakiego dawno nie zaznałam. Byłam wśród bliskich mi osób, które otoczyły mnie opieką, serdecznością, miłością…

Jak tylko ogarnę zdjęcia, będzie specjalny wpis o moich wakacjach. Może jutro, może pod koniec tygodnia. Teraz próbuję się zorganizować. Pranie, sprzątanie, nadrabianie zaległości domowych… Mr.Tata radził sobie znakomicie jako wdowiec słomiany, ale na moje pytanie
– Dałeś radę z praniem?
Odpowiedział:
– Pewnie, że dałem radę. Jak mi się skarpetki skończyły, kupiłem nowe…

Załamałam ręce.

Dziś też byliśmy na tak bardzo wyczekiwanej przeze mnie wizycie u logopedy. Obawiałam się, nasłuchałam opinii, że dziecko niepotrzebnie na stresy narażam. Wolę jednak reagować, upewniać się, kiedy mam wątpliwości.

Oczywiście, żadnych stresów nie było, a Pani logopeda okazała się być również psychologiem dziecięcym. Wspaniale mi się z nią rozmawiało. Od razu złapałyśmy kontakt. A co najważniejsze mój Synek też ten kontakt złapał. Niemalże bez żadnych oporów dał się wciągnąć w proponowane przez nią zabawy i gierki.
Momentami sama byłam zaskoczona jak wiele wie moje dziecko, jak radzi sobie z zadaniami, które w mojej opinii są dość skomplikowane.

A co nam logopeda powiedziała? Same miłe rzeczy. Mogłabym słuchać i słuchać, jaki Mały jest bystry i silny i spostrzegawczy i odważny… Serce rosło. No i mam w domu klasyczny przykład „braku  mowy wynikający z braku takiej potrzeby” czyli zawsze jest kompocik. Znam Synka doskonale i od razu niemal reaguję na jego potrzeby. Jeśli nie… on sam sobie radzi.

Już w czwartek czeka mnie kolejne spotkanie, na którym Logopeda jeszcze poobserwuje Synka i zaproponuje najlepszą metodę stymulacji mowy. Mogła to zrobić dzisiaj, ale po 40 minutach Mały pożegnał się, założył czapkę, otworzył drzwi i wyszedł na korytarz…

Szok!

poniedziałek

16

Styczeń 2012

10

komentarzy

bla-bla-bla

Napisała: , w kategorii: dziecko

Każda mama czeka na pierwsze słowo swojego dziecka z wielkim utęsknieniem zapewne. Ja też! Z uwagi, że Synek skończył dopiero ósmy miesiąc uznałam, że mamy jeszcze sporo czasu, więc nie wysłuchiwałam zbytnio co on tam pod nosem mamrocze. Oczywiście wielokrotnie wyobrażałam sobie ten moment… jak to Syneczek mruczy, potem układa sylaby ma-ma-ma-ma aż wreszcie dochodzi do wniosku, że samo ma-ma wystarczy…
No może byłoby zbyt idealnie, by powiedział od razu ma-ma, no ale da-da, ba-ba, ga-ga, gu-gu… cokolwiek takiego teoretycznie byłoby możliwe, ale nie w przypadku mojego dziecka chyba.
Syneczek postanowił zaskoczyć wszystkich i pierwszymi sylabami jakie te małe usteczka zdołały ułożyć są: bla-bla-bla. Nie żadne ba-ba, bu-bu, tylko wyraźne bla-bla. Oczywiście wprawił mnie w tym w solidne osłupienie. I zapytałam Mr.Taty:

– Skąd mu się to wzięło?
– eee… pewnie ma jakieś geny po żabie…
– ???

Etap gaworzenia uznaję oficjalnie za otwarty!

***
Jeszcze tylko 4 dni. Z góry dziękuję za wszystkie SMSy
Wyślij SMS o treści A00569
Na numer 7122