HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

rower dla dzieckaArchiwum

środa

24

Kwiecień 2013

12

komentarzy

Dziadek kontra rowerek. Pierwsze starcie.

Napisała: , w kategorii: dziecko

„Dziura pokoleniowa” jest dla mnie czymś naturalnym. Czasem słucham głosu starszego pokolenia i wydaje mi się niewiarygodne, że „kiedyś wszystko wyglądało inaczej”. Pokolenie naszych rodziców też z niedowierzaniem patrzy w jakich warunkach wychowują się ich wnuki.

Pewnie nie jednemu dziadkowi łza w oku się kręci, że wnuczki mają wszystko co chcą: wspaniałe zabawki, słodycze na wyciągnięcie ręki, cudowne place zabaw… Pewnie nie jeden żałuje, że gdy sam wychowywał dzieci, o czymś takim mogli tylko marzyć. Nie jeden dziadek pragnie te swoje marzenia wnukom zrekompensować…

Dziadek mojego Synka na pewno! Nieba by mu przychylił, gdy tylko było to możliwe.

Jakże więc zdziwienie dziadka było wielkie na widok  rowerka biegowego… Na początku patrzył i oczami przewracał, potem odważył się i zapytał:
– dlaczego bez pedałów?.

I tu nastąpił mój monolog tłumaczący, co to jest rowerek biegowy, i na czym polega jazda na nim.

– nawet dzwonka nie ma – po czym wyciąga z torby trąbkę rowerową i mi wręcza. Migiem tę trąbkę na szafę wrzuciłam, dziękując i tłumacząc, że na takie piszczałki to trochę za wcześnie.

– a dlaczego na tym dużym nie jeździ?
Hmmm… Duży za duży trochę jest.

– a są takie super trójkołowe… widziałem… (i tu nastąpiło zachwalanie rowerków wszelakich, grających, mrugających, z napędem, hamulcami, dzwonkami, koszykami i kijami… i czego one nie miały)

– To  może pójdziemy na plac zabaw zobaczycie jak się na tym rowerku jeździ – bo co innego miałam zrobić w tej sytuacji?

Wyjeżdżamy. Mały dzielnie sobie truchta, a dziadek:
– przecież on nie jeździ tylko chodzi! (a tłumaczyłam pół godziny wcześniej na czym to polega) – dźwignij nóżki do góry, dziadek cię powiezie – mówi do Małego i łapie za kierownicę. Mały w ryk.

Reszta drogi na plac zabaw odbywa się w milczeniu.

Wieczorem relacjonuję Mr.Tacie spotkanie dziadka z rowerkiem…
– a po co ty się tłumaczysz, mogłaś mu powiedzieć, że rowerki bez pedałów teraz w promocji są, a na te z pedałami nas nie stać – i śmieje się w najlepsze.
– no tak… gdybym tak powiedziała, na bank dziadek sprezentowałby kolejny rowerek… nie daj Boże, grający, trąbiący, samo jeżdżący…

Taki dziadka przywilej, że dla wnuka chce wszystkiego co najlepsze… a wybrakowany rowerek, no cóż, to moja fanaberia…

piątek

19

Kwiecień 2013

29

komentarzy

Biegamy na rowerku :)

Napisała: , w kategorii: dziecko

I stało się. Pierwszy mój allegrowy zakup okazał się strzałem w dziesiątkę.
Szukaliśmy już od pewnego czasu rowerka biegowego, ale nie mogliśmy się zdecydować. Nie mieliśmy zbytnio sprecyzowanych kryteriów. Jedyne co było dla nas istotne to: waga, regulacja siodełka i kierownicy oraz cena.

Padło na ten oto egzemplarz:

Całkowita regulacja, waga ok 3kg, miękkie i wygodne siodełko, piankowe (tworzywowe) koła, łatwy montaż (sama go skręciłam!).

Cena 107zł (!!!) razem z dostawą!

Nie zależało nam na pompowanych kołach, bo po akcji z pierwszym wózkiem, takie koła kojarzą mi się tylko negatywnie.

Jesteśmy już po pierwszych próbach.
Mały zapałał miłością wielką do swojego urodzinowego prezentu. Odbył pierwszą przejażdżkę, o ile można to przejażdżką nazwać. Truchtał sobie na plac zabaw i z powrotem…

Nie mamy jeszcze kasku, dlatego cieszę się, że tak truchta 🙂 Po kask jedziemy w niedzielę. Chciałabym, by Mały go zmierzył, bo nie wiem jaki rozmiar kupić.

Rowerek można kupić TU

Ja jestem zachwycona, a mój Synek jeszcze bardziej :)))

wtorek

16

Kwiecień 2013

23

komentarzy

Czy można żyć bez Allegro?

Napisała: , w kategorii: dziecko, styl życia

Do wczoraj zaliczałam się do osób, dla których Allegro mogłoby nie istnieć.

To prawda, zaglądałam tam, śledziłam, sprawdzałam, ale  dziwo zawsze lepsze i tańsze rzeczy znajdowałam w stacjonarnych sklepach. Kręciłam głową, gdy ktoś mówił, jakie to okazje złapał na tym portalu. Potrafiłam z rękawa sypnąć przykładami, gdzie daną rzecz można dostać taniej, a w dodatku można naocznie sprawdzić czy nie kupuje się przysłowiowego kota w worku.

Nie kupowałam, a konto miałam niemalże od początku.

Aż przyszła i na mnie kolej. Mały niedługo kończy dwa lata. Postanowiliśmy mu z tej okazji kupić rowerek biegowy. No i zaczęło się… ceny w sklepach wysokie, w marketach rowerki jakieś takie… sama nie wiem. Czasu mało. Wchodzę więc na Allegro.

Przyznam się, że pierwszy raz nie wiedziałam, na co mam patrzeć, co zamówić. Czytałam opinie, czytałam opisy i zachodziłam w głowę, czy to co ewentualnie przyjdzie, spełni moje oczekiwania. Zamówiłam. Jutro powinnam już mieć…

a czy to przypadkiem nie bubel jest, napiszę w kolejnych dniach…

… tak tak, wczoraj rozdziewiczyłam moje allegrowe konto i jestem z tego dumna 😉

poniedziałek

4

Marzec 2013

16

komentarzy

Pierwszy Rowerek

Napisała: , w kategorii: dziecko

Ile razy powtarzałam, że chcę kupić Małemu na wiosnę rowerek biegowy? Nie pamiętam…
Wiosna już tuż tuż, więc i moje zainteresowanie tematem wzrosło w ostatnim czasie, dlatego ucieszyłam się z telefonu Mr.Taty:

– Kochanie, kupiłem Synkowi rowerek.

Nie traciłam czasu na zbędne pytania. Wszak rowerek oznaczał dla mnie jedno. Czekałam cierpliwie aż nowy nabytek pojawi się w domu.

Pod wieczór zobaczyłam rowerek:

Yyyy…
Nawet nie kryłam swojego zaskoczenia. Mr.Tata widząc moją minę szybko się wytłumaczył:

– wiesz, była okazja. Nie mogłem tego przegapić. Ale co? myślisz, że do lata Mały go nie opanuje? Myślę, że trzeba go rzucić od razu na głęboką wodę.

Yyyy…

W sumie do lata pewnie opanuje, ale może nie tego roku 🙂

W zasadzie rowerek jest całkiem fajny, solidny. Pompowane koła, lekka rama, doczepiane kółka boczne, dzwonek, hamulec, lusterko, zabudowany łańcuch, regulowane siodełko i kierownica, bagażnik, koszyk… Wypasisty taki, tylko, że chyba nie dla niespełna dwulatka.

Na szczęście okazji na zakup rowerka biegowego w najbliższym czasie trochę będzie… i święta się zbliżają… i drugie urodziny… ech.

piątek

1

Marzec 2013

11

komentarzy

Podsumowując…

Napisała: , w kategorii: dziecko

Mały uparł się by nie spać w dzień i już.
Miałam nadzieję, że to przejściowe, ale po tygodniu bezsennych dni, chyba już straciłam nadzieję.
Próbuję zmienić harmonogram dnia wychodząc z nim rano na spacer, by mógł się wybiegać. Na razie nic to nie dało. Może po prostu muszę przywyknąć do nowej dla mnie sytuacji…

Na szczęście na froncie nocnikowym mamy same sukcesy. Mały bezbłędnie korzysta z nocnika. Zaczynam zakładać mu majteczki, które z zamiłowaniem sobie ściąga 😉
Na spacery i do spania wciąż zakładam pieluszki, ale ich zużycie spadło do 2-3 sztuk na dobę. Cóż za odciążenie budżetu… już sobie wyobrażam, aż znikną zupełnie z naszego domu.

A dla osłody, Mr Tata kupił Synkowi rowerek… ale o tym w następnym poście :)))

I jeszcze na koniec informacja o konkursie organizowanym przez firmę Bartek: przymierz buciki i wygraj wakacje!!!

Szczegóły poznacie klikając na zdjęcie poniżej

Miłego weekendu!