HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

plac zabawArchiwum

piątek

7

Wrzesień 2012

25

komentarzy

Niunia

Napisała: , w kategorii: dziecko

Godzina 8.20 rano. Plac zabaw.
Jesteśmy jedynymi osobami na terenie, tzn. ja i mój Syn. Wszędzie panuje bałagan. Nie poznaję miejsca, które dotąd było czyste i zadbane. „Oj dawno nie widziałam dwóch panów porządkowych” – myślę sobie. Dwóch panów dbało dotąd o czystość na placach zabaw: grabili, sprzątali, zbierali, plewili…
Rozglądam się raz jeszcze. „Skąd tu tyle plastikowych butelek? Ach… przedszkole”. Kolejne myśli. Nowy rok szkolny się zaczął, a plac pod moim oknem jest największy na osiedlu, dlatego uczęszczany jest przez okoliczne przedszkola.
Nagle ktoś mnie (nas) zagaduje. Chyba nas:
– Ooo niunia wyszła na spacer?

(więcej…)

środa

1

Sierpień 2012

13

komentarzy

Miłe osoby na placu zabaw?

Napisała: , w kategorii: dziecko

A jednak to możliwe.
Wielokrotnie wracałam z placu zabaw zdegustowana postawą rodziców, dziadków, opiekunów. Pisałam też nie raz o tym, co zaobserwowałam. Tym razem będzie pozytywnie.
Poznałam dwie przemiłe osoby. Uśmiechnięte, życzliwe, z cudownym podejściem do dzieci własnych i cudzych.
Pierwsza to mama w moim wieku, wychowująca 19-sto miesięcznego syna. Poznałyśmy się, gdy mój Malec podbiegł do jej dziecka i ściągnął mu maleńkie okulary. Potem widywałyśmy się sporadycznie, aż przyszedł czas, że na placu zabaw mijałyśmy się codziennie. Od słowa do słowa, wspólnej zabawy z naszymi dziećmi, spacerów wieczornych z wózkami, odkryłyśmy, że dużo nas łączy. Te same podejście do wychowania, gotowania, urządzania wnętrz… tematów nie brakuje.
Nasze dzieci też do siebie zapałały dużą sympatią. Ganiają się nawzajem, bawią w piaskownicy, wymieniają zabawkami, butami, jedzeniem, wózkami… łapią gołębie i walczą o huśtawkę… aż miło popatrzeć.
Ona zawsze promienna, nigdy nie narzeka, choć problemów z dzieckiem ma całe mnóstwo… alergik, źle przybierający na wadze, ze słabym wzrokiem, słabym napięciem mięśniowym. Cały czas w stresie i na wizytach lekarskich. 
Raz po takiej wizycie podbiegła do mnie  i woła:
– 74!
– co 74? – pytam zdumiona
– mój Syn ma już 74cm
– ?
– Oj dla mnie każdy centymetr i każdy kilogram to tak ogromna radość…
Spotkania z nią są stymulujące 🙂
Druga to… Pani Jagoda, na placu zabaw nazywana „ciocią”. Poznałyśmy się podczas ostrej reakcji na zachowanie jednej z babć. Kobieta niezwykle merytorycznie przygotowana na tego typu sytuacje. Aż wyrwało mi się:
– Muszę Pani powiedzieć, że nie znam żadnej babci z takim podejściem do dzieci…
– ale ja nie jestem babcią. Jestem Nianią – i zaczyna się śmiać i ja również.
Jak ona traktuje swoją podopieczną… Jak do niej mówi, bawi się z nią… Nie wiem ile rodzice jej płacą, ale pewnie tania nie jest, skoro prosto z Warszawy przyjechała by zajmować się tą dziewczynką. Sama bez wahania zostawiłabym z nią mojego Synka.
I tak w trójkę (no szóstkę), spotykamy się codziennie o stałych godzinach, dwa razy dziennie by bawić się z naszymi pociechami  i celebrować ten wspaniały czas…
Nie spodziewałam się, ze na placu zabaw mogą zaiskrzyć tak cudowne znajomości :)))
***
Dostałam informację, że na przełomie października i listopada, w Centrum Olimpijskim w Warszawie odbędzie się gala finałowa VIZIRIADY, na którą dostałam zaproszenie. Czyż to nie cudowna informacja?

czwartek

5

Lipiec 2012

14

komentarzy

Pijaczyna

Napisała: , w kategorii: dziecko

Jak co dzień wybrałam się na plac zabaw z Synkiem. Jak co dzień kilka matek z pociechami, niektóre już z widzenia mi znane. Jednak tym razem tę codzienną rutynę zmącił pijak, który wtargnął na teren placu. Szok.
Pijaczyna znany owym matkom widocznie, bo podchodził raz do jednej, raz do drugiej, pierdzielił jakieś bzdury, a te się uśmiechały, podejmowały rozmowę śmiały się z pseudo dowcipów. Szok.
Podszedł i do mnie. Nawijał coś o Synku, a ja jak rasowy bodyguard zasłaniałam go swoim ciałem. Mały na szczęście nie zorientowany, wyrywał trawkę z ziemi. Pijakowi stanowczo powiedziałam, że nie życzę sobie by ze mną rozmawiał, że jest pijany, że ma się do dziecka nie zbliżać i że straż miejską wezwę jak zaraz placu zabaw nie opóści. A ten tym bardziej rozmową zainteresoawny… 
Jedna z matek do mnie” on jest pijaczyna stąd. Nikomu krzywdy nie zrobi. Zaraz sobie pójdzie”. Szok
Pijaczyna znany – nieznany, nie życzę sobie by zbliżał się do mojego dziecka i przebywał na placu zabaw!
W tym momencie zjawił się jakiś ojciec i widząc pijaka, wziął za łokieć, wyprowadził za płot, wcisnął dwa złote na piwo z groźbą „żebym cię tu już nigdy nie oglądał”.
Odechciało mi się zabawy na tym placu… wsadziłam Małego do wózka i pojechaliśmy na spacer.
W szoku jestem, że tyle matek pozwoliło zbliżyć się jakiemuś pijakowi do swoich dzieci. Ba! Pozwoliły by je głaskał, łąpał za rączkę, chuchał na nie… Gdzie one rozum mają?
Pierwszy raz byłam w takiej sytuacji. I nie zareagowałam właściwie. Następnym razem (oby takiego nie było) od razu jak zobaczę pijaka na placu zabaw dzwonię na policję. Niezależnie czy się do mnie zbliży czy nie!