2:2

Odkąd mój Syneczek zaczął się samodzielnie poruszać ilość siniaków, zadrapań, “liszai drogowych” diametralnie wzrosła. Oczywiście są to minimalne urazy, prawie niedostrzegalne. Jednak biedna matka trzęsie się nad najmniejszą krostką nawet. Jednak w przeciągu ostatniej doby Zuch kochany zaliczył dwa poważniejsze upadki… i to z mojej winy… chyba… a raczej niedopilnowania… 
Raz puścił się mojego kolana i poszedł do przodu sam. Ja głupia zawołałam go, a on stracił równowagę i wywinął orzełka. Stuknął się w głowę. Przerażona podbiegłam do niego… a tam ani zaczerwienienia. Groźnie wyglądało, ale na szczęście nic się nie stało. Strach jednak pozostał.
Drugi raz następnego ranka, plątał się mi pod nogami gdy zakupy rozpakowywałam… zawsze mam go na oku w takiej sytuacji. Jednak gdy Mr.Tata jest w pobliżu, liczę na to, że i on zerknie. No i jak to zwykle bywa żadne z nas nie patrzyło, jak Synek nabija sobie guza o szafkę kuchenną. No i wymknęło mu się,  że powinnam go lepiej pilnować. Brrr… 
Jak on tak to ja też. I oczywiście nie omieszkałam w tej sytuacji wspomnieć, że dwa razy Synka utopić próbował. No i mamy remis w potknięciach wychowawczych….
A ja się zastanawiam jak tu Dziecię kochane upilnować? Praktycznie się nie rozstajemy, zawsze staram się go mieć na oku i reagować. Nie zawsze wychodzi jak się okazuje.
I myślę sobie, że może czapkę wełnianą mu założę by trochę choć tą główkę ochronić? jak czapkę, to może od razu cały kombinezon zimowy, by i pupkę przed strzaskaniem osłonić? No i rozwiązanie zimowych spacerów by się przy okazji znalazło, bo okna na oścież w tej sytuacji otworzyć powinno się… i mieszkanie by się przewietrzyło… Hmmm… innego sposobu chyba nie ma…
Macierzyństwo jest stresujące!
Ps. Szampańskiej zabawy życzę wszystkim bawiącym się dzisiaj :))) Mr.Tata dziś pracuje, więc nowy rok będziemy witać w Nowy Rok.



8 thoughts on “2:2”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *