Bilans zaskakujący trochę

Odwiedziliśmy dziś pediatrę, jak co miesiąc zresztą. Oczywiście nie obyło się bez ochów i achów, jaki to Synek sprawny motorycznie jest. Serce matczyne rosło na potęgę. Wzrost 76, waga 11 kg. Całe szczęście już przystopował troszeczkę, ale wciąż jest ponad centylami…
Śmiechu było całe mnóstwo, bo Synek postanowił pochwalić się wszystkim co potrafi 🙂 Oczywiście Pediatra pytała czy wybraliśmy już dobrego trenera koszykówki, bo ten Mały Człowiek na olbrzyma się zapowiada. A ja już chciałam z Mr. Tatą zakłady robić, ile wzrostu Synek mieć będzie, ale oboje obstawiamy, ze ok 200cm, więc co to za zakład? Oczywiście wzrost słuszny po tatusiu odziedziczył 🙂 
Oczywiście problemy ze spaniem lekarka na zęby zrzuciła… a ja sobie pomyślałam, jak to zęby? już dolne jedynki są, górne też się nieźle prezentują, a on wciąż nie śpi. Po powrocie do domu zajrzałam do jamy ustnej Syneczka, a tam niespodzianka! Górna dwójka! Mamy już 5 zębów 🙂
No i jak on ma spać, kiedy te zęby jeden po drugim wychodzą? Na szczęście kiedyś wyjdą wszystkie…
Dziś również zdębieliśmy oboje, gdy zobaczyliśmy, jak Synek STOI BEZ PODPARCIA! Co z nim? W szoku jestem! Raz spróbował równowagę utrzymać i teraz wciąż próbuje. Cały czas trzeba mieć go na oku, bo jeszcze nie zawsze zdąży się złapać…
Za radami waszymi wczorajszymi postanowiłam się nie poddawać i drobnymi kroczkami swoje papki podawać. Dziś dostał tylko marchewkę, tak dla oswojenia się ze smakiem. Kilka łyżeczek zjadł i zaczął wypluwać. Musiałam go gotowym słoiczkiem dokarmić. Jutro kolejna próba. I tak do skutku…
Co za dzień!



7 thoughts on “Bilans zaskakujący trochę”

  • A ja dzisiaj zrobiłam taką papkę: buraczek+ziemniak+pierś z kurczaka+ żółtko + pietruszka + masełko. Ada wcinała i płakała, że chce jeszcze. Ziemniak cały (mały) buraka 1/4 kostka piersi (jak taka rosołowa na wielkość), pietruszki taki krążek ok 2 cm. Sama bym chętnie zjadła taką papkę 🙂

  • 11 kilo to już nie przelewki, nie mało do noszenia:-)

    W sprawie jedzenia (wpis poprzedni), z Dziećmi to rożnie mój Starszy nic, a nic nie chciał jeść moich wyrobów (Teściowa myślała, że to ja źle gotuje, ale Jej też nie ruszył, a raczej dobra z Niej kucharka – taka z tradycjami), a Młodszy i owszem zawsze wszystko jadł, jeszcze dodatkową porcję dostał…

    Starszy niestety bardziej na słoiczkach był wychowany…brr i nadal bardziej wybredny:-(

  • och mój buraczkowej tez nie zjadal zreszta gotowanych przeze mnie wogóle nie ruszal pomimo moich starań za to sloiczki były oki ale pewnego pieknego razu poprostu zacząl jeść i juz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *