Miesiąc: Listopad 2011

Połamało mnie jak diabli!

Połamało mnie jak diabli!

A już myślałam, że choroba mnie ominęła. Oj! W jakim ja błędzie byłam! Synek miał tylko chrypkę przez trzy dni, Mr.Tata już prawie zdrów… a ja właśnie rozłożyłam się na całego! Wszystko mnie boli, łapie katar, gardło piecze… nic przyjemnego. Teraz to szybko muszę się […]

Dawno, dawno temu…

Dawno, dawno temu…

…zarejestrowałam się na stronie STREETCOM. Już dawno o tym zapomniałam, aż tu ni z tego ni z owego, zaproponowali mi udział w kampanii NesVita. Dziś przyszła do mnie paczka: A w niej trzy opakowania owsianki (każde zawiera 10 szt. saszetek) o smakach: Golden Syrup, Jabłko […]

MAM smoka i nie zawaham się go użyć!

MAM smoka i nie zawaham się go użyć!

Dziś będzie krótko, bo co tu dużo o smoczku pisać. Jaki smoczek jest każdy widzi…
…a jest śliczny po prostu. Jeśli chodzi o warstwę stylistyczną to MAM ma chyba najładniejsze smoczki na rynku. Duży wybór, nowoczesne wzory, ładnie dobrane kolory. Nie wspominając o jakości wykonania i bezpieczeństwie wykorzystanych materiałów. Przyznam, że miałam problem z wyborem tego jednego jedynego. I pomyślałam sobie nawet, że byłoby fajnie gdyby była opcja samodzielnego doboru tarczy oraz środka… ale czyż wtedy wybór nie byłby jeszcze trudniejszy?

Krótko: mi się ten smoczek podoba.

A co Syn na to?

No cóż Syneczek mój kochany chyba nie podziela mojego entuzjazmu, albo podziela go połowicznie. Nie daje się przekonać do ssania tego smoczka. Inna sprawa, że on w ogóle „mało ssący” jest. Smoczek był zazwyczaj potrzebny w sytuacjach łagodnie mówiąc „kryzysowych”. Na co dzień obywaliśmy się bez…

A dlaczego połowicznie? Bo mimo, iż nie ssie, to ciężko wyjść z domu bez smoczka. Trzyma go w dłoni, jak król berło. Wymachuje nim, guga do niego, ślini go… a właściwie, czego on z nim nie robi? W zasadzie smoczek spełnia swoją rolę. Wystarczy samo posiadanie go, by Synek był zadowolony i uśmiechnięty.

A kto właściwie ustalił, że smoczki się ssie?

Jaki Ty będziesz Syneczku?

Jaki Ty będziesz Syneczku?

Spędzam z moim Synkiem 24 godziny na dobę i dzięki temu mam okazję obserwować jak wspaniale się rozwija. Każdy nowy dzień przynosi nowe umiejętności. I tak patrzę na niego i zastanawiam się jaki On będzie. Czy na podstawie sposobu, w jaki się bawi można wywnioskować […]

Pan Kotek był chory…

Pan Kotek był chory…

…i leżał w łóżeczkui przyszedł Pan Doktor“jak się masz Koteczku?” czytałam Synkowi właśnie tę bajeczkę, gdy w domu pojawił się Mr.Tata, zakatarzony jakiś, zachrypnięty. “Oj, nie dobrze” pomyślałam, ale Mr.Tata zapewniał, że “nic mu nie jest”. Następnego ranka – KATASTROFA. Mr.Tata połamany, rozpalony nie wstaje […]

MAM dwa zęby i szczoteczkę!

MAM dwa zęby i szczoteczkę!

Testowanie produktów MAM trwa u nas w najlepsze. Już praktycznie wyrobiłam sobie o nich zdanie, jednak niech testują się nadal…
Dziś opowiem o szczoteczce do zębów:

W skład zestawu MAM Learn To Brush Set wchodzą dwie szczoteczki. Jedna mniejsza, do której dołączona jest ochronka, zabezpieczająca dziecko przed włożeniem sobie szczoteczki do gardła, oraz większa, dla rodzica, by mógł swojej pociesze pierwsze zęby szorować.
Maminym okiem: podoba mi się nowoczesny design tych szczoteczek. Mają dwa końce – na jednym część myjąca zęby, na drugiej jamę ustną/gryzaczek. Przyjemnie się je chwyta i komfortowo używa. Mała główka jest idealnie dostosowana do otworu gębowego dziecięcia, zarówno “myjąca” jak “gryząca” wykończone są gumą, która przyjemnie piszczy podczas używania :)))

A Synek na to:

Jednym słowem: zakochał się w nowym gadżecie. Uwielbia, gdy mama z zapałem szoruje szczoteczką po tych dwóch biednych ząbkach. Ba po tych, które jeszcze nie wyszły też szoruje, czym wprawia Malucha w zachwyt. To naprawdę doskonały masaż. Na widok szczoteczki Synek mój szeroko otwiera buzię, a gdy uzna, że tych przyjemności wystarczy, wyrywa mi szczoteczkę i wkłada do buzi drugim końcem. I gryzie, memła, i gryzie…
Muszę przyznać, że oboje jesteśmy bardzo zadowoleni z tego zestawu. Jak na razie sprawdza się znakomicie. Nie spodziewałam się, że zrobię Synkowi taką przyjemność.

W testach jeszcze smoczek i butelka, ale o nich następnym razem.
Ps. Firma MAM ma specjalną świąteczną promocję: za Zestawy Startowe zapłacicie nie 117,15 zł a jedyne 79,90 zł! W skład MAM Start zestawu wchodzą: dwie butelki antykolkowe 160ml, jedna butelka antykolkowa 260ml, jeden smoczek, jedna tasiemka do smoczka, opakowanie prezentowe

Wszystkich zainteresowanych zachęcam do zapoznania się ze szczegółami na:

http://www.mambaby.pl/produkty_akcesoria_mam_baby_starter_set.html

Małe podsumowanie

Małe podsumowanie

Dziecię moje kochane rozwija się w takim tempie, że nie nadążam z nowościami, a co dopiero do starych spraw wracać. Żeby z głowy nie uciekło: Po pierwsze SPANIE. Jest mały sukces: przynajmniej pół nocy Mały spędza w swoim łóżeczku, jednak wciąż mamy problemy. Synek budzi […]

już MAM!!!

już MAM!!!

Dziś dotarła do mnie paczka z produktami dla dzieci MAM. Ależ się ucieszyłam! Z tego, co się wstępnie zorientowałam firma ta jest dobrze znana mamom z mojego otoczenia, zwłaszcza jeśli chodzi o smoczki i butelki. Przyznam się, że dopóki nie zaczęłam podczytywać blogi koleżanek nazwa […]

Kryzys laktacyjny…

Kryzys laktacyjny…

…dopadł mnie po sześciu miesiącach karmienia! A już myślałam, że mnie to nie dotyczy…
W naszym codziennym rytuale Mały po kąpieli, na dobranoc dostaje pierś. I jak co wieczór  zaczynamy go kąpać, a on marudny jakiś taki. Głodny pomyślałam, bo coś mało zjadł w ciągu dnia. Ale jeszcze kilka chwil i Synek dostanie to, o co jęczy. Dostanie, albo nie dostanie… bo zaraz po przystawieniu zaczął ryczeć  wniebogłosy. Dosłownie darł się. Jak nie on! Co jest grane? Próbuję go opanować i jeszcze raz przystawiam… no pięknie… przecież ja w tych piersiach nic nie mam!
A jak mam mieć jak tylko jedną herbatkę w ciągu całego, długiego dnia wypiłam? Spanikowana wołam Mr.Tatę, wszak trzeba coś zaradzić, w końcu Synek głodny. Na szybko myślę co by tu mu podać:
– Może obiadek  mu damy?- pyta Tata
– Jest jakieś wyjście, ale co w nocy zrobię? Przecież on do karmienia mi się wybudza…
– Może kaszkę?
– Też mleka trzeba…
Podczas tej krótkiej burzy mózgów, przypomniałam sobie, że jakieś próbki MM mam gdzieś schowane. Jeszcze tylko myśl mi w głowie zawitała, jak go nakarmię, skoro on butelki niet. No trudno, dziecko głodne, trzeba nakarmić. Wyciągam tę małą paczuszkę i wczytuję się w instrukcję malusieńką, ledwo widoczną (przecież niedoświadczona baba ze mnie, w tym akurat temacie). Ok. Gotuję wodę, wyparzam butelkę, mieszam MM i pluję sobie w twarz, że nie zostawiłam choć kapki zimnej przegotowanej, bo teraz “kolacja” ma z 80 stopni! W między czasie wypijam chyba 1,5 litra wody… w panice totalnej. Mr.Tata dzielnie nosi swoją pociechę po całym mieszkaniu, żeby mały zapomniał, że głodny jest przecież…
Wkładam butlę do gara z zimną wodą. Biorę Małego na ręce, a tatę oddelegowuję do chłodzenia. Jeszcze raz przystawiam… Eureka! Coś tam jednak się znalazło, Synek trochę na siłę, ale ciągnie. Gdy do akcji wkracza Mr.Tata z butelką, ja odkładam już Małego do łóżeczka… uff
Biorę kolejną butelkę wody i wypijam duszkiem patrząc na moją pierwszą nietkniętą mieszankę… 
Po godzinie Synek budzi się, by dojeść trochę, a ja czuję się jakbym pół Polski mogła wykarmić! I stukam się w czoło “trzy litry płynów na dobę, a nie na godzinę, głupia ty…”

Stoimy!!!

Stoimy!!!

Synek skończył 6 miesięcy dwa dni temu! Waga: 10,7 kg! Wzrost 73 cm! Ale najbardziej zaskakujące jest to, że Synuś zrobił dziś rano mamie niespodziankę i stanął w łóżeczku! I teraz ja się pytam: “ale o co chodzi?”