HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

zdjęciaArchiwum

poniedziałek

11

Sierpień 2014

2

komentarzy

Krótka forma

Napisała: , w kategorii: styl życia

Zawsze uważałam, że forma komunikacji ma znaczenie. Może nie świadczy o człowieku, ale nadaje mu charakter. Jednak nie byłam przekonana, że krótkie formy wypowiedzi mogą mieć większe znaczenie niż szeroko omówiony temat. Może za wyjątkiem „ciętej riposty” – ta rozwala system myślenia. (więcej…)

środa

25

Wrzesień 2013

9

komentarzy

Dlaczego jesień jest taka fajna?

Napisała: , w kategorii: dziecko

…Bo jest MOKRA!!!

Znacie to, prawda? I jak tu przekonać dziecko, by się w kałuży nie kąpało, jak to taka zabawa jest? Na całe szczęście tryb „zabawa” włącza mu się tylko, gdy na nogach ma kalosze 😉

sobota

24

Sierpień 2013

15

komentarzy

Taras

Napisała: , w kategorii: styl życia

Skoro mój balkon wciąż jest wyłączony z użytku, postanowiłam wkraść się na cudzy taras…

Tak , tak… Ciocia G. nie dość, że mnie ugościła to jeszcze fotki pstryknęła. No chyba będę częściej wpadać 😉

niedziela

18

Sierpień 2013

21

komentarzy

Bez zęba na przedzie, czyli fotorelacja z wakacji

Napisała: , w kategorii: styl życia

Mam nadzieję, ze ten wpis nie będzie zbyt długi i Was nie zanudzę, ale piszę go też dla siebie… by jak najwięcej zapamiętać 🙂

Wakacje uważam za bardzo udane, choć nie obyło się bez komplikacji…

Zaczęliśmy oczywiście od poranku w naszej kochanej Wiśle. Nie mogliśmy sobie odżałować, by nie zajrzeć, bo przecież przejeżdżaliśmy tamtędy. Oczywiście Synek czuje się tam, jak w domu. Doskonale zna każdy zakamarek, szczególnie na placu zabaw

Wielka ucieczka do nadjeżdżającego samochodu… to zwiastun tego co się działo podczas wakacji.

Mały ostatnio upodobał sobie zwisanie. Im wyżej, tym lepiej. Na szczęście Mr.Tata daje radę 🙂
 

Po zakwaterowaniu w Szczyrku, Mały okupował bawialnię. Obawiałam się, ze właśnie w tym miejscu upłynie nam cały pobyt…

… ale pojawiło się coś niezwykłego. Czego jeszcze nie znaliśmy. Trampolina!

Musiałam i ja spróbować. Zabawa przednia! Jeśli macie możliwość to skaczcie koniecznie!

Jeśli spacer po deptaku, to tylko w podskokach. I koniecznie „na barana”.

Fontanna. Jedyna atrakcja, którą omijaliśmy szerokim łukiem. Przy pierwszej nadarzającej się okazji Synek rozebrał się do naga, i za nic w świecie nie chciał dać się przekonać, że to nie jest wanna! Pół Szczyrku kibicowało nam ze śmiechem przy próbach wyciągnięcia delikwenta z wody. Jednak nam do śmiechu nie było… wracaliśmy do pensjonatu mokrzy. Wszyscy!

Wieczorem był czas na małe, zimne… i na zabawy w piaskownicy.

Rankiem za to, zrywaliśmy się z łóżek i rytualnie spacerowaliśmy pod skocznie, gdzie już o 8.00 trening rozpoczynali młodzi skoczkowie. Nie miałam okazji oglądać skoków na żywo, ale już sam trening i to w środku lata, zrobił na mnie wrażenie.

W drodze powrotnej kupowaliśmy swojskie produkty i zasiadaliśmy w ogrodzie do śniadania


Staraliśmy się jak najwięcej pozwiedzać. Byliśmy m.in. w Żywcu, gdzie zajrzeliśmy na Zamek, do Parku Miniatur, na wystawę łowiecką…

Synek w doskonałym humorze, śmiał się idąc alejkami parkowymi, wygłupiał… aż zderzył się z latarnią. Niby nic poważnego, ale… okazało się, że zderzył się tak niefortunnie, że ułamała mu się górna jedynka. A dentystka ostrzegała, że zęby będą mu się łamać jak zapałki… nie sądziłam tylko, że tak szybko… Po tym zdarzeniu to i nastrój wakacyjny jakoś osłabł.

Na szczęście Mini Zoo uratowało sytuację i uśmiech powrócił na twarzy Małego… szczerbaty uśmiech.


Na Górze Żar to już obaj moi panowie mieli mnóstwo frajdy. Synek skosztował nawet jak Pepsi smakuje. A co mi tam! Dbam o te jego zębole, obsesyjnie niemal… a im bardziej dbam, tym gorzej jest. Wyluzowałam…

Przed zejściem na lotnisko, nie powstrzymały nas tabliczki, że WSTĘP SUROWO WZBRONIONY. Nikt nie mógł powstrzymać mojego Małego przed zbiegnięciem w stronę samolotów. W sumie, to Mr.Tata nawet nie próbował.

Zobaczyć szybowce z bliska… imponujące…

Zobaczyć startujące szybowce z bliska… bezcenne…

Nawet na mnie, z tym moim lękiem przed lataniem, robiło to wrażenie.


W Szczyrku obowiązkowo jeszcze zaliczona kąpiel w rzece…
 

…i ostatni spacer przed wyjazdem…

Było super! Mimo przygód.
A na sam koniec pytam się Mr.Taty jak mu się wakacje podobały. A on:

– Wiesz… kiedyś na wyjazdach to mieliśmy świetne wieczory i kiepskie poranki… a teraz jest odwrotnie. Mamy kiepskie wieczory i cudowne poranki…

I coś w tym jest.

Teraz tylko musimy się ogarnąć i znaleźć dentystę, który podejmie się odbudowy zęba mlecznego u dwulatka…

wtorek

2

Kwiecień 2013

15

komentarzy