HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

weseleArchiwum

środa

23

Październik 2013

22

komentarzy

Poweselnie…

Napisała: , w kategorii: styl życia

Dzieje się u mnie tak dużo, że nawet nie mam czasu przysiąść i na bieżąco zamieszczać postów. Mam nadzieję, że już wkrótce wszystko się ustabilizuje, a ja jak dawniej z kubkiem kawy zatopię się w blogowym świecie.

Ale muszę podzielić się z Wami ostatnim weekendem, bo był… co najmniej super. Byliśmy na weselu mojej kuzynki. Sami. Mały został z dziadkami, i co prawda z tego tytułu musieliśmy urwać się trochę wcześniej, ale co wytańczyliśmy, co wypiliśmy, co zjedliśmy… i co ubawiliśmy się to nasze!

Wesele było piękne… Pani Młoda wyglądała tak zachwycająco, że Mr.Tata w kościele mnie szturchał „popatrz jaka kiecka”… Z zachwytem oczywiście. I wzruszenie go ogarniało momentami… aż szepnął nawet… „i pomyśl, że już niedługo (!!!) nasz Mały będzie na ich miejscu” na co ja już nie takim szeptem „po moim trupie”…Tak mi się wyrwało… 😉

I po raz kolejny okazało się, ze świat jest mały. Tyciusieńki… bo na weselu spotkałam się z inna blogerką… Patty z Macierzyństwo jak czeski film. No, w takiej konfiguracji nie spodziewałam się spotkać żadnej z blogowych znajomych… a „wódki” się napić to już wcale. Dziewczyna jest do rany przyłóż, a jej synek… kawaler jakich mało. I sam mnie do tańca prosił.. no może nie prosił… wziął za rękę i odciągnął od partnera. Taki asertywny dwulatek

A oto my:

Patty, Gabi i ja…

I trochę prywaty teraz:
tak, tak… Pani Młoda trzyma w rękach mohito… 😉 I powiem Wam, ze dobry barman na weselu to fajna sprawa.
Pawle (Szacowny Małżonek) i żeby Ci nie było żal, że fota bez Ciebie, to sporą partię wrzucę jak tylko dostaniecie od fotografa… 🙂
A na koniec taka dygresja Mr.Taty… „to może by się tak rozwieść i jeszcze raz ożenić, by móc to przeżyć raz jeszcze?”

Hmmm… 😉

niedziela

3

Czerwiec 2012

7

komentarzy

Weselny ZONK

Napisała: , w kategorii: dziecko

Byliśmy wczoraj na weselu przyjaciela. Mr.Tata był świadkiem, więc trochę emocjonalnie do sprawy podeszliśmy. 
Ceremonia skromna, cywilna, a przez to ekspresowa sprawiła, iż nie bardzo odczuliśmy, że uczestniczymy w czymś ważnym i podniosłym. My tam mało ważni jesteśmy, ale zastanawiam się czy Państwo Młodzi to odczuli?
Samo wesele też skromne, ale nie można przecież oczekiwać hucznej zabawy, gdy gości zaproszonych było dwudziestu, przy czym 3/4 par z dziećmi i to malutkimi. Nasz Mały był najstarszy, a ma 13 miesięcy!
Zresztą nie ważne jaka skromna uroczystość, i tak przygotować się trzeba, więc od rana bieganina i krzątanina. Jak się tu porządnie  wyszykować z dzieckiem na ręku? Tak więc wymienialiśmy się:
– tata golenie i kąpiel, ja pakowanie torby „z rzeczami bez których obejść się nie mogę, czyli Syn ma torbę największą” ,
– tata karmienie Małego, ja kąpiel i malowanie, 
– tata ubieranie, ja ubieranie Małego,
– ja ubieranie, tata z Małym na rękach poganianie mnie
i już prawie gotowi jesteśmy, gdy przypomniało nam się, ze fotelik nie zamontowany…
– tata z fotelikiem do auta zbiega, ja z Małym na rękach sprawdzam czy wszystko spakowane (!)
– tata bierze Małego, ja torby. Wyjeżdżamy
W USC jesteśmy na czas. Z uśmiechem na ustach rozglądam się po zebranych gościach i coś mi nie pasuje. 
Wózek! Zapomnieliśmy o wózku!
I panika! Jak ja teraz Synka uśpię… zbladłam…
Na szczęście znajomi nas poratowali, i na imprezie na zmianę usypialiśmy dzieci. Uff… 
Nie wiem, co mi się dzieje ostatnio, ale mam wrażenie, że nie ogarniam. Wiem, że nie zawsze wszystko przewidzieć można, ale o wózku zapomnieć?
Ta przedweselna gorączka zawsze w głowach miesza…