HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

relacjaArchiwum

niedziela

14

Kwiecień 2013

22

komentarzy

Subiektywnie i emocjonalnie czyli relacja po SPOTKANIU MAM BLOGEREK

Napisała: , w kategorii: styl życia

Godzina zero.
Staję przed Dobrą Karmą. Ledwo dostrzegam, gdzie mam wejść. Szyld wysoko zawieszony, muszę spojrzeć w górę, by się upewnić, że to właśnie TU.
Biorę głęboki oddech… wchodzę.

Od razu podchodzę do baru i pytam:
– gdzie są blogerki?
Zostaję skierowana do… piwnicy. Ciemno, stromo trochę, a że nogi drżą, więc o mało nie potykam się o ostatni stopień. Słyszę śmiechy. ONE już są!

Widzę Organizatorki (Potworo i Panno Mi, wybaczcie, że w skrócie będę Was tak nazywać).
Krzątają się, pakują jeszcze coś, sprawdzają, liczą… Stres i napięcie gości na ich ślicznych buziach. Ale uśmiechają się… i ja się uśmiecham. Wszystko jasne.

Wchodzę do sali witam się z nielicznymi jeszcze mamami. Podchodzę do Magdy (Mandarynkowej Mamy) i słyszę:
-Kasia, to Ty?
I już wiem, że jestem w Domu.

Rozmawiamy, śmiejemy się, schodzą się kolejne mamy. Organizatorki proszą byśmy zajmowały miejsca, przy stolikach, zgodnie z podpisanymi kartonikami. Siadam przy swoim. Magda idzie do innego stołu… Uuu. Zostałam sama.

Stół obok prawie pełen. Przy moim pusto… zerkam na karteczki obok. Uff… znam. Kamień spadł mi z serca. Ale zaraz myślę sobie „głupia babo, uważaj tylko by ten kamień zamiast o podłogę, o kolano się nie roztrzaskał i byś nie wróciła do domu poturbowana…”

Z oddali słyszę, ze jestem stylistycznie do bloga podobna… (Marcela, to ty?)

Z prawej strony Anita (Sroka), z lewej Agnieszka (Adaś + nas dwoje), potem Ewa (Eveleo Mamą), Aneta (Hexowe życie), a gdzieś dalej, gdzie mój głos nie docierał Żaneta (Znaczki jak Robaczki). Przyznacie, że towarzystwo doborowe 🙂

Organizatorki wyczytują nas z listy, proszą o kilka słów… Nie pamiętam. Nic nie pamiętam co powiedziałam… Nie pamiętam co Wy mówiłyście. Pamiętam tylko niebieskie paznokcie Patrycji (Macierzyństwo jak czeski film).

Cisza. Zaczyna się prezentacja Womaru. Kawa, ciacho… serce bije już spokojniej. Potem rozmowy, fotki, kolejna kawa… Jejku, ale te mamy są fajne. Zmiana stolika. Dosiadam się do Magdy, Patrycji, Żanety, Ani (Bubinkowo)… dyskusja, jakże gorąca zostaje nam przerwana na zdjęcie grupowe…

Seeeks :)))

Wracam do stolika, bo przyszła kolej na prezenty. Zamieszanie, zaskoczenie, radość… Sprawdzam telefon. 16 połączeń nieodebranych. Mr.Tata od godziny próbuje się do mnie dodzwonić. Odbieram…ok, ok, przyjedź po mnie.

Godzina już prawie wieczorna, a ja nie pogadałam jeszcze co najmniej z połową mam (przepraszam Was, ale wiecie jak było). Wychodzę, żegnam się… i smutno mi strasznie. Bo jak to? Już koniec? Wracam do domu?

Nie mogłam spać. Rano czułam się, jak na kacu…

Dziś czytam te same blogi… ale jakoś inaczej, uważniej…

Dziękuję Wam za to spotkanie!
Czytam Was wszystkie! Nawet jeśli w tym poście o Was nie wspomniałam…
Do zobaczenia w Krakowie (I hope…)

🙂

Ps. Jutro trochę o sponsorach 😉