HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

urlopArchiwum

sobota

10

Sierpień 2013

8

komentarzy

Uwaga URLOP!

Napisała: , w kategorii: styl życia

Czekałam, czekałam i doczekać się nie mogłam, na urlop mężowski. I oto jest! Pierwszy, prawdziwy, dwutygodniowy. Pierwszy po niemal 5-6 latach. Jak wcześniej funkcjonowaliśmy bez urlopu, nie wiem. Na dziko raczej, spontanicznie.

Choć pomysłów na spędzenie tego czasu mieliśmy mnóstwo, dopiero w zeszłym tygodniu zdecydowaliśmy gdzie pojedziemy. I to całkiem przypadkowo.

Nauczona przykładem tygodniowych wakacji u babci, że najwięcej radości dają rzeczy proste, szukałam miejsca w którym moglibyśmy odpocząć. zregenerować się, pobyć razem – rodziną.

Kiedyś relaks i spokój = SPA.
Dziś dużo się zmieniło.

Przeszukując internet trafiłam na cudowny, skromny pensjonat  w Szczyrku. No może to niezbyt daleko od Katowic, i nie do końca myślałam o tym, by tam spędzić wakacje, ale przekonałam się. Intuicja mi podpowiedziała, że tam będzie nam bardzo dobrze.

Przeglądałam zdjęcia, całą stronę, czytałam opinie… tak. To miejsce na moje wakacje. Prosto. Ciepło. Rodzinnie.

Jutro pakowanie i ostatnie zakupy. Wyjeżdżamy już w poniedziałek rano :)))

*zdjęcia pochodzą z Internetu


czwartek

4

Lipiec 2013

8

komentarzy

Wakacje w Polsce? czyli gdzie?

Napisała: , w kategorii: styl życia

I stało się!
Myślałam, że to nie nastąpi nigdy!

Mr.Tata będzie miał wolne. Tak po prostu. Dwa tygodnie bez pracy… nawet bez myśli o pracy (teoretycznie).
Dwa tygodnie w sierpniu!

Oczywiście chcemy wykorzystać ten czas na wspólne wakacje… a przynajmniej połowę czasu. Za granicę nie wybieramy się w tym roku, głownie z przyczyn organizacyjnych, ale… w Polsce przecież też jest pięknie.

No i któryś dzień z rzędu „sprzeczamy się” i trasy wyznaczamy. Mr.Tata jest fanem Mazur i polskiego morza, które zjeździł wzdłuż i wszerz.

Ja natomiast chętnie zostanę na południu. Beskidy. Tatry. Bieszczady. Jura Krakowsko-Częstochowska. To są moje klimaty…

Klops jakich mało. Czasu niewiele. Trzeba szybko się decydować i rezerwacji dokonywać.
Może pomożecie?

Chętnie poznam Wasze ulubione zakątki w Polsce. Takie godne polecenia. Do zakochania niemal.

Kryteria:
1. Miejscowość turystyczna raczej nieduża. Nie chcemy zbyt wielkiego gwaru miejskiego
2. Pensjonat/Hotel/Kwatera dostosowana do pobytu rodzinnego, z dwuletnim dzieckiem. Najlepiej z placem zabaw.
3. Przystępne ceny (ale to oczywiste przecież)
4. Pobliskie atrakcje turystyczne, aby nie siedzieć przez tydzień w jednym miejscu.

Jakieś pomysły?
Piszcie. Każdy rozważę :)))

* zdjęcia pochodzą z Internetu

poniedziałek

20

Sierpień 2012

11

komentarzy

Wisła na bis :)

Napisała: , w kategorii: dziecko, styl życia

I znowu zawitaliśmy w Wiśle 🙂 Niedzielny poranek przywitał nas taką duchotą, że oboje z mężem w oczach mieliśmy pytanie „I co robimy”. Zażartowałam:
– chyba czas na Wisłę
a on na to:
– to się pakuj. Jedziemy. Co będziemy się smażyć na blokowisku.
I pojechaliśmy. Jak zwykle pakowanie zajęło nam 10min. I w drogę.
Cudnie było. Nie wiem dlaczego, ale lubię wracać do Wisły. Niby nic takiego, ale tam odpoczywam i ładuję się pozytywną energią. Dobrze, ze to tylko godzinka drogi.
To był dzień Syna i Taty. Głownie to oni rządzili. Mogli w końcu spokojnie mecz rozegrać, bez obaw, że komuś innemu zabawę popsują (jak to zwykle bywa na placu zabaw):

Synek w trakcie zaliczył pierwszy raz poparzenie pokrzywą. Bąble miał od kostki po samo udo i nawet się nie zająknął. Dwa razy podrapał i to wszystko. Zuch chłopak 🙂

Gdy się zmęczył, posadziliśmy go w wózku i sami rozegraliśmy mecz… siatkówki tym razem. Mały za każdym odbiciem zanosił się śmiechem. Co powodowało salwy śmiechu i u nas. No i mama pokrzywy zaliczyła. Koniec meczu.
Wróciliśmy zmęczeni ale szczęśliwy. Synek wyspał się w samochodzie i w domu usnąć nie chciał… ale warto było. Może jeszcze pojedziemy. Jak wrzesień będzie ładny, to chętnie się wybiorę 🙂
A dziś smażymy się na placu zabaw… Mały zaliczył limo pod okiem, zdarte kolano i łokieć…