HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

relacjeArchiwum

wtorek

1

Lipiec 2014

0

komentarzy

Granice

Napisała: , w kategorii: styl życia

Każdy ma je w głowie… są nieprzekraczalne.  Granice. Mówimy NIE w momencie zagrożenia, gdy czujemy się niepewni, a stan naszego umysłu nie potrafi pojąć ogólnie panującego chaosu. NIE dla obcej treści, nieznanych zachowań, odmiennego światopoglądu. NIE-bo-NIE gdy temat jest dla nas niewygodny i nie starcza sił na podjęcie rzeczowej dyskusji. (więcej…)

poniedziałek

24

Luty 2014

9

komentarzy

Jak w prosty sposób stworzyć nieudany związek?

Napisała: , w kategorii: styl życia

W rocznikach 30+ trudno utrafić osoby samotne. Większość znajomych, albo jest w związkach, albo w związkach małżeńskich, często rozmnożonych, a ci którzy samotni wciąż pozostają, deklarują że jest to ich świadomy wybór. Bycie Singlem też przecież jest sposobem na życie. Ale zdarzają się osoby, które są samotne z przypadku. Gdy przekraczają magiczną granicę wiekową, rozpoczynają polowanie na partnera.

Dziś usłyszałam od jednej „singielki”, będącej w świeżym związku, który nie do końca jej leży… że to nic przecież. „Facet powinien być dobrym materiałem do lepienia. Jak jest materiał, to tu się przytnie, tam doklei i będzie towar jak się patrzy”. (więcej…)

sobota

18

Styczeń 2014

11

komentarzy

Kochaj męża swego i wszystkich bliskich jego?

Napisała: , w kategorii: styl życia

Z okazji nadchodzącego dnia Babci i Dziadka naszły mnie takie oto przemyślenia… W zasadzie nachodzą mnie czasami, ale teraz chcę się nimi podzielić.

Zawierając związek małżeński, czy też po prostu wchodząc w trwałą relację z bliską osobą, tak naprawdę nie tworzymy więzi wyłącznie z nim. W tym szczęśliwym łańcuszku uczestniczy wiele osób. Jedni rodzice, drudzy rodzice, rodzeństwo (a czasem może być to naprawdę spora grupa), ciotki, wujkowie, kuzynostwo…. przyjaciele! (więcej…)

niedziela

11

Sierpień 2013

9

komentarzy

Dobry klimat przed urlopem… czyli rozmówki małżeńskie ;)

Napisała: , w kategorii: styl życia

Pakujemy walizki, wspominamy nasze wyjazdy… zwłaszcza te pierwsze, przedmałżeńskie.
Rozbawiona, pytam Mr.Tatę:
– Ty wiesz, że za miesiąc mamy ósmą rocznicę ślubu?
– Ósmą? nie piątą?
– Ósmą!!!
– Ósmą? Co za rzeźnia!!!

Cokolwiek miał na myśli… :)))

Ps. Nie sądzę bym miała czas zaglądać na bloga… Więc buziaki dla Was! Do poczytania za tydzień :*

piątek

12

Lipiec 2013

14

komentarzy

Sąsiadka też człowiek.

Napisała: , w kategorii: styl życia

W zeszłym roku dokładnie, wspominałam Wam (TU i TU), że nie zawsze dobrze żyje mi się z sąsiadami, a zwłaszcza z sąsiadką.

Muszę się dziś przyznać, że nasze stosunki się ociepliły, bo oto spotykamy się w każdy piątek na placu zabaw. Sąsiadka zajmuje się synem swojej siostrzenicy…

Oj nie było łatwo dzielić się zabawkami w piaskownicy. Oj nie!
Zwykłe „Dzień Dobry” grzęzło w gardle.

Ale jak to w życiu bywa… „dzieci nas zbliżyły”. Nasi chłopcy od razu zapałali do siebie sympatią. I nie było zmiłuj.
Kiedy razem ganiali… my dwie w równym tempie za nimi.
Kiedy się wspinali… my ramię w ramię.
Kiedy kręcili się na karuzeli… my na przeciwko siebie, pilnowałyśmy by trzymali się barierek.

I tak od słowa do słowa, nawet nie wiem jak to się stało dokładnie, zaczęłyśmy normalnie rozmawiać. Tak po prostu, o dzieciach, zakupach, praniu. Dziś o ocieplaniu bloku, chyba z godzinę.

I choć różnica wieku między nami spora… okazało się, że obie mamy wspólną pasję… pisanie. Ja robię to hobbystycznie, ona pisze zawodowo! Jeszcze nie zgłębiłam tematu. Nie wiem co pisze. Książki? Artykuły? Bloga? Ale na pewno na życie zarabia „piórem”. To powiedziała wyraźnie, ale nie miałam odwagi dopytywać… jeszcze.

