HPMblog

trening – dieta – zdrowy styl życia

zdrowa żywnośćArchiwum

poniedziałek

8

Luty 2016

6

komentarzy

Dieta niełączenia

Napisała: , w kategorii: dieta

Moje poszukiwania dietetyczne zataczają koło. Ciężko jest zbilansować dietę przy takiej ilości różnorodnych treningów. Jestem rygorystyczna i trzymam się zarówno rozpiski treningowej, jak i żywieniowej. Ale cóż… bieganie potrzebuje węgli, siłowy białka, joga produktów lekkostrawnych. Pogodzić tego nie sposób. Można jedynie starać się maksymalnie zbilansować dietę, co właśnie starałam się robić do tej pory.

Kluczem wg którego rozpisuję sobie dietę jest SAMOPOCZUCIE. (więcej…)

wtorek

21

Październik 2014

4

komentarzy

Owsiane

Napisała: , w kategorii: dieta

Nie przypominam sobie, bym jadała płatki owsiane będąc dzieckiem. Może w przedszkolu, ale nie jestem pewna, a przynajmniej tego nie zarejestrowałam. Tak naprawdę zetknęłam się z nimi jako nastolatka i oczywiście nie wpadłam wtedy na tak szatański plan by je jeść. Kto by tam jadł owsiankę? Miałam na nie zupełnie inny pomysł… robiłam z nich kosmetyki…  (więcej…)

piątek

26

Wrzesień 2014

2

komentarzy

Frontem do klienta, czyli bez wymówek cz.I

Napisała: , w kategorii: dieta

Pamiętam czasy, kiedy na moim osiedlu królował jeden market Leader Price. 2004 rok. Nowe miasto, nowe osiedle, nowe mieszkanie. Pamiętam jak poszłam pierwszy raz na zakupy. Weszłam i wyszłam z przerażeniem w oczach „to co ja teraz będę jeść?”. Nie. Nie byłam wtedy fanką zdrowego jedzenia, ale intuicja podpowiadała mi, że te produkty w ogóle nie nadają się do spożywania. Tanie i marne. Na szczęście sytuację ratowało pobliskie targowisko, na które zresztą z radością zaglądam do tej pory.  (więcej…)

niedziela

20

Styczeń 2013

11

komentarzy

Na Zdrowie: Hity w mojej kuchni

Napisała: , w kategorii: dieta

W zeszłym tygodniu pisałam o grzechach żywieniowych, a teraz będzie coś zupełnie przeciwnego. Zabierając się do napisania tego posta, robiłam listę rzeczy dobrych, bez których moje kuchnia nie istniałaby wcale. Wyszło tego tyle, że… ech, byłby to bardzo długi post. Postanowiłam rozbić go na klika wątków.

Dziś opowiem o moich najukochańszych produktach. Moja lista Top 3:

1. Czosnek!

Jadałam go od dziecka. Zajadała się nim moja prababcia, moja babcia, a mój ojciec to prawdziwy fan czosnku. Moja rodzinna kuchnia była bogata w ten składnik, a i ja czosnku sobie nie odmawiam. Dodaję go do większości moich dań, w różnych proporcjach i wcale nie przeszkadza mi jego specyficzny zapach. Gdy jestem przeziębiona pijam namiętnie mleko z czosnkiem i masłem. Oczywiście żadnych chińskich podróbek! Polski, pachnący, wyciskający łezkę w oku. Tylko taki kocham.

A czy wiecie, że czosnek
– działa żółciopędnie i przeciwskurczowo chroniąc przed zgagą
– inhaluje drogi oddechowe
– reguluje florę bkteryjną
– działa jak antybiotyk – ma właściwości antybakteryjne
– ma właściwości antygrzybicze i przeciwrobacze
– świeży sok z czosnku hamuje rozwój wirusów grypy!!!
– pomaga przy infekcjach dróg moczowych
– pomaga zmniejszyć ból podczas miesiączki
– obniża poziom cholesterolu we krwi
– ma właściwości antysklerotyczne

Dużo tego… więc jedzcie czosnek bo zdrowo jak cholera!

* źródło Wikipedia

2. Imbir

To moje najmłodsze odkrycie kulinarne. Zaczęłam stosować go regularnie od jakiś 2-3 lat, kiedy to pierwszy raz zafascynowałam się Kuchnią Pięciu Przemian. Lubię i ten w proszku i w korzeniu, w zależności od potrzeb stosuję zamiennie. Codziennie przynajmniej szczypta ląduje w rosole, owsiance, czasem kawie… szczególnie w okresie zimowym.

Imbir głównie:
– ułatwia trawienie
– łagodzi mdłości
– chroni przed tworzeniem zakrzepów
– łagodzi bóle miesiączkowe
– leczy przeziębienia
– leczy migreny
– działa przeciwobrzękowo
– dba o jamę ustną (działa odkażająco i odświeżająco)
– zwiększa koncentrację
– poprawia krążenie krwi

no i imbir stosuje się w preparatach odchudzająco-modelujaco-wyszczuplająco-antycellulitowych 🙂

Więcej przeczytacie TU

3. Szpinak

Zaczęłam go jeść tak naprawdę dopiero jak wyprowadziłam się z domu. Moi rodzice NIGDY nie gotowali szpinaku, bo „nie jesteśmy królikami i nie będziemy jeść trawy”. Jako dziecko nie wiedziałam jak szpinak smakuje, choć w ogrodzie mojej babci zarastał grządki…
Teraz nie mogę bez niego żyć. Potrawy ze szpinakiem to moje ulubione np. naleśniki ze szpinakiem, zupa szpinakowa, sola na szpinaku… przynajmniej raz w tygodniu szpinak musi być n stole.

A że do tego zdrowy jest, to dla mnie „skutek uboczny”, bo tak mi smakuje:
– zawiera łatwo przyswajalne żelazo
– witaminę C
– bogaty w przeciwutleniacze

100g gotowanego szpinaku zawiera:

  • 2,4 mg żelaza,
  • 600 mg wapnia,
  • ok. 20 kalorii,
  • 5,1 g białka,
  • 0,5 g tłuszczu,
  • 1,4 g węglowodanów,
  • 6,3 g błonnika,
  • 490 mg potasu,
  • 120 mg sodu,
  • 93 mg fosforu,
  • 59 mg magnezu,
  • 0,4 mg cynku,
  • 6000 mikrogramów witaminy A,
  • 0,07 mg witaminy B1,
  • 0,15 mg witaminy B2,
  • 0 4 mg witaminy B3,
  • 0,18 mg witaminy B6,
  • 25 mg witaminy C,
  • 2 mg witaminy E,
  • 140 mikrogramów kwasu foliowego.

  Fiu, fiu… całkiem nieźle jak na trawę :)))

Więcej o szpinaku możecie przeczytać TU

Nie wyobrażam sobie by, któryś z tych trzech produktów zniknął z powierzchni ziemi…
Smacznego!

niedziela

25

Listopad 2012

14

komentarzy

Na Zdrowie: Przepis na naleśniki

Napisała: , w kategorii: przepisy

Ten wpis pojawia się na życzenie moich drogich czytelniczek. Ostatnio wspominałam, że moim ulubionym daniem są naleśniki ze szpinakiem. Dziś zdradzę, jak je przyrządzam…

Naleśniki ze szpinakiem wg HPM

Ciasto naleśnikowe:

2 szklanki mleka
1 szklanka wody
1 jajko
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki cukru
mąka w ilości potrzebnej do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Ja często stosuję mąkę razową

Wszystkie składniki mieszamy (miksujemy) i smażymy naleśniki na prawie suchej patelni (o ile mamy teflonową). Przed smażeniem naleśników nacieram patelnię oliwą z oliwek. Czynność powtarzam, gdy patelni podczas pieczenia robi się zbyt sucha. Nie lubię naleśników smażonych w dużej ilości tłuszczu.

Farsz:

1 opakowanie mrożonego szpinaku w brykiecie lub liściach
1/2 opakowania twarogu chudego lub 1 opakowanie twarożku naturalnego do kanapek
2 ząbki czosnku
sól, pieprz do smaku

Odmrażamy szpinak i stawiamy go na ogień w celu odparowania wody. Chwilę go parzymy, dodajemy rozgnieciony czosnek. Uważamy, by nie przypalić szpinaku, bo stanie się gorzki. Po chwili (ok 5min.) gasimy palnik i dodajemy serek oraz przyprawy. Mieszamy aż do uzyskania jednolitego farszu.

Teraz przyszła pora na nadziewanie naleśników. Polecam zasadę jak kto lubi, byle się naleśniki dało zwinąć. Ja je po prostu składam w kostkę. I gotowe 🙂

A teraz wersja de luxe:
Przygotowujemy dodatkowo ulubiony sos (np. serowy), nadziane naleśniki układamy w naczyniu żaroodpornym, polewamy i zapiekamy ok 15min. w piekarniku nagrzanym do 180stopni. Można też posypać grubo startym serem, bądź ułożyć pokrojoną mozzarelkę.

Taką wersję preferuje Mr.Tata. Ja  z reguły pozostaję przy podstawowej 😉

Smacznego!