Urlop ojcowski

Mr.Tata rozpoczął właśnie swój urlop ojcowski. Bardzo się z tego cieszę. Od samego początku nosił się z tym zamiarem, jednak zdecydował się poczekać trochę, bo od tego roku urlop jest dwutygodniowy.
Postanowił zainaugurować jego początek nocą spędzoną z Synkiem. Ucieszyłam się ogromnie gdy oświadczył, że to on będzie nad Małym czuwał. Już tak dawno nie spędzałam nocy sama, że zapomniałam jak to jest… 
O godz. 23.00 ostatni raz Synka nakarmiłam, zabrałam ze sobą telefon i poinformowałam męża, że ma dzwonić jakbym była potrzebna (żeby nie musiał biegać z dzieckiem na ręku po całym mieszkaniu w środku nocy). Oczywiście miałam na myśli następne karmienie. Ucałowałam moich chłopaków w czółko i szczęśliwa ewakuowałam się do łóżka. Nie zdążyłam dojść na miejsce, gdy telefon mój zabuczał. Szybko – pomyślałam z uśmiechem i zawróciłam…
– Zwymiotował!
– Jak to zwymiotował? – zaniepokojona podeszłam do Synka, a tam mała plamka po ulanym mleczku. Dziecię zdezorientowane zmianami, usiadło w trybie natychmiastowym, gdy Mr.Tata położył się obok niego i wypłynęło troszkę mleczka, którego połknąć nie zdążył.
O mały włos nie parsknęłam śmiechem. Jeszcze raz ich ucałowałam i poszłam sobie. Zasnęłam jak kamień. Jednak mimo tego falstartu Mr.Tata w nocnej opiece poradził sobie znakomicie i na karmienie wstawałam dopiero nad ranem. Szczęśliwa wstawałam.



10 thoughts on “Urlop ojcowski”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *