HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

senArchiwum

wtorek

29

Październik 2013

23

komentarzy

…sweet dreams…

Napisała: , w kategorii: dziecko

Nastała rzecz niebywała. Nieprawdopodobna wręcz. Mały sam zasypia w swoim łóżeczku! Bez…

misia,
trzech piłek,
dwudziestu samochodzików,
pięciu książeczek,
telefonu komórkowego,
laptopa,
wokalu osobistego jednego, bądź drugiego rodzica,
chórku czasem.

Godzina 19.30 gasimy światła w całym mieszkaniu. Mówimy dobranoc. Mały biegnie do łóżeczka, układa się do mnie tyłem, czasem tylko rękę wyciągnie, by sprawdzić czy jestem.

5 minut później śpi.

Śpi.

Jakie to proste.

Ale fakt pierwszy: od miesiąca nie zaliczyliśmy żadnej dziennej drzemki. Fakt drugi: jak tylko mogę staram się organizować mu aktywne zajęcia (tak. skakanie po łóżku, gdy mama pracuje, to jest aktywne zajęcie). Fakt trzeci: mój mały chłopiec dorasta.

I pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu zamieniałam się w zombie… gdy Mały budził się co parę chwil… Wszystko się zmienia. I nie wiem tylko czy cieszyć się, czy lękać, że to dzieje się w takim tempie… Ale najważniejsze: i ja, i Synek mamy spokojny sen. Gdy się jest wypoczętym i zrelaksowanym, łatwiej stawić czoła wszystkiemu, co nas tak zaskakuje 😉

środa

11

Wrzesień 2013

20

komentarzy

Silnik Diesla czyli problemy z usypianiem

Napisała: , w kategorii: dziecko

Już dawno zapomniałam, co to znaczy nie umieć uspać dziecka, czy to w dzień czy w nocy. Trafem szczęścia przez ostatnie kilka miesięcy rytm dnia mieliśmy całkowicie ustabilizowany (+/- 30min.)

Ale…
Nie ma lekko. Wszystko się zmienia. Od kilku dni (i nocy o zgrozo!) Synek ma problemy ze snem… Wybudza się kilkakrotnie w ciągu nocy.

Dziś już wcale w dzień spać nie chciał, i choć radośnie wieczór przywitałam, myśląc „O. To dziś rozpocznie się szybciej niż zwykle!”, niestety rozczarowałam się strasznie.

Bo dziecko zamiast spać to:
– postanowiło policzyć ile autek liczy jego zbiór. A, że liczyć nie potrafi, po prostu wywalał auta z pudła i pojedynczo wkładał je do środka.
– układał piramidę z krzeseł (!)
– próbował nauczyć się skakać z parapetu
– owijał się kołderką i turlał z łóżka na podłogę
– skakał po łóżku (to akurat banał…)
– po iluś-tam prośbach by jednak poszedł spać, przyniósł do łóżka misia, położył na poduszce i przykrył kołderką

Koncepcji mi brakło, by przekonać go do spania. W końcu wytoczyłam ciężkie działo… zaczęłam śpiewać (!) I zadziałało! Naprawdę!
Mały przybiegł do mnie i zatkał mi usta dłońmi. I trzymał tak, i trzymał, a ja śpiewałam i śpiewałam. Po kilku chwilach znudził się i wpakował do łóżka…

Mr.Tata z niedowierzaniem obserwował co się dzieje… Po wszystkim pokiwał głową:
– i wyobraź sobie, że masz taką dwójkę. Silnik Diesla normalnie…

Impossible….

wtorek

5

Marzec 2013

23

komentarzy

Chyba wiem w czym jest problem :)))

Napisała: , w kategorii: dziecko

Wydaje mi się, że rozwiązałam problem braku południowej drzemki…

Kłopoty z dziennym snem rozpoczęły się w momencie nauki korzystania z nocnika. Im Synek bardziej świadomie zaznajamiał się z własną fizjologią tym gorzej znosił drzemki.

Próbowałam różnych sposobów usypiania, a gdy wczoraj usnął mi w samochodzie, załamałam ręce… no przecież nie będę mu fundowała poobiedniej przejażdżki autem, żeby mógł się zdrzemnąć!

Dziś już od jedenastej Mały tarł oczy, ale do łóżeczka położyć się nie chciał. I wiem dlaczego! To nie kwestia dziennej agresji do miejsca spania, ale do pieluszki, tak go od drzemki odstręczała! Okazało się, że bieganie bez pieluchy jest ważniejsze niż regenerujący sen!

Natchnęła mnie ta myśl i na materac rozłożyłam ceratkę, na nią ręcznik… Mały zasnął w dziesięć minut. Bez pieluchy!

Jeśli jutro sytuacja się powtórzy, będzie to oznaczało, że rozwiązaliśmy problem drzemki, a także zrobiliśmy kolejny krok w stronę samodzielności 🙂

Teraz Syneczek smacznie sobie śpi, a ja delektuję się pyszną kawą i spogląda na ten wiosenny, słoneczny świat! Booosko!