Król bez tronu

Jak Synek się urodził postanowiłam, że edukację “nocnikową” zacznę jak tylko będzie chodził. Nie sądziłam wtedy, że nastąpi to tak szybko. Mały Król dość sprawnie porusza się już na swoich dziecięcych nóżkach, co cieszy mamine oko niezmiernie. Jak postanowiłam, tak zrobiłam… 
Zakupiłam w Ikei nocnik (jestem zwolenniczką teorii, że im mniej bajerów tym lepiej):

Wieczorem, tuż przed kąpielą postanowiłam zapoznać dziecię z nowym przyjacielem. Posadziłam jego szacowną gołą pupę na troniku niewielkim, opowiadając przy tym, jaki to cudowny i czarodziejski mebelek jest. Synek niestety mojego entuzjazmu nie podzielił. Zaraz jak poczuł zimny plastik w te pędy uciekł z krzykiem i piskiem, świecąc przy tym swoimi pośladkami. Co się uśmiałam to moje!

Chwilę potrwało nim powrócił, by bliżej przyjrzeć się nowemu przedmiotowi. Wgryzł w niego zęby swe, kilkakrotnie nim rzucił demonstracyjnie, by nikt nie miał wątpliwości jaki jest stosunek jego do tronu swego!

I w ten oto sposób Król bez Tronu pozostał…



5 thoughts on “Król bez tronu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *