Miesiąc: Luty 2012

Pracownik kontra Pracodawca

Pracownik kontra Pracodawca

Przez ostatnie miesiące ciąży jak i przez cały okres “bycia mamą” wzbierała we mnie agresja do pracy etatowej. Różne przemyślenia przez głowę się przewijały, złości mnie wszystko co związane jest z “byciem pracownikiem”.  Złości mnie system edukacji, który nastawiony jest na produkcję pracownika idealnego. Od […]

Czytać nie będę!

Czytać nie będę!

Ogłaszam bunt na pokładzie. Dotąd czytanie bajeczek przebiegało sprawnie i przyjemnie, czasem zdarzały się tylko momenty mniejszego zainteresowania Synka literaturą. Teraz przechodzimy na kolejny etap: Książki są do targania, ślinienia i rzucania, a już na pewno nie do czytania! I cóż mogę zrobić w takiej […]

Bąbelkowe rozpieszczanie

Bąbelkowe rozpieszczanie

Tak się przyczepiłam do słowa “bąbelkowy”, bo niezmiernie mi się spodobało i chyba już zawsze kojarzyć mi się będzie z Sanoflore.
Jesteśmy już po dwóch tygodniach testowania kosmetyków: Kremu Nawilżającego oraz Bąbelkowego Żelu do Kąpieli. Od razu muszę przyznać, że oba produkty są doskonałe. Chcę przypomnieć, że kosmetyki są całkowicie BIO, nie zawierają parabenu, sztucznych barwników oraz nie są perfumowane
Krem jest po prostu genialny. Delikatny, szybko się wchłania, niby lekko oleisty a wcale nie tłusty. No i ten leciutki zapach porzeczki. Przecież nie perfumowany a pachnie! Pachnie naturą. Zaraz skusiłam się by otworzyć żelazne zapasy przygotowane przez moją babcię, a wśród nich sok z czarnej porzeczki. I przyznam się, że to ten sam klimat.
Ale wracając do kremu… Skóra Synka była po nim delikatna, ładnie nawilżona. Dziecko moje ma naprawdę ładną skórę więc niewiele trzeba by o nią zadbać, dlatego sama się tym kremem wysmarowałam. Pierwsze wrażenie to uczucie relaksu. Super! Krem ma taką konsystencję, że nadaje się do masażu. Przyznam, że raz spróbowałam Synka wymasować, to mi uciekł z gołą pupą, ale gdy dziecko jest bardziej do opanowania to można spróbować :)))
To Bąbelkowe szaleństwo do kąpieli to też bardzo trafiony produkt. Bardzo lubię takie płyny do kąpieli, które dozuje się na dłoń. Produkt wtedy jest bardziej wydajny i mam kontrolę nad tym gdzie trafia. Cieszy mnie również fakt, że można nim myć włosy i nie szczypie w oczy. Słodki, porzeczkowy zapach dodatkowo działa na zmysły. Syneczek wielce polubił ten nowy żel i najchętniej by go zlizywał z moich dłoni (a raczej tatowych, bo to on kąpie). Po kąpieli miałam wrażenie, że nic więcej nie trzeba na skórę nakładać. 
Oba produkty są na piątkę z plusem. Polecam!
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat produktów Sanoflore zapraszam:
*zamieszczone obrazki pochodzą ze strony www.sanoflore.net

Na biegunkę też są sposoby!

Na biegunkę też są sposoby!

A obiecywałam sobie, że o kupie mego Skarba pisać nie będę, ale jak tu nie pisać skoro temat tak “fascynujący”. Po ostatniej przygodzie odkryłam dwie rzeczy: 1) nie każda biegunka u dziecka to powód do paniki, 2)wbrew pozorom naprawdę łatwo można ją powstrzymać. Po wizycie […]

Szpital

Szpital

A to dopiero stresów się najadłam.  W nocy z soboty na niedzielę Syneczek zaczął gorączkować. Wystraszyłam się bo to przecież pierwszy raz taka sytuacja nas spotkała, a w domu nic przeciwgorączkowego. Ech, ja i moje zorganizowanie… Nad ranem biedaczysko biegunki dostało. Skoro świt obudziłam Mr. […]

Bąbelkowe wyniki :)))

Bąbelkowe wyniki :)))

Ogłaszam, że wylosowane zostały dwie szczęściary, do których wysłany zostanie Bąbelkowy Żel do Kąpieli Sanoflore.

