Miesiąc: Grudzień 2011

2:2

2:2

Odkąd mój Syneczek zaczął się samodzielnie poruszać ilość siniaków, zadrapań, “liszai drogowych” diametralnie wzrosła. Oczywiście są to minimalne urazy, prawie niedostrzegalne. Jednak biedna matka trzęsie się nad najmniejszą krostką nawet. Jednak w przeciągu ostatniej doby Zuch kochany zaliczył dwa poważniejsze upadki… i to z mojej […]

Oszukuję własne dziecko!

Oszukuję własne dziecko!

Tak, tak. Muszę uciekać się do podstępu by przekonać Synka do mojego jedzenia. A myślałam, że prosto będzie: zrobię papkę i voila! Dziecię kręcić nosem na słoiczki zacznie. Stuknąć w głowę raczej się powinnam (nie pierwszy raz zresztą). Ile to już moich wyobrażeń macierzyńskich upadło […]

Już po…

Już po…

… jaka szkoda…
Były to dla mnie wyjątkowe święta z dwóch powodów: pierwsze święta z Synkiem oraz Wigilia u rodziców – pierwsza po sześciu latach (jak będzie w przyszłym roku to jeszcze dyskutujemy).
Od tego roku będę propagować hasło, że im mniejsza choinka tym większe prezenty. “Dzieciątka” okazały się niezwykle hojne w tym roku, za co serdecznie dziękujemy :)))
Ale co najważniejsze: SYNEK ZROBIŁ SWÓJ PIERWSZY KROK. A nawet pięć i to jeszcze w czwartek przed świętami. Nie miałam jednak czasu by o tym zaraportować. Po prostu puścił się, zrobił tych PIĘĆ kroczków niezdarnych i bęcnął na pupę. Trupem nie padłam, choć mało brakowało. Dech mi zaparło i wzruszyłam się lekko. Mój Syneczek malutki staje się już samodzielny…

Jaka choinka takie prezenty?

Jaka choinka takie prezenty?

Oby nie! Bo u nas w tym roku choinka tycia, tyciusieńka, zaledwie półmetrowa… Zresztą, co tam prezenty! Największym i najwspanialszym podarkiem jest nasz Synek przecież… a on ma dla nas chyba niespodziankę… tak coś czuję w kościach… Od wczoraj próbuje ustać samodzielnie, bez trzymanki! Nawet […]

Oooo… Niespodzianka!

Oooo… Niespodzianka!

Dziś zawitał u mnie kurier…którego się nie spodziewałam. W te pędy otworzyłam paczkę a w niej: …broszury informacyjne oraz mleczko do pielęgnacji. Już zapomniałam, że uczestniczę w “Akadami edukacyjnej dla mam Johnson’s baby”, dlatego tak mile się zaskoczyłam. Pisałam już wcześniej, że kosmetyki Johnsona towarzyszą […]

Święta już tuż tuż

Święta już tuż tuż

Wyjątkowo nie mogę doczekać się tegorocznych świąt. Pierwsze święta z Synkiem kochanym… 
Choć nie mamy jeszcze choinki, wczoraj przygotowałam dekoracje świąteczne, a od “mikołaja” słucham około świątecznych przebojów…

Na Wigilię jedziemy do moich rodziców, choć przyznam szczerze, że wolałabym w domu zostać. Najbardziej odpowiadałaby mi Gwiazdka tylko w gronie naszej trójki, ale cóż… rodzinę jakoś pogodzić trzeba. Ostatnio byliśmy u Teściów, w tym roku obiecałam mamie, w następnym pewnie teściowa będzie chciała, żeby znów do niej przyjść… i tak co roku zapewne będziemy się wymieniać…
A dla mnie Wigilia, to święto intymne, spokojne, klimatyczne, które chciałabym celebrować w gronie najbliższych mi osób: męża i Synka. Takie gromadne spędzanie Wigilii traci dla mnie swój urok… czuję się jak “u cioci na imieninach”… z tą różnicą, że tu każdy gość dostaje prezent, nie tylko “ciocia”…

Dobra Nowina :)

Dobra Nowina :)

Moja przyjaciółka jest w ciąży! Właśnie dzisiaj się dowiedziałam i ucieszyłam przeogromnie! Znamy się od dziecka, a jak byłyśmy nastoletnimi, głupiutkimi dziewczynami, snułyśmy wizję naszego życia… domek z ogródkiem, super kariera, wspaniały mąż, dziecko… Ja chciałam chłopca, ona dziewczynkę (oczywiście w wizji idealnej dzieci nasze […]

Bilans zaskakujący trochę

Bilans zaskakujący trochę

Odwiedziliśmy dziś pediatrę, jak co miesiąc zresztą. Oczywiście nie obyło się bez ochów i achów, jaki to Synek sprawny motorycznie jest. Serce matczyne rosło na potęgę. Wzrost 76, waga 11 kg. Całe szczęście już przystopował troszeczkę, ale wciąż jest ponad centylami… Śmiechu było całe mnóstwo, […]

O tym jak Mama papkę zrobiła…

O tym jak Mama papkę zrobiła…

Zrobiła nawet dwie!
Ostatnio dostałam wykaz produktów, które dziecię skosztować powinno… i lekko się zestresowałam przyznam się szczerze, bo lista długa, a połowa jest nam zupełnie nie znana…
Wczytałam się bardzo dokładnie w skład zupek słoiczkowych i doszłam, do smutnego wniosku, że niewiele się od siebie różnią. Oczywiście wcześniej też czytałam, ale chyba z mniejszą uwagą. Wszędzie marchewka + pietruszka + seler + mięsko jakieś + ewentualnie ryż lub ziemniak. Czasem się brokuła kupiło, czasem szpinak… sporadycznie…
A gdzie burak na przykład?

No to dorwałam jakieś “zdrowe” warzywa i sama postanowiłam coś Małemu zmiksować. Uznałam, że to dobry moment, by zacząć przygotowywać Synka do domowego jedzenia.

Pierwszą papką jaką samodzielnie przygotowałam był burak właśnie w towarzystwie ziemniaka:

Według mnie pyszna sprawa…

Idąc za ciosem przygotowałam drugą papkę. Tym razem wzorowałam się na jego ulubionej zupce z indykiem, czyli zmiksowałam:

marchew,
pietruszkę,
ziemniaka,
indyka,
trochę ryżu…

i papka gotowa:

Według mnie jeszcze lepsza niż ta pierwsza….
Jakież było moje rozczarowanie, gdy podałam papkę Synkowi, a on… odruch wymiotny miał… ni jak nie dał jej sobie wcisnąć 🙁
Z burakiem poszło lepiej, choć niesatysfakcjonująco…
Cóż to był za demotywujący dzień. Teraz sama nie wiem czy robić mu te papki czy nie…

Prawie jak Fiona…

Prawie jak Fiona…

Gdybym miała porównać Synka mojego do wybranej bajkowej postaci z pewnością byłaby to księżniczka Fiona ze Shreka: w dzień pięknością, w nocy zaś szkaradą… Aż trudno uwierzyć, że mój cudowny, grzeczny, roześmiany, ciekawski na potęgę Malec, w nocy zmienia się w straszliwego ogra. Zachowuje się […]