HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

tradycjaArchiwum

piątek

4

Styczeń 2013

13

komentarzy

Po Kolędzie

Napisała: , w kategorii: styl życia

Wczoraj mieliśmy Kolędę. Zawsze wpuszczam księdza, bardziej z powodu tradycji niż prawdziwej potrzeby. W zasadzie sama obecność księdza w moim domu jest mi obojętna, to raczej element bożonarodzeniowego rytuału. Zawsze miałam wrażenie, że te wizyty są tylko takim eleganckim „zbieraniem na tacę”.

Gdy się wprowadziłam do mojego mieszkania i przyjęłam pierwszą Kolędę to się mile zaskoczyłam. Młody ksiądz (w naszym wieku), odmówił przyjęcia koperty. Powiedział, ze jak chcemy to możemy w kościele do koszyczka wrzucić, a on nie po pieniążki przyszedł… Pomyślałam, że w Kościele następują zmiany i ucieszyłam się na tę myśl.

Niestety na drugi rok, inny ksiądz, inna Kolęda. Widziałam, jak się rozgląda i jak przedłuża pożegnanie, ale my koperty nie przygotowaliśmy. Zrozumieliśmy, że nie trzeba. Ksiądz odwiedza swoich parafian chyba po to, by ich poznać… poznać ich opinie, nastroje, problemy, radości… Nie tylko o kopertę tu chodzi, przecież.

W tym roku również koperty nie było. Cała wizyta księdza trwała 2 minuty raptem. Ksiądz usiadł, zajrzał w swoją kartotekę. Zapytał co u mnie słychać i gdzie jest mąż (niestety nie zdążył dojechać). Małemu dał obrazek i wyszedł…

Nawet nie zdążyłam odpowiedzieć w pełni na to jedno postawione pytanie, a księdza już nie było…

Jaki sens więc mają takie wizyty? Dla mnie żadnego. Czułam się rozczarowana (pewnie tak samo jak ksiądz, który koperty nie dostał hahaha). W przyszłym roku zastanowię się czy wpuszczę księdza do swojego mieszkania.

Tylko Mały  wyniósł z tego spotkania nową lekcję. Po tym jak otrzymał obrazek, bardzo się ucieszył, lecz uczony przeze mnie, że od „obcych” ma nic nie zabierać, a każdą cudzą rzecz może jedynie pooglądać i musi oddać… leciał za księdzem z tym obrazkiem, by mu go zwrócić.

Ach nawet nie wiecie z jaką żałosną miną na mnie spojrzał, gdy się okazało, że ksiądz wcale nie chce obrazka z powrotem… A to co się musiałam natłumaczyć dlaczego może ten obrazek zatrzymać, to moje…

wtorek

4

Grudzień 2012

11

komentarzy

Barbórka

Napisała: , w kategorii: styl życia

Dziś na Śląsku święto górnicze – Barbórka.

Pamiętam jak byłam dzieckiem, czekałam na ten dzień prawie jak na Mikołaja. Stałam w oknie i wypatrywałam orkiestry górniczej, wędrującej i grającej na przykopalnianych osiedlach.

 zdjęcie pochodzi z zasobów internetowych

Ile już czasu upłynęło, odkąd ostatni raz w mroźny, grudniowy poranek obudziły mnie dźwięki trąbek i bębnów. Potem szło się do kościoła, gdzie zamiast organów wnętrze wypełniały orkiestrowe brzmienia. Górnicy w strojach galowych, pod pachą trzymający czapy z pióropuszami. Nie raz widziałam jak im się łza w oku kręci… jedyny taki dzień.

Potem obiad uroczysty. Oczywiście rosół, rolada, kluski śląskie i modro kapusta. Kto mógł to zasiadał do stołu. Przychodziła i babcia, i dziadek gdy jeszcze żył, czasem ciotki zjeżdżały.

Dziś chyba już się tak nie świętuje. Brak czasu na barbórkowe świętowanie, a i górników jakby mniej…

Na szczęście teściowa, Barbara, podtrzymuje tradycję. Zwykle chodzimy do niej na śląski obiad. Niestety w tym roku przyjść nie możemy… szkoda, bo wiem, że byłoby jej bardzo miło.

Wszystkim Barbarom składam dziś serdeczne życzenia imieninowe 🙂