HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

płaczące dzieckoArchiwum

piątek

12

Kwiecień 2013

18

komentarzy

Cry cry baby…

Napisała: , w kategorii: dziecko

Pamiętam pierwszy płacz mojego dziecka… w szpitalu… cichutkie łkanie: łee-łee-łee. Rozczulające.
Mr.Tata powiedział wtedy, że to najpiękniejszy płacz jaki słyszał.
Gdy Synek płacze, robi mu się dołek w policzku… śliczny.

Potem płacz był głośniejszy. Łee-łee -łee zmieniło się w ŁEEEEEE.

Teraz Mały płacze na różne sposoby. Nie zawsze już rozdziera mi serce. Przyzwyczaiłam się i wiem, że nie za każdą łzą kryje się poważny problem.

1. Płacz – Krzyk.
Płacz w złości. Pojawia się kiedy, Mały czegoś bardzo chce, albo kiedy czegoś bardzo nie chce. Mówi przez to m.in. nie założę pieluszki, nie pójdę do domu, kiedy na palcu zabaw jest tak fajnie, nie będę bawił się klockami, kiedy chcę się bawić tatową maszynką do golenia…. Wtedy, najpierw pojawia się krzyk, potem wydęte w podkówkę usta, a na końcu łzy. Na szczęście w 90% przypadków, cała scena płaczu trwa kilka minut, bo wystarczy odwrócić uwagę Małego, by ten zapomniał o co płakał. Czasem jednak awantura trwa na całego, przez nawet 30 minut. Gdy widzę, że Mały nie reaguje na mnie, po prostu go zostawiam. Po pewnym czasie, sam się wycisza.

Zauważyłam, że przy tym płaczu nie łamie mi się serce, ale też nie wtrąca mnie z równowagi. Czasem każdy chce się pozłościć. Trzeba to zaakceptować.

2. Płacz Wielka Ściema
Ten rodzaj płaczu – nie płaczu, rozbawia mnie i rozczula. Kiedy Mały chce zwrócić na siebie uwagę i próbuje się rozpłakać, najpierw wykrzywia usta, potem zaciska oczy, a następnie próbuje usilnie wydawać z siebie dźwięki przypominające płacz.

I tylko widzę, jak jedno oko mimowolnie się otwiera, by sprawdzić czy patrzę na niego, a zaciśnięte usta nie mogą się zdecydować, czy grymas ma być w dół, czy w górę.

Szybko oboje przechodzimy do śmiechu. Ten popis aktorstwa po prostu uwielbiam.

3. PŁACZ
Prawdziwy. Wywołany bolesnym uderzeniem, koszmarem sennym, dyskomfortem, i innymi nieprzyjemnymi bądź ciężko przyswajalnymi przez dziecko zdarzeniami.
Mały jednocześnie niemal wykrzywia buzię i wdaje z siebie szloch ŁEEEE. Pojawiają się łzy i dołek na policzku.

Wtedy łamie mi się serce i mam ochotę sama się rozpłakać.
Wtedy czuję się bezradna, bo wiem, ze on naprawdę cierpi.
Wtedy tulę mocno i mówię szeptem, czasem śpiewam… to go uspokaja.
On wtula się i bawi moimi włosami.
Słucha jak do niego mówię.
Czasem, gdy już się uspokoi to on do mnie mówi… opowiada o tym co go boli.
Ja słucham. Nic nie rozumiem, ale słucham i powtarzam, ze już jest dobrze, i że jestem przy nim.

Nie lubię, gdy tak płacze.