Chillout

Relaks Totalny!
Zgodnie z obietnicą sobota należała tylko do mnie (nie licząc pór karmienia). Z tej całej radości nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić! Zaczęłam od… sprzątania! Oooo… już dawno szorowanie podłóg nie sprawiało mi tyle radości. Mogłam zrobić co zaplanowałam, bez ciągłego przerywania i zabawiania Synka.
Następną relaksującą czynnością, której się poddałam było… gotowanie! Na obiad zrobiłam pyszną pizzę ze szpinakiem a na deser upiekłam ciasteczka owsiane:

Mr.Tata zadowolony był niezmiernie z tego mojego “urlopu”. Gdy przekornie zapytałam czy powinnam mieć wyrzuty sumienia, że się Synem nie zajmuję, odpowiedział: “Ależ skąd! Trudno… jak Synka nie kochasz…” hahaha

Potem usiadłam do maszyny (efekty mojej pracy można ocenić na: http://powerprojekt.blogspot.com ). 

O siedemnastej wymiękłam. Odebrałam Małego Mr.Tacie i tuliłam, tuliłam, tuliłam… i tak do wieczornej kąpieli. Pierwszy raz jest zawsze trudny, a przecież cały czas go widziałam i do piersi przystawiałam, kiedy była taka potrzeba. Ciekawe co by było, gdybym wyszła na cały dzień…
Zadowolona i zrelaksowana przytulam się wieczorem do mężusia mego. 
– Jak chcesz to niedzielę możesz też mieć wolną. Ja się chętnie Synkiem zajmę…
– Nie. Dziękuję. Na razie mi wystarczy…



5 thoughts on “Chillout”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *