Pięć miesięcy Raczka Nieboraczka

Właśnie dziś mój Szkrab kochany kończy pięć miesięcy. I jak to w życiu bywa, od razu zaskoczył nas nową umiejętnością…
chyba zaczyna nam raczkować!!! Piszę chyba, bo nie jestem pewna czy to już. Od kilku dni obserwowałam jak unosi swój tyłeczek i próbuje klęknąć. Raz nawet mu się udało wytrzymać na czworakach przez 10 sekund (liczyłam). Dziś jak co dzień, położyłam go na łóżku, wrzuciłam zabawki  i usiadłam obok. Z drugiej strony usiadł Mr.Tata z filiżanką kawy (jaskrawo pomarańczową filiżanką!). Patrzymy, a tu nagle Synek z plecków obrócił się na brzuszek, uniósł pupkę, wyprostował łokcie i stoi… i patrzy. My oczywiście wniebowzięci. Nagle zaczyna się kołysać do przodu i do tyłu. My zamarliśmy i patrzymy po sobie. A tu bach – jedna ręka do przodu, następnie kolano, chwila przerwy na złapanie równowagi i znowu rączka do przodu, tym razem druga, i kolano szura po prześcieradle. Co za akcja. Mały patrzy na tatusiową filiżankę i wyciąga rączkę, ale wciąż jest za daleko… kołysze się znowu i niezdarnie przesuwa się do przodu, aż w końcu udaje mu się położyć głowę, na tatusiowym udzie. My w szoku :)))
Czy to już? Czy to oznacza, że Synek zaczyna się przemieszczać samodzielnie?
Muszę mocniej zabezpieczyć przestrzeń, w której się bawi, bo jak nabierze wprawy w tym raczkowaniu, to same moje “bycie w pobliżu” chyba nie wystarczy.

Jestem taka dumna, że chyba pęknę!!!



7 thoughts on “Pięć miesięcy Raczka Nieboraczka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *