Miesiąc: Styczeń 2012

Poziom trzeci

Poziom trzeci

Nadszedł ten czas gdy materac łóżeczka dziecięcego wylądować musiał na najniższym poziomie. Odwlekałam ten moment, ale ileż można? Nie mogłam już patrzeć jak rączki Synka zwisają swobodnie przez barierkę, a jego główka wędruje w ślad za nimi. Za każdym razem zastanawiałam się kiedy odkryje, że […]

Ulubione miejsce w domu

Ulubione miejsce w domu

Każdy ma swój ulubiony kąt, ulubione miejsce przy stole, część kanapy, stronę w łóżku… Mój Synek również odkrył swoje! Oto ono: Pozostawię bez komentarza ;)))

Ale jazda czyli dziecko w podróży!

Ale jazda czyli dziecko w podróży!

Dla każdego rodzica podróż z dzieckiem (zwłaszcza ta pierwsza) bywa stresująca. No chyba, że ma się dziecko, które zaraz po uruchomieniu samochodu zasypia…
Stres towarzyszy rodzicom już od pierwszych dni życia pociechy, bo przecież takie maleńkie, a ze szpitala do domu trafić trzeba, później lekarz, nie rzadko objazd po rodzinie. Co zrobić żeby się nie stresować? Przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo malucha.
Dziecko w foteliku wozić trzeba, to każdy rodzic wie. Ale fotelik fotelikowi nie równy. Jeżeli chcemy naprawdę zadbać o bezpieczeństwo swojego dziecka wybieramy egzemplarz nowy, z atestem koniecznie, wykonany z solidnych materiałów i pasujący do naszego samochodu. Niestety nie każdy rodzic zdaje sobie sprawę, że fotelik po prostu może nie pasować. Tak dzieje się zwłaszcza w przypadku samochodów starszego typu, które produkowane były jeszcze przed obowiązkiem „fotelikowym”. W nowych samochodach rzadko się tak dzieje, ale sprawdzić trzeba. Uważałabym też przy zakupie fotelików używanych, bo nikt nam nie da gwarancji, że nie brał on udziału w zdarzeniu drogowym i nie jest uszkodzony. Bezpieczeństwo dziecka przede wszystkim!
Jeśli wybraliśmy fotelik idealny, trzeba w nim dziecię bezpiecznie ulokować, czyli przypiąć pasami tak, by nie były zbyt luźnie, ale też nie wżynały się w ciało dziecka. Oczywiście w samochodzie fotelik powinien być dobrze i stabilnie przypięty zgodnie z instrukcją!
Teraz gdy dziecko jest już zabezpieczone możemy rozpocząć naszą podróż. Jeśli dziecko nam przyśnie to możemy nazywać siebie szczęściarzami, jeśli nie to zaczyna się jazda. Mały człowiek po kilku chwilach podróży zapewne nudzić się zacznie. Trzeba więc jeszcze przed wyjazdem przewidzieć ten fakt i zabezpieczyć się na szereg różnych sposobów inaczej nasz rozkoszny bobas zafunduje nam istny horror.
Co zrobić z dzieckiem w samochodzie? Jak się bawić?
Przede wszystkim śpiewać! Jeszcze nie spotkałam takiego dziecka, które śpiewać by nie lubiło, a przynajmniej słuchać głosu maminego bądź tatowego (tylko jak tatę do śpiewania rodzinnego namówić?). Jeśli podróż jest długa i nużąca to śpiewanie wyjść bokiem może. Dlatego w planie awaryjnym zabawki koniecznie powinny się znaleźć. Najlepiej jedna ulubiona a druga nowa, której dziecko nie zna jeszcze. Wtedy mamy kilka chwil oddechu dopóki dziecko zabawki nie rozpracuje. No i smoczek musi być, nawet jeśli malec smoczka nie lubi to jego posiadanie odstresowująco na rodziców wpływa („Jak będzie płakał to damy mu smoczek”).
Jeśli dziecię starsze jest to możemy zainwestować w nowe technologie. Przenośny odtwarzacz DVD na przykład. Wtedy puszczamy bajkę i problem z głowy. Przynajmniej teoretycznie. A jeśli dziecko bardziej absorbujące to pobawmy się w zgadywanki, wyliczanki, i inne -anki jakie tylko przyjdą nam do głowy.
W przypadku większej ilości dzieci niestety sprawa się komplikuje. Wtedy najlepiej sprawdzają się duże samochody rodzinne (im bardziej pojemne tym lepiej). Do takiego auta pakujemy wszystko co się da: zabawki, kolorowanki, wyklejanki, CD z ulubionymi piosenkami, bańki mydlane, kota, psa i babcię najlepiej, co by drugi opiekun zajął się pociechami, gdy nam już puszczą nerwy.
A wy jak zabawiacie swoje dziecko w podróży?

Mamy hiciora!

Mamy hiciora!

Oj długo szukałam zabawki idealnej dla Synka. Choć nie ma ich zbyt dużo, to do tej pory żadna nie wywoływała w nim oczekiwanej przeze mnie spontanicznej radości. Bardziej zainteresowany był “zwiedzaniem świata” i totalną demolką mieszkaniowego porządku. Odkąd rozpoczął swoje marsze mogłam zapomnieć o czasie […]

Kolęda

Kolęda

No i wpuściliśmy księdza w tym roku na kolędę. Nie zawsze nam się to zdarzało, ale chciałam się przekonać jak to będzie z Synkiem. Cały dzień się szykowaliśmy (sprzątanie, prasowanie obrusu itp.) i Mały przeczuwał chyba, że coś się święci, bo nie odstępował nas na […]

“Szczęśliwa” siódemka

“Szczęśliwa” siódemka

A raczej dwójka. Przysporzyła nam w ostatnich dniach wiele problemów, nerwów, płaczu i totalnego chaosu. Mojemu Synkowi wyrżnęła się właśnie dolna dwójka, czyli siódmy ząbek w buźce jego. Chyba, żaden wcześniejszy ząbek nie był okupiony takim bólem…
Cieszę się, że już jest i możemy odetchnąć. A Syneczek chyba nie lubi tych swoich ząbków nowych, bo zachowuje się momentami jakby chciał je wszystkie powybijać. I uznał, że lepiej było mu gdy był taki maluteńki. Bojkotuje każdy stały pokarm, do cyca się przystawiając wciąż.
A matce żal jest dziecięcia i na każde jego zawołanie cyca swego wyciąga. I tak sobie myślę, cóż z niego wyrośnie jak tak wszystkie zachcianki będę spełniać. Ale jak tu dziecku odmówić, gdy wiem, że boli? No jak?

bla-bla-bla

bla-bla-bla

Każda mama czeka na pierwsze słowo swojego dziecka z wielkim utęsknieniem zapewne. Ja też! Z uwagi, że Synek skończył dopiero ósmy miesiąc uznałam, że mamy jeszcze sporo czasu, więc nie wysłuchiwałam zbytnio co on tam pod nosem mamrocze. Oczywiście wielokrotnie wyobrażałam sobie ten moment… jak […]

Cudności Nowości

Cudności Nowości

Miło jest obserwować jak dziecię dorasta. Jak staje się małym, rozumnym dzieckiem. Codziennie zaskakuje mnie coś nowego w osiągnięciach Synka i zdumiona jestem ileż on chłonie z naszych zachowań. Dziś rano na przykład, zabrał mi telefon komórkowy i zamiast tradycyjnie włożyć go sobie do buzi, […]

Blog Roku 2011- głosowanie rozpoczęte

Blog Roku 2011- głosowanie rozpoczęte

 
Tych, którym podoba się mój blog zapraszam do głosowania
 


Wyślij SMS o treści
A00569
Na numer 7122 
 
Koszt SMS to tylko 1,23 zł  przeznaczone na cele charytatywne

Urlop ojcowski

Urlop ojcowski

Mr.Tata rozpoczął właśnie swój urlop ojcowski. Bardzo się z tego cieszę. Od samego początku nosił się z tym zamiarem, jednak zdecydował się poczekać trochę, bo od tego roku urlop jest dwutygodniowy. Postanowił zainaugurować jego początek nocą spędzoną z Synkiem. Ucieszyłam się ogromnie gdy oświadczył, że […]