HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

zakupy z dzieckiemArchiwum

wtorek

5

Luty 2013

20

komentarzy

Zakupowe wyzwanie

Napisała: , w kategorii: dziecko

Lubię chodzić z Małym na spacery… Od kiedy wybraliśmy się na pierwszą wyprawę bez wózka, celebrujemy każde takie wyjście. Synek czasem dzielnie kroczy przy moim boku, trzymając mnie za rękę. Czasem biega od krzaczka do drzewka i ledwo daję radę za nim nadążyć. Spacerujemy z dala od ulic i samochodów, więc jestem spokojna, choć czujna…

Jednak zdarzają się takie dni jak wczoraj, kiedy Synek za nic w świecie do wózka wsiąść nie chce i stoi pod drzwiami gotowy przez nie wyskoczyć, byleby tylko na własnych nóżkach spacer zaliczyć. Doceniam wielce jego pęd ku samodzielności, dlatego po niemal półgodzinnej bezskutecznej argumentacji, dlaczego w wózku a nie bez, dałam za wygraną.

Wyszliśmy bez wózka. Mały zadowolony, ja zestresowana, bo zakupy bezwzględnie zrobić musiałam. Cóż… podjęłam wyzwanie. Poszliśmy razem do Tesco. Szło nieźle. Mały grzecznie szedł przy mnie i robił o co prosiłam. W sklepie posadziłam go w wózku i skierowałam w stronę hali. I tu nastąpił problem… bo wjechać na halę z dzieckiem w wózku nie mogłam… Wjazd dla wózków posiadał ogranicznik wysokości!!!

Wyjęłam więc Małego z wózka, przejechałam przez wjazd… i już nie było mowy o tym, by Synka do wózka z powrotem zapakować. O wolności! O bezkresie sklepowych półek! oooo…. hulaj dusza, piekła nie ma!

Mały ruszył pędem w głąb sklepu, nawet się nie obejrzał. Na szczęście przystanął zainteresowany kolorowymi pudełkami. Dopadłam do niego, lekko już zgrzana i zestresowana. Pozwoliłam mu wziąć opakowanie z rodzynkami, wzięłam na rękę, a drugą zgarniałam z półek co potrzebniejsze rzeczy. Szybko odnalazłam porzucony wózek sklepowy i nie bacząc na to, że połowa produktów wciąż czeka na półkach, poszłam do kasy…

I tylko się zastanawiam, jak ja teraz zakupy robić będę, gdy Mały wciąż na wózek swój piękny, obrażony jest wielce!

No… do Tesco nie pójdę….