Teraz mnie intryguje. Nie mogę doczekać się kolejnego spotkania. A może to ktoś znany jest?

czwartek

7

Luty 2013

13

komentarzy

Wpis prawie sentymentalny

Napisała: , w kategorii: styl życia

Kiedyś siedziałam z mamą na kanapie i przeglądałyśmy jej albumy szkolne. Słuchałam opowieści o czasach jej młodości, o szkolnych przyjaźniach i sympatiach. Na moje pytanie, „dlaczego z nikim nie utrzymuje już kontaktu?” Odpowiedziała zdawkowo „wiesz, w życiu tak się nie da ze wszystkimi utrzymywać kontakt”.

Oczywiście, że nie zrozumiałam. Dla nastolatki rówieśnicy to cały świat. Gdy się ma naście lat wydaje się, że przyjaźnie będą trwać wiecznie.

A nie trwają.

Na każdym etapie życia spotykam nowych znajomych, którzy stają się bliscy, jednak po pewnym czasie i oni rozmywają się gdzieś w czasoprzestrzeni. Zawsze jest ktoś obok… jednak zawsze ktoś inny.

W erze internetu jest łatwiej, ale to nie znaczy, że łatwo zupełnie.

Wiele lat szukałam pewnego kontaktu w zasobach społecznościowych. I oto go znalazłam. I wzruszyłam się bardzo. I całe niemal licealne czasy zawirowały mi w głowie.

Przed oczami ujrzałam młodą kobietę, matkę dwójki dzieci, żonę, artystkę… Niby dorosła, a w jej oczach wciąż widać ten nastoletni spontan. I jakoś wizja nie gra ze wspomnieniami.

Bo to przecież z nią wybierałam się na wypady plenerowe z farbami olejnymi, na których malowałyśmy wszystko tylko nie pejzaże.

Bo to z nią urządzałam sesje fotograficzne, których efektem były zdjęcia, na których nic nie było do siebie podobne, a już najmniej my same.

To do niej biegłam przez cały parking, w samym środku osiedla z wałkami na głowie, by zrobiła mi fryzurę studniówkową..

Kiedy ja uczyłam się obsługi maszyny do szycia…ona już szyła, i to tak że zapierało dech.

Teraz jesteśmy dorosłe. Pognało nas w przeciwne strony. Złapałyśmy kontakt. Czy przetrwa?
Hmmm… czas pokaże.

W zasadzie piszę ten post by powiedzieć: Dzięki Ci Boże za Internet!

O Internecie! Ty przypominaczu! Ty… wywoływaczu wspomnień!

piątek

24

Sierpień 2012

17

komentarzy

Jak dobrze mieć sąsiada…

Napisała: , w kategorii: styl życia

a raczej sąsiadkę…
Nie znam wszystkich sąsiadów w bloku, a ci których znam, to naprawdę mili ludzie. Za wyjątkiem sąsiadki z dołu…
Oj nie lubimy się chyba. Tzn. ja do niej nic nie mam, ale ona najwyraźniej zadowolona nie jest, że nad nią mieszkamy. 
Jak się przeprowadziliśmy to bardzo skarżyła się na muzykę wg niej zbyt głośno puszczaną. Mr.Tata ile może na słuchawkach pracuje i tworzy, ale czasem odsłuchać musi. Wcale nie głośno. Normalnie. I to w środku dnia, a nie wieczorem, czy w środku nocy. Jej to przeszkadza.
Gdy na wiosnę balkon sprzątaliśmy, to kawałek betonu się odłamał i spad w dół. Nie nasza wina, a stanu ogólnego bloku, ale ona awanturę urządziła, że ledwo balkon posprzątała, a my jej brudzimy. Mr.Tata przeprosił i powiedział, że samo spadło. A ona, że na pewno specjalnie ten gruz zrzuciliśmy, i że niepoważnymi studentami jesteśmy. Co mi nawet schlebiło bo my już po trzydziestce…
Jakiś czas temu podjechaliśmy pod blok zaparkować auto. Z Małym byliśmy, a cały bagażnik zawalony zakupami. Ucieszyliśmy się, że miejsce jest, ale obok sąsiadka auto czyściła. Gdy nas zobaczyła, miejsce wiadrem zagrodziła i udawała, że nas nie widzi. Mr.Tata chciał w to wiadro wjechać, ale na szczęście  dwa miejsca dalej samochód wyjeżdżał. Gdy ją mijaliśmy coś burknęłam o życzliwości, a ona udała, że nie słyszy.
Będąc wczoraj na placu zabaw, znajdującym się prawie pod naszymi balkonami obserwowałam, jak sąsiadka odkurzaczem piłeczki wyciąga zza blach. Nasze piłeczki. Nawet nie wiem kiedy Mały je wyrzucił. „Będzie awantura” pomyślałam sobie. Dziś rano znalazłam piłki w reklamówce powieszone na naszej klamce. Nawet nie miała odwagi, albo ochoty by wręczyć nam je osobiście… 
A to nie koniec przecież. Mały rośnie i łobuzuje jak to dziecko. Ciekawa jestem, kiedy zacznie się na to skarżyć…
sąsiadka…