Oczywiście losował nie kto inny jak mój Synek kochany:


Gratulacje dla :
ambiguity autorki bloga ambiguous
oraz
Karoliny autorki bloga synkowo

Obie Panie proszę o wysłanie na mój e-mail: hpmblog@gmail.com swoich adresów wysyłkowych. Dziękuję :)))

Ps. Wciąż testuję kosmetyki Sanoflore. Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne, ale o tym w osobnym poście.

Do łazienki chodzę sam!

Do łazienki chodzę sam!

Tak oto: Przygotowuję Synka do kąpieli w pokoju, rozbieram do zera i zakładam szlafroczek i puszczam na podłogę, a ten leci jak na złamanie karku, bo wie co za uciecha go czeka. Dzielnie pokonuje zakręty i wpada do otwartej łazienki, gdzie czeka na niego już […]

Mamy plan

Mamy plan

Plan dnia oczywiście. Choć wiele schematów pojawiało się w naszym rozkładzie zajęć, to żaden nie gościł dłużej niż 2-3 tygodnie. Teraz obserwuję wiele zmian, a największą jest to, że dzień nareszcie stał się bardziej unormowany, przewidywalny, zaplanowany, co zdecydowanie ułatwia nam życie. Oto on. Ten […]

Osiemdziesiątka… cóż za piękny wiek!

Osiemdziesiątka… cóż za piękny wiek!

Pod warunkiem, że mając lat osiemdziesiąt cieszymy się dobrym zdrowiem. A takim żelaznym zdrowiem cieszy się moja babcia, która właśnie obchodziła urodziny. Zuch kobieta! Mam nadzieję, że na stare lata będę “trzymała się” tak jak ona. 
Impreza urodzinowa była obchodzona bardzo hucznie, w restauracji. Był strzelający szampan, był DJ, zapodający muzykę z “przytupem”, był ogromny tort, trunki wyskokowe oczywiście też, jedzenia tyle, że stoły się uginały, gości prawie czterdziestu, czyli jak na małym weselu… a w tym wszystkim moja babuleńka kochana obtańcowana przez wszystkim mężczyzn z rodziny, dzielnie prowadząca taneczny pociąg po schodach (!), z łezkami wzruszenia przy każdym Sto Lat… bo pewnie dożyje tej setki, tak pięknie się trzyma.
A w tym wszystkim mój mały Synek, przez większość rodziny pierwszy raz widziany. Wyściskany, wynoszony trzymał się niemal tak dzielnie jak babcia.
Trochę obawiałam się tej imprezy, bo to nasze pierwsze wspólne wyjście było. I ludzi tyle i muzyka głośna, ale jak to zwykle bywa “strach ma wielkie oczy”.
Synek “porwany” przez mamę moją na dobrą godzinę a nawet dłużej, nawet się za mną nie odwrócił. Dzielnie wędrował z rąk ro rąk, nawet śmiem twierdzić, że takie zainteresowanie w pełni go zadowalało. My z Mr.Tatą wykorzystaliśmy ten relaksujący moment bez dziecięcia na rękach i “poszliśmy w tango”. Kiedy ja ostatnio tańczyłam? Nie pamiętam… ale było cudnie.
No i zaskoczyło mnie jak Syneczek do dzieci lgnie. W sumie były tylko dwie trzyletnie dziewczynki, ale ganiał za nimi i piszczał, za włosy targał i gryzące buziaki rozdawał. Mr.Tata skomentował: “jak on się tak będzie zaprzyjaźniał to kolegów mieć nie będzie. Nic tylko mu scyzoryk dać, to skalpy do domu będzie znosił” :))) A ja myślę sobie, że i koleżanek nie… bo Mały odkrył, że są inne zabawki niż samochodziki – LALKI. Namiętnie szarpał im włosy i wykręcał rączki i nie było mocnych by mu taką lalę odebrać… 
I widząc jak dzielnie radzi sobie mój Synek z tłumem, myślę sobie, że albo politykiem albo celebrytą zostanie… Co gorsze? Nie wiem.
 

Bąbelkowe szaleństwo i prezenciki dla was :)))

Bąbelkowe szaleństwo i prezenciki dla was :)))

Wczoraj przyszła do mnie paczka z kosmetykami Sanoflore: Naturalnie Otulającym Kremem Nawilżającym BIO oraz Bąbelkowym Żelem do Kąpieli (ładne nazwy co?): Chętnie zgodziłam się na testowanie tych produktów. Zerknęłam na stronkę internetową i pomyślałam, że warto. Sanoflore bebe bio to produkty hipoalergiczne zawierające ekstrakt z […]