„Lustereczko powiedz przecie…”

Tak. Lustereczko prawdę Ci powie. Stanęłam dziś przed Wielkim Sędzią, by obiektywnie ocenić jakie straty poczyniła ciąża z moim ciałem, choć ostateczny bilans zobaczę dopiero po porodzie. Postanowiłam jednak oswoić wroga zdecydowanie wcześniej, by mieć czas na opracowanie szczegółowego planu powrotu do formy. Zmieniło się, oj zmieniło moje filigranowe ciało. Zaczynając od dołu: łydki straciły swój kształt, uda i biodra zdecydowanie się rozrosły, stały się pełniejsze, brzuch – wiadomo – wciąż ma 105cm w obwodzie, choć ku mojemu zdziwieniu prezentuje się całkiem dobrze. Skóra ładnie naprężona i nawilżona. Piersi – chciałabym pozostawić bez komentarza, ale to nie wyeliminuje problemu – duże (ogromne!), mało elastyczne, pocięte rozstępami. Ok. Wszystkiego mogłam się spodziewać. Byłabym naiwna sądząc, że po ciąży moje ciało będzie wyglądało nieskazitelnie. Jednak największego szoku doznałam widząc jak zaczyna tworzyć mi się podwójny podbródek. Tego niestety nie przewidziałam.
Wcześniej pracowałam nad ciałem i kondycją minimum cztery dni w tygodniu. Każda forma ruchu sprawiała mi przyjemność: siłownia, zajęcia jogi, ćwiczenia kardio, gimnastyka… w zależności od humoru. Przez te dziewięć miesięcy tęskniłam do tego rodzaju aktywności. Teraz patrząc w lustro zastanawiałam się co mogę zrobić w tym momencie by poprawić rezultaty. Oczywiście nie wpadłam na genialny pomysł by tuż przed terminem katować swoje ciało treningiem i zdaję sobie sprawę, że zbyt szybko nie będę w stanie tego zrobić. Jednak na kurzą nogę! musi być jakiś sposób by pozbyć się lub przynajmniej zahamować rozwój podwójnej brody!
Plątałam się po mieszkaniu i myślałam. Myślałam i przetrząsałam dostępne mi źródła wiedzy. Eureka! Mam! Joga Twarzy! Jakie to proste…
Już wcześniej miałam okazję praktykować ten rodzaj ćwiczeń, jednak po pewnym czasie porzuciłam zapał. Oj był to poważny błąd, za który teraz przyszło mi zapłacić. Nie pozostało mi nic innego jak zacząć od początku by mieć twarz joginki.
Więcej o Jodze Twarzy napiszę w następnym poście.



2 thoughts on “„Lustereczko powiedz przecie…””

  • ha ha ha ha!Pomysłowość kobiet w ciąży nie zna granic. Ja miałam bardzo podobnie, ale w 9 miesiącu, kiedy znikąd przybyło 4 kg, i przestałam widzieć swoje kostki dałam sobie spokój. Pocieszę Cię kochana, że wiele niuansów wyjdzie jeszcze po porodzie:-)Największą niespodzianką była dla mnie…rozklapiocha:-)Nawet nie pytaj…Nawet nie wiesz jak bardzo można się zdziwić patrząc z lusterko:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *