HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

pracaArchiwum

poniedziałek

25

Lipiec 2016

2

komentarzy

Jak zorganizować pracę podczas wakacji?

Napisała: , w kategorii: styl życia

Odkąd mój syn rozpoczął swoją przygodę z przedszkolem państwowym  słowo „wakacje” nabrało dla mnie zupełnie innego znaczenia. W mojej naiwności, gdy planowałam dziecko nie przewidywałam żadnych problemów, na pewno nie logistycznych. Pierwsze dwa lata sama sprawowałam opiekę nad dzieckiem. Gdy wróciłam na rynek pracy, przez pierwszy rok korzystałam z usług przedszkola prywatnego, otwartego 5 dni w tygodniu od 06:00 do 18:00 , przez cały rok. Jednak gdy syn dostał się do przedszkola państwowego poczułam ogromną ulgę. Finansową ulgę przede wszystkim. Moja nieposkromiona radość skończyła się dokładnie w drugiej połowie semestru, kiedy to dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak dyżur wakacyjny, ponieważ przedszkola podczas wakacji są zamknięte! (więcej…)

czwartek

7

Listopad 2013

9

komentarzy

Kobieta? Pracująca?

Napisała: , w kategorii: styl życia

Są dla mnie sprawy i pojęcia oczywiste. Tak oczywiste, że nie często się nad nimi zastanawiam. Na pewno do nich należy: Praca, Samorealizacja, Kariera. 

Wrzucona w wir pracy, po prostu dawałam mu się porwać. Potrafiłam serce sobie wypruć dla sprawy. Przyszedł jednak i taki moment, że zmądrzałam. A raczej dojrzałam do rozdzielenia pracy od życia. Nauczyłam się „po prostu pracować”, i „po prostu żyć”, ale zawsze w rękach mi się paliło, umysł szukał nowych wrażeń i wyzwań.

Taki program mam wrzucony: Tytan Pracy, Mistrz Organizacji.

Odkąd Mały jest na świecie, bardziej doceniłam „po prostu życie”, bo nagle okazało się, że jest coś ważniejszego, niż cokolwiek. Leżenie na kocyku razem z Synkiem i wodzenie wzrokiem za łażącymi wszędzie mrówkami i biedronkami, stało się ważniejsze niż nienapisany tekst, nietknięte zlecenie. Wszystko pozornie, bo gdy tylko gasły światła w mieszkaniu… wszyscy pogrążali się we śnie, ja nadrabiałam zaległości. To co zaplanowałam, zrobione być musiało i tyle. 

No i obowiązki „domowe”… przecież to nie wakacje w spa. I zdałam sobie sprawę, że przez ostanie 2.5 roku pracowałam ciężej, niż przez lata całe na etacie.

I co się okazuje… gdy teraz właśnie, moje życie zawodowe znów rusza do przodu, to cała reszta obowiązków się nie zmienia… Nic się nie zmienia. Pracy jest więcej.

Mistrz organizacji? Tytan pracy?


I czytam sobie raporty CBOS z początku tego roku, na temat sytuacji kobiet na rynku pracy:

Ponad dwie piąte ankietowanych (44%) uważa, że kobiety pracujące zawodowo cieszą się większym szacunkiem społecznym niż gospodynie domowe, które zajmują się wyłącznie prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi. Przeciwną opinię wyraża jedynie 5% badanych.


Może kiedyś sama przyłączyłabym się do tych 44%, ale teraz biję pokłony przed matkami, zwłaszcza tymi wielodzietnymi, które wzięły na swoje barki trudy organizacji zaplecza domowego. A tym, które łapią w jednym ręku i dom, i dziecko, i pracę… to medal zasług specjalnych bym przyznała… Choć pewnie każda powie „Co tam! Życie!” (sama tak mówię). I w myślach przywołuję te „dziewczęta biurowe”, co to z niczym na czas zdążyć nie potrafią… Organizacja drogie panie! Organizacja!

A teraz tak szczerze… lubię ten młyn. Oddycham nim. Może jeszcze bardziej dokręcę śrubki?

😉



piątek

5

Kwiecień 2013

22

komentarzy

W miejscu

Napisała: , w kategorii: dziecko, styl życia

Gdy rano odsłaniam okna to mam ochotę krzyczeć! Naprawdę… już dość! Dość tej zimy!

Wydaje mi się, że przez ten śnieg wszystko stanęło w miejscu. Każdy dzień taki sam. Nie da się zrobić korku do przodu. Wszystko zastygło… w niemocy jakieś.

Miałam plan… na drugie urodziny Synka, pozbyć się pieluchy zupełnie. Ba! Nawet ostentacyjnie spalić ostatnią. A tu klops. Zima nas zmroziła. Widzę, że oboje jesteśmy gotowi na kolejny etap. Na spacer bez pieluchy, ale nie mam odwagi wyjść z nim na taki ziąb. Mały wprawdzie załatwia swoje potrzeby sam, bez mojej ingerencji. Czasem do nocnika, czasem do toalety. Już nie muszę go pilnować. Nie latam za nim z ręcznikami papierowymi. Pomagam mu się tylko rozebrać, gdy ten sam przy nocniku staje i zaczyna z ubraniem się szarpać. Już wie. Już potrafi powstrzymywać się nawet na 2 godziny. Już pała agresją do pieluchy i wcale nie chce jej zakładać. Już prawie jesteśmy u celu, ale stoimy w miejscu…

Na szczęście jest gdzieś światełko… że już niedługo będzie słońce.

A po drodze, spotkanie Mam Blogerek. Teraz to dopiero ładuję się pozytywną energią. Paradoksalnie spotkanie w babskim gronie pociągnęło za sobą… babskie myślenie. I odkryłam, że już dawno nie myślałam o sobie… po babsku. No tak. Myślę jak matka, zachowuję się jak matka. Myślę jak żona, zachowuję się jak żona. Myślę jak kobieta, zachowuję się jak żona i matka…

Teraz zaczynam myśleć jak kobieta… że paznokcie wypada mieć zrobione nienagannie, że ubrać się trzeba w coś więcej niż jeansy i t-shirt, że może o makijażu trzeba pomyśleć, nie tylko o wytuszowaniu rzęs. Że i kąpiel w pianie przed… i maseczka i peeling, i… jeszcze wiele babskich rzeczy wymyślę.

I to moje myślenie w działanie ostre się przekłada. Motywacja, wsparcie osób trzecich, pociągnęło za sobą chęć zmian, ale o tym w kolejnym poście. Opowiem Wam o zmianie myślenia o sobie, o tym jak łatwo złapać się w sieć przyzwyczajeń. O tym, że czasem łopatę do ręki trzeba wziąć i zakopać bez sentymentów… zawartości szafy swojej połowę…

A tymczasem…

Do zobaczenia w niedzielę :)))

środa

3

Kwiecień 2013

27

komentarzy

Przedszkole

Napisała: , w kategorii: dziecko

Już za tydzień rozpoczyna się nabór do przedszkoli na rok 2013/2014 w Katowicach.

 https://katowice.nabory.pl/
 
Czy zapisać Małego?
Gdzie zapisać?
Co wybrać?
Jakie kroki podjąć?

Zmagałam się z tym tematem już od kilku miesięcy. Prawda jest niestety  taka, że jeżeli chcę na poważnie myśleć o pracy zarobkowej (niezależnie czy myślę o etacie, czy o zwiększeniu swoich działań pozaetatowych), Synek musi mieć opiekę. Nie dam rady bardziej zasilić swojego konta, sprawując całodobową opiekę nad nim.

Szanse, że przyjmą go do przedszkola państwowego są średnie… niestety. Musi mieć skończone 2,5 roku, co przypada na listopad. Nic nie stoi na przeszkodzie jednak, by spróbować. Nawet jeśli w rezultacie nie dostanie się w „pierwszym rzucie”, może wskoczyć w ewentualne wolne miejsce w trakcie trwania semestru. I takie historie się zdarzają. Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak wpisać go na listę.

Jest jeszcze kwestia przedszkoli prywatnych, ale ją pozostawiam sobie, na później. Bliżej nieokreślone później, a uzależnione od moich kolejnych decyzji…

Wybór przedszkola to sprawa oczywista. Biorę pod uwagę te, które znajdują się w mojej najbliższej okolicy. Mają dobrą opinię. Wykwalifikowany personel. Duży wybór zajęć dodatkowych… i co dla mnie bardzo ważne, prowadzą zdrową, zbilansowaną kuchnię (przynajmniej na pierwszy rzut oka).

Opinie zbieram już od roku. Opinie mam, opiekunów i samych przedszkolanek, z którymi niejednokrotnie udało mi się rozmawiać na tutejszych placach zabaw.

Pozostaje strach. Strach przed zostawieniem Małego pod opieką obcych osób. Strach przed jego reakcją na zmiany.

Mały jest coraz większy, coraz rozumniejszy, a ja muszę kopnąć to życie do przodu…

Mam nadzieję, że strach ma wielkie oczy.
Trzymajcie kciuki!

poniedziałek

28

Styczeń 2013

13

komentarzy

Dwa lata

Napisała: , w kategorii: dziecko, styl życia

Dokładnie dziś mijają dwa lata odkąd „siedzę w domu”.

Dwa lata temu, zaczynając siódmy miesiąc ciąży poszłam na swoje pierwsze L4. To znaczy, sama nie poszłam… zostało to na mnie wymuszone. Praca w korporacji skutecznie mnie osłabiła, wyssała ze mnie resztki energii i zdrowia. Poczułam się źle. Ginekolog wypisała mi L4 na dwa tygodnie z kategorycznym dopiskiem ODPOCZYWAĆ! (więcej…)

piątek

19

Sierpień 2011

6

komentarzy

Nie wracam…

Napisała: , w kategorii: dziecko, styl życia

 

…do pracy na etacie. Jestem gotowa to powiedzieć głośno. Nie wracam i tyle. Co będzie teraz? Nie wiem. Mr.Tata mówi, że będzie dobrze, że damy radę. Ja mu wierzę. Nigdy mnie nie okłamał.
Nie chcę się rozwodzić i tłumaczyć wszystkim dookoła dlaczego taka decyzja. Moje serce mi to podpowiada i tyle.
Myślę, że los szykuje dla mnie coś wspaniałego…