HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

rozwój mowyArchiwum

środa

6

Sierpień 2014

8

komentarzy

Wychodzimy na prostą

Napisała: , w kategorii: dieta

Niczego nie należy pozostawiać przypadkowi. Niczego nie pomijać. Należy uwzględniać sprzeczne informacje. Nie spieszyć się z wyciąganiem wniosków. Hipokrates ( jeśli uważamy, że wszystko jakoś się ułoży, a dziecko, które miało problemy z rozwojem, po prostu z nich wyrośnie - jesteśmy w poważnym błędzie dop. JF-K)

Właśnie minął rok odkąd rozpoczęłam z Matim terapię logopedyczną. Wtedy wydawało mi się, że ma jeszcze czas, choć byłam na tyle zaniepokojona, że udałam się do poradni. Nie ma na co czekać, gdy intuicja podpowiada, że coś działa nie tak. Teraz wiem, że dobrze zrobiłam. Logopeda to strasznie niedoceniany specjalista, błędnie omijany szerokim łukiem przez rodziców. (więcej…)

piątek

8

Marzec 2013

19

komentarzy

Poliglota

Napisała: , w kategorii: dziecko

Ostatnio smuciłam się, że Mały nie chce gadać… muszę się z tego wycofać.

Ależ chce gadać i robi to bardzo chętnie. Gada jak najęty i to w kilku językach!
Dominujący oczywiście jest język „chiński”. Potrafi paplać po swojemu godzinami. Opowiada niestworzone historie. Komentuje bajki. Relacjonuje zdarzenia z placu zabaw… i dziwi się, ze czasami robię głupią minę, bo ja po „chińsku” ni w ząb.

Odkryłam również, że Synka ciągnie w kierunku iberystyki… melodyjny zaśpiew i to wszędobylskie „e”:

– e je? (gdzie jest)
– e ma (nie ma – w towarzystwie rozłożonych bezradnie rączek)
– tu je (tu jest)

I po francusku się wyrywa czasem. Nie mówi słowa „tak” tylko „łi”

-Kochanie chcesz banana?
-łi
-a może pójdziemy na spacer?
-ooo łi łi

Poliglota mi rośnie, nie ma co!

poniedziałek

11

Luty 2013

13

komentarzy

Logopeda

Napisała: , w kategorii: dziecko

Mam niezwykłą zdolność przyciągania ludzi i zdarzeń. Często, gdy o czymś intensywnie myślę, spełnia się.
Tak było i tym razem.

Od jakiegoś już czasu w głowie kotłowała się myśl, by udać się z Małym do logopedy, tak dla świętego spokoju. Choć Synek w swojej chińszczyźnie mówi coraz bardziej melodyjnie, a gdy pochłonięty jest samodzielną zabawą wyrywają mu się poszczególne słowa, to wciąż mam wrażenie, że coś go blokuje.

I te pytania, czy gada już, co gada, dlaczego tak mało… wybijają mnie z mojej idyllicznej harmonii.

Ja gadałam bardzo szybko, mając już rok układałam pierwsze zdania, o ile wierzyć mojej mamie, bo sama przecież nie pamiętam.

Mąż podobno nie… wręcz przeciwnie. Zaczął mówić po drugich urodzinach…

Każde dziecko ma swój czas. Dlatego nie chciałam panikować i stresować Synka wizytą u lekarza.
No ale, gdy logopeda sam staje na mojej drodze?
Przeznaczenie!

I kamień spadł mi z serca, bo potwierdziło się, to co sama w głowie powtarzam… ma czas!
Najważniejsze, że rozumie i wykonuje polecenia, że czynnie uczestniczy w życiu rodzinnym, domowym, rozpoznaje przedmioty i osoby.

Rady logopedy?

Po pierwsze czekać.

Po drugie kupić szczoteczkę elektryczną dla dzieci i masować Małemu aparat mowy. Żeby był giętki, rozluźniony, wrażliwy… Sam lekarz powiedział „jeśli te masaże nie przyśpieszą rozwoju mowy, to zapewniam, że jak Mały zacznie mówić, to pójdzie mu to sprawniej i lepiej”.

Nie zaszkodzi spróbować.

***

Uwaga: Jeszcze tylko siedem dni do zakończenia konkursu z KappAhl. Wymyślajcie i zgłaszajcie się.

Te z Was, które marzą o zestawie dla dziewczynki w większym rozmiarze (98) zapraszam na rozdanie u Hafiji :)))

wtorek

23

Październik 2012

13

komentarzy

Kłopotliwe pytania

Napisała: , w kategorii: dziecko

Natchnieniem do napisania tego posta była taka oto sytuacja na placu zabaw:

Przy piaskownicy bawi się grupka dzieci pod opieką swoich mam. Nagle jeden chłopczyk wstaje i bez słowa odchodzi na bok, pod krzaczek, wyciąga siusiaka i sika…
Drugi chłopczyk podchodzi do swojej mamy i pyta:
– a dlaczego ten chłopczyk sika na trawkę a nie do nocnika?
Mama zmieszana tłumaczy:
– pewnie bardzo mu się chciało siusiu i nie zdążył pójść do domu.
– ale mówiłaś, że na trawkę tylko pieski siusiają
– tak mówiłam…
– a czy tata jest psem?
– ? nie, tata nie jest psem. Skąd ci to przyszło do głowy?
– bo jak byliśmy na grzybach to też pod drzewkiem siusiał….

I tak sobie pomyślałam z uśmiechem, jakie to ważne co do dziecka się mówi. Patrzę na mojego Malca i zastanawiam się jak to będzie, kiedy i on zacznie zadawać pytania. A wiadomo, nie na każde da się odpowiedzieć. Co więc robić, gdy dziecko w miejscu publicznym zacznie stawiać pytania, na które nie jesteśmy gotowi?

Moi znajomi opowiadali jak to się wybrali do marketu ze swoim 2,5 letnim synem. Przy kasie, chłopczyk obruszył się strasznie i zaczął ciągnąć tatę za rękę:
– jeście piwo
– nie kupujemy piwa. Tata nie lubi piwa
– oj lubi, lubi

Dziecko obnaża rodziców z sekretów wszelakich. I co tu zrobić?

Sama pamiętam jak będąc chyba 9-letnią dziewczynką, zapytałam jedyną znaną mi skarbnicę wiedzy, czyli rodziców:
– a czym się różni dziewczyna od dziewicy?
(zagadnienie znane z kościoła „Maryja zawsze dziewica”… nijak wtedy nie potrafiłam tego pojąć. Myślałam, ze to jakiś błąd językowy).

Jak się można domyślić do dnia dzisiejszego nie otrzymałam odpowiedzi :)))
 

poniedziałek

23

Lipiec 2012

12

komentarzy

Mama mówi…

Napisała: , w kategorii: dziecko

Ostatni tydzień z moim Synkiem to była istna szkoła przetrwania. Takiego toru z przeszkodami to ja już dawno nie miałam. Płacz, fochy, zmienne nastroje, niepohamowany apetyt… dużo tego jak na moją skromną osobę.
Na szczęście widać światełko w tunelu. Nadciągają zmiany. I znów mogę się w czoło stuknąć bo zapomniałam, ze dzieci wciąż przechodzą skoki rozwojowe. Nasz kolejny dobiega końca. Wraca uśmiech, chęć do zabawy i poznawania świata. Dziecko odzyskałam wraz z nowymi zdolnościami.
Synek wykonuje moje polecenia DOKŁADNIE. Robi kropka w kropkę to o co go proszę. Jak to jest, że w tydzień tak zmądrzał? 
Mama mówi „Przynieś butelkę”
Synek idzie i wyciąga z szafki butelkę, a potem mi ją podaje
Mama mówi „Czas na kąpiel”
Synek bierze tatę za rękę i idzie pod drzwi łazienki. Palecem wskazuje na światło, które trzeba zaświecić a po wejściu na kurek z wodą…
Mama mówi „Zrobiłeś kupę”
Synek przynosi matę do przebrania i na pieluchy pokazuje
Mama mówi „Idziemy na spacer”
Synek sam sandałki zakłada
Mama mówi „Włącz telewizor”
Bierze pilota i załącza a potem mi pilota oddaje
Mama mówi…. tyle słów, poleceń, próśb i wszystkie są zrozumiałe!
Potrafię skomunikować się z własnym dzieckiem! ŁOŁ co za kosmos!