MAM smoka i nie zawaham się go użyć!

Dziś będzie krótko, bo co tu dużo o smoczku pisać. Jaki smoczek jest każdy widzi…
…a jest śliczny po prostu. Jeśli chodzi o warstwę stylistyczną to MAM ma chyba najładniejsze smoczki na rynku. Duży wybór, nowoczesne wzory, ładnie dobrane kolory. Nie wspominając o jakości wykonania i bezpieczeństwie wykorzystanych materiałów. Przyznam, że miałam problem z wyborem tego jednego jedynego. I pomyślałam sobie nawet, że byłoby fajnie gdyby była opcja samodzielnego doboru tarczy oraz środka… ale czyż wtedy wybór nie byłby jeszcze trudniejszy?

Krótko: mi się ten smoczek podoba.

A co Syn na to?

No cóż Syneczek mój kochany chyba nie podziela mojego entuzjazmu, albo podziela go połowicznie. Nie daje się przekonać do ssania tego smoczka. Inna sprawa, że on w ogóle „mało ssący” jest. Smoczek był zazwyczaj potrzebny w sytuacjach łagodnie mówiąc „kryzysowych”. Na co dzień obywaliśmy się bez…

A dlaczego połowicznie? Bo mimo, iż nie ssie, to ciężko wyjść z domu bez smoczka. Trzyma go w dłoni, jak król berło. Wymachuje nim, guga do niego, ślini go… a właściwie, czego on z nim nie robi? W zasadzie smoczek spełnia swoją rolę. Wystarczy samo posiadanie go, by Synek był zadowolony i uśmiechnięty.

A kto właściwie ustalił, że smoczki się ssie?



3 thoughts on “MAM smoka i nie zawaham się go użyć!”

  • Piona dla Synka 😉 Niech wyrzuci to świństwo do kosza. A jako mama dwóch ssaków lubiących smoczki polecam NIE-zachęcać 😉 Bo wyrzucanie to nie lada koszmarek. A jak wiadomo pierwsze urodziny to: świeczka na torcie, a smoczek w koszu … tyle,że wtedy już bardzo trudno się tego podjąć! Pozdrawiam;-)

  • Ada też nie uważa że smoczki służą do ssania tylko do rzucania nim i zabawy w ślinienie 😛 A ssie się dobrze ale boczki smoka tak fajnie się go obgryza 